
Kard. Brandmüller przekonuje, że niektóre współczesne koncepcje synodalności odzwierciedlają idee protestanckie i pozostają w sprzeczności z katolicką eklezjologią.
Redakcja (9 września 2026, Gaudium Press ) Kard. Walter Brandmüller przedstawił szczegółową krytykę współczesnych sposobów rozumienia synodalności. Zdaniem kard. Brandmüllera niektóre obecne ujęcia wprowadzają pojęcia zaczerpnięte z eklezjologii protestanckiej oraz z demokratycznych systemów politycznych, które w sposób zasadniczy pozostają w sprzeczności z nauczaniem katolickim o naturze Kościoła i o sprawowaniu w nim władzy.
97-letni niemiecki kardynał, wybitny historyk Kościoła i były przewodniczący Papieskiego Komitetu Nauk Historycznych, przedstawia swoje zastrzeżenia w eseju pod tytułem O „synodalności”, opublikowanym przez dziennikarza Sandra Magistra. W tym tekście Brandmüller kwestionuje coraz powszechniejsze używanie terminu „synodalność”, twierdząc, że brakuje mu precyzyjnej definicji i że bywa on stosowany w sposób, który zaciemnia tradycyjne katolickie rozumienie władzy w Kościele.
Kard. Brandmüller: termin bez precyzyjnej definicji
Brandmüller rozpoczyna od wskazania tego, co uważa za podstawowy problem debat o synodalności.
Według kardynała termin ten upowszechnił się w czasie pontyfikatu papieża Franciszka, a jednocześnie nadal bywa używany w różnych kontekstach i w różnych znaczeniach. Utrzymuje, że nie wypracowano dotąd powszechnie przyjętej i precyzyjnej definicji.
Aby zobrazować niebezpieczeństwo opierania się na niejednoznacznej terminologii, kard. Brandmüller przywołuje scenę z Fausta Goethego. Przypomina rozmowę Mefistofelesa, przebranego za profesora, ze studentem, posługując się tym literackim odniesieniem, by podkreślić ryzyko przyjmowania terminów, zanim ustali się treści, które mają one wyrażać.
Dla kard. Brandmüllera każda rzetelna dyskusja o synodalności musi rozpocząć się od jasnego rozumienia tego, czym w tradycji katolickiej jest synod.
Synody jako gremia biskupie
Kardynał przekonuje, że klasyczne katolickie rozumienie synodu jest zakorzenione w posłudze biskupiej. W takim ujęciu synod jest zgromadzeniem biskupów zebranych, by wypełniać kolegialne zadania związane z nauczaniem i pasterskim rządzeniem.
Gdy wszyscy biskupi Kościoła powszechnego zbierają się pod zwierzchnictwem Papieża lub jego przedstawicieli, zgromadzenie takie — zauważa kardynał — stanowi sobór ekumeniczny, czyli powszechny. Sobory takie działają cum et sub Petro — z Piotrem i pod Piotrem — i posiadają najwyższą władzę magisterialną w Kościele, wraz z możliwością definiowania doktryn wymagających przyjęcia w wierze.
Na poziomie regionalnym biskupi mogą uczestniczyć w soborach partykularnych, obejmujących prowincje kościelne lub grupy Kościołów lokalnych. Gremia te sprawują zwyczajną władzę nauczania, choć ich dekrety wymagają zatwierdzenia Stolicy Apostolskiej.
W obu przypadkach — podkreśla kardynał — biskupi działają na mocy władzy sakramentalnej przekazanej przez sakrament święceń.
Wątpliwości kard. Brandmüllera wobec Synodu Biskupów
Kardynał rozciąga swoją analizę na Synod Biskupów, ustanowiony przez papieża Pawła VI w 1965 roku motu proprio Apostolica sollicitudo.
Podkreślając, że nie podważa ani wartości, ani konieczności tej instytucji, kard. Brandmüller przekonuje, że gremium to funkcjonuje przede wszystkim jako forum doradcze Papieża, a nie jako władza ustawodawcza czy doktrynalna. Jego członkowie — zauważa kardynał — są mianowani indywidualnie, a ich zadaniem jest udzielanie rady, nie zaś podejmowanie wiążących decyzji.
Z powodu tej doradczej roli kardynał sugeruje, że sam termin „synod” może rodzić nieporozumienia. W jego ocenie jasności pojęciowej lepiej służyłoby przyjęcie terminologii, która trafniej odzwierciedlałaby doradczy charakter tego gremium.
Rola kapłanów i wiernych świeckich
Kard. Brandmüller zgłasza również zastrzeżenia wobec nowszych struktur kościelnych, w których biskupi, kapłani i wierni świeccy uczestniczą jako przedstawiciele szerzej rozumianego Ludu Bożego.
Przekonuje, że takich zgromadzeń nie można właściwie nazywać synodami, jeśli biorą w nich udział uczestnicy nieposiadający władzy biskupiej, tradycyjnie związanej ze rządzeniem synodalnym.
Według kardynała władza magisterialna i pasterska sprawowana na synodach należy w sposób szczególny do biskupów na mocy święceń biskupich. Kapłani i świeccy, choć zdolni wnieść cenny wkład, nie sprawują tej samej posługi.
Jednocześnie kardynał wyraźnie uznaje uprawnioną rolę kompetentnych ekspertów świeckich w życiu Kościoła. Jego zarzut nie dotyczy konsultacji ani współpracy, lecz terminologii i struktur, które — jak uważa — zacierają istotne rozróżnienia zakorzenione w teologii sakramentalnej.
