Strona główna Europa Wspomagane umieranie we Francji: krytycy mówią o cywilizacyjnym zerwaniu

Wspomagane umieranie we Francji: krytycy mówią o cywilizacyjnym zerwaniu

0
5
Katedra Notre-Dame w Paryżu widziana od strony południowej: gotycka bryła z iglicą, rozetą i przyporami na tle bezchmurnego nieba
Katedra Notre-Dame w Paryżu. Zdjęcie: Uoaei1 / Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Francja legalizuje wspomagane umieranie, wywołując ostry spór o godność, autonomię, wiarę i rolę państwa w sprawach życia i śmierci.

 

Redakcja (19 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Francja weszła w nowy rozdział swojej historii społecznej i moralnej. Wspomagane umieranie — tak ustawodawcy nazwali prawo ustanowione ustawą, którą 19 sierpnia 2026 roku oficjalnie promulgował prezydent Emmanuel Macron i która została opublikowana w Dzienniku Urzędowym. Pod określonymi warunkami przepisy pozwalają pacjentowi samodzielnie podać sobie substancję śmiercionośną. Jeżeli dana osoba nie jest fizycznie zdolna do wykonania tej czynności, może jej dokonać w jej zastępstwie pracownik ochrony zdrowia.

Dla zwolenników wspomagane umieranie oznacza rozszerzenie osobistej autonomii i odpowiedź na cierpienie nie do zniesienia. Dla krytyków natomiast jest czymś o wiele głębszym: zasadniczą zmianą w tym, jak społeczeństwo rozumie ludzkie życie, godność i granice indywidualnej wolności.

Ustawa pojawia się nieco ponad dwa lata po innej przełomowej zmianie we francuskim prawie. 4 marca 2024 roku parlament obradujący jako Kongres w Wersalu zatwierdził wpisanie do konstytucji „zagwarantowanej wolności kobiet do dobrowolnego przerwania ciąży” stosunkiem głosów 780 do 72. Poprawka konstytucyjna została promulgowana 8 marca 2024 roku. Przeciwnicy obu rozwiązań widzą między nimi bezpośredni związek i twierdzą, że Francja przeszła do uznawania praw regulujących zarówno początek, jak i koniec ludzkiego życia.

W centrum krytyki znajduje się przekonanie, że współczesne społeczeństwo postawiło autonomię ponad wszystkimi innymi wartościami. Zgodnie z tym ujęciem wolność coraz częściej oznacza nieograniczone spełnianie indywidualnej woli. Logika — jak twierdzą krytycy — jest prosta: jeśli człowiek czegoś pragnie, społeczeństwo ma to uznać za prawo; jeśli człowiek odrzuca jakiś stan, społeczeństwo ma zapewnić drogę ucieczki od niego. W przypadku wspomaganego umierania zasada ta rozciąga się na przekonanie, że jednostka może sama określić, kiedy jej życie utraciło wartość na tyle, by uzasadnić jego celowe zakończenie.

Przeciwnicy ustawy twierdzą, że takie rozumowanie nie odpowiada na pytanie głębsze: czym właściwie jest godność człowieka? Jeśli godność zależy przede wszystkim od autonomii, świadomości, samodzielności czy wolności od cierpienia, to — pytają — co z tymi, którzy tych cech nie mają? Pacjent zależny od innych, wątły człowiek stary, osoba z ciężką niepełnosprawnością czy ktokolwiek, kto nie jest już w stanie w pełni kontrolować własnego istnienia, może być coraz częściej oceniany według kryteriów, których nie potrafi spełnić.

Krytycy odrzucają sugestie, że opór wobec wspomaganego umierania jest jedynie konserwatywnym czy religijnym sprzeciwem wobec postępu społecznego. Utrzymują, że sprawa zasadnicza wykracza poza kategorie polityczne i kulturowe. W ich ujęciu spór nie dotyczy ostatecznie nowoczesności przeciw tradycji, postępowców przeciw konserwatystom ani wierzących przeciw niewierzącym. Chodzi raczej o moralne fundamenty, na których społeczeństwo rozstrzyga o wartości ludzkiego życia.

Język przeciwników staje się coraz bardziej dosadny. Niektórzy opisują przyjęcie ustawy dopuszczającej wspomagane umieranie jako rozstrzygający wybór cywilizacyjny. Twierdzą, że gdy społeczeństwo najpierw obejmuje ochroną konstytucyjną prawo do aborcji, a następnie tworzy ramy prawne pozwalające na zamierzone zakończenie życia, robi coś więcej niż wprowadzanie odrębnych reform politycznych. Widzą w tym raczej przemianę samych ram moralnych, którymi rządzi się życie publiczne.

Kluczowym elementem tej krytyki jest wątek teologiczny. Z perspektywy chrześcijańskiej ludzkie życie nie jest traktowane jako własność należąca w całości do jednostki. Życie rozumiane jest raczej jako dar otrzymany od źródła przekraczającego samą ludzkość. Godność człowieka w tym ujęciu jest przyrodzona i niezbywalna. Nie zależy od zdrowia, produktywności, samodzielności, użyteczności społecznej ani od subiektywnych ocen jakości życia. Każdy człowiek ma równą wartość, ponieważ każdy nosi w sobie godność wewnętrzną, zakorzenioną w akcie stworzenia.

Ta perspektywa prowadzi krytyków do wyrażania obaw o długofalowe skutki ustawy. Pytają, czy warunki, na jakich wspomagane umieranie jest dopuszczalne, pozostaną z czasem niezmienione. Gdy społeczeństwo raz przyjmie zasadę, że niektóre życia można celowo zakończyć w określonych okolicznościach — pytają — gdzie przyszli ustawodawcy postawią granice? Lęk dotyczy nie tylko prawnego rozszerzania przepisów, lecz także subtelnych presji społecznych, które mogą się pojawić. Osoby starsze, chorzy przewlekle czy ci, którzy uważają się za ciężar dla rodziny, mogą odczuwać niewypowiedziane oczekiwanie, że rozważą śmierć jako rozwiązanie.

Przeciwnicy przekonują, że prawdziwa solidarność powinna wyglądać inaczej. Zamiast legalizować wspomagane umieranie, społeczeństwo powinno — ich zdaniem — na nowo potwierdzić wartość osób bezbronnych i zapewnić im wszechstronne wsparcie. W tym ujęciu braterstwo wymaga, by powiedzieć cierpiącym, że ich życie pozostaje cenne niezależnie od choroby, zależności od innych czy rozpaczy.

Szczególny nacisk kładzie się na opiekę paliatywną. Krytycy twierdzą, że Francja mogła przeznaczyć swoje środki, wiedzę medyczną i wolę polityczną na zagwarantowanie powszechnego dostępu do opieki, która łagodzi cierpienie, nie powodując przy tym celowo śmierci. Przekonują, że żaden pacjent nie powinien czuć się porzucony i że należy dołożyć wszelkich starań, by towarzyszyć umierającym ze współczuciem, a nie oferować im prawną drogę do śmierci.

Dla tych głosów ustawa dopuszczająca wspomagane umieranie symbolizuje coś więcej niż reformę systemu ochrony zdrowia. Odzwierciedla — jak to opisują — szerszy ruch kulturowy, w którym osobista autonomia stała się ostateczną miarą wartości człowieka. Obawa dotyczy tego, że w miarę wycofywania się tradycyjnych fundamentów moralnych i religijnych z życia publicznego coraz mniej zabezpieczeń pozostaje dla tych, którzy nie są w stanie sami korzystać z autonomii.

Spór o wspomagane umieranie zapewne