Kard. Brandmüller krytykuje modele demokratyczne
Kardynał twierdzi, że na kształtowanie się niektórych współczesnych struktur kościelnych wpłynęły szersze tendencje kulturowe.
Przekonuje, że część wysiłków zmierzających do rozszerzenia uczestnictwa w rządzeniu Kościołem odzwierciedla próbę wprowadzenia świeckich procedur demokratycznych do życia kościelnego. W jego ocenie działania te bywają motywowane pragnieniem dostosowania struktur Kościoła do współczesnych oczekiwań politycznych.
Kardynał utrzymuje, że sama konsultacja nie jest problemem. Jego zastrzeżenia dotyczą systemów, w których rozróżnienia wynikające z sakramentu święceń zostają osłabione przez mechanizmy decyzyjne stawiające wszystkich uczestników na równej stopie.
Kard. Brandmüller wiąże współczesną synodalność z Lutrem
Jednym z najmocniejszych elementów eseju kard. Brandmüllera jest twierdzenie, że niektóre obecne modele synodalności przypominają protestanckie formy rządzenia.
Kardynał przekonuje, że pewne propozycje przewidują zgromadzenia złożone z pastorów oraz świeckich mężczyzn i kobiet, wybieranych w procedurach demokratycznych i uczestniczących w obradach z równą władzą. Według kardynała model ten jest bardzo bliski strukturom obecnym w tradycjach protestanckich.
Kardynał wywodzi korzenie tego podejścia z pism Marcina Lutra z 1520 roku. Twierdzi, że Luter odrzucił rozumienie, według którego sakrament święceń został ustanowiony przez Chrystusa, i w zamian propagował ideę, że sam chrzest udziela wspólnego kapłaństwa, czyniącego każdego chrześcijanina kapłanem, biskupem lub papieżem.
Z tej analizy historycznej kardynał wyprowadza stanowczy wniosek: wizja synodalności oparta na takich zasadach jest — jak sam pisze — niemożliwa do pogodzenia z katolicką eklezjologią.
Zastrzeżenia wobec konferencji episkopatu
Kard. Brandmüller analizuje również historyczny rozwój konferencji episkopatu, który wiąże ze zmianami politycznymi i społecznymi następującymi po rozpadzie europejskiego przymierza tronu i ołtarza oraz po pojawieniu się nowoczesnego państwa świeckiego.
Według kardynała konferencje episkopatu rozwijały się początkowo w odniesieniu do struktury współczesnych państw, a nie do tradycyjnych, hierarchicznych ram Kościoła. Ich pierwotna uwaga — jak przekonuje — koncentrowała się w dużej mierze na kwestiach dotyczących miejsca Kościoła w nowoczesnym społeczeństwie politycznym.
Ta perspektywa historyczna prowadzi go do zakwestionowania późniejszych zmian, które rozszerzyły rolę konferencji episkopatu, a w szczególności uznania ograniczonej władzy doktrynalnej takich gremiów w adhortacji apostolskiej papieża Franciszka Evangelii gaudium.
Kardynał podkreśla, że konferencje episkopatu nie stanowią pośredniego szczebla władzy między poszczególnymi biskupami a Papieżem ani nie powinny funkcjonować jako kościoły narodowe, zdolne kwestionować magisterium powszechne.
Ostrzeżenie przed „eklezjologicznym neoarianizmem”
W jednym z najmocniejszych fragmentów eseju kard. Brandmüller opisuje stopniowe zastępowanie tradycyjnych synodów przez konferencje episkopatu jako część szerszego procesu sekularyzacji.
Aby scharakteryzować tę tendencję, posługuje się terminem „eklezjologiczny neoarianizm”. Nie twierdzi wprawdzie, że nadprzyrodzona natura Kościoła jest wprost negowana, ale przekonuje, że bywa ona coraz częściej odsuwana na margines na rzecz postrzegania Kościoła przede wszystkim jako instytucji społecznej.
Dla kard. Brandmüllera zmiana ta odzwierciedla głębsze przeobrażenie w tym, jak Kościół rozumie siebie samego i swoją misję.
Apel kard. Brandmüllera o przywrócenie tradycyjnych synodów
Jako środek zaradczy kardynał postuluje przywrócenie znaczenia synodów w Kościołach partykularnych. Przekonuje, że zgromadzenia takie opierają się na autentycznie kościelnych strukturach, a nie na modelach politycznych czy terytorialnych zapożyczonych od nowoczesnego państwa.
Kardynał wzywa również do odnowionego podkreślenia liturgicznego wymiaru zgromadzeń synodalnych, czerpiąc inspirację z praktyk dokumentowanych od VI wieku oraz z norm zawartych w ceremoniale biskupim promulgowanym w czasie pontyfikatu św. Jana Pawła II.
Ostatecznie kard. Brandmüller przedstawia odzyskanie tradycyjnie biskupich synodów jako coś więcej niż reformę organizacyjną. W jego ocenie takie przywrócenie pomogłoby przeciwstawić się sekularyzacji życia kościelnego i posłużyć temu, co papież Benedykt XVI określał jako konieczne „odświatowienie” Kościoła.
Esej kończy się ostrzeżeniem i propozycją: odnowione przywiązanie do historycznie zakorzenionych struktur synodalnych mogłoby posłużyć zarówno zachowaniu katolickiej eklezjologii, jak i przeciwstawieniu się temu, co kard. Brandmüller uznaje za trwającą sekularyzację samorozumienia Kościoła.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów Infovaticana

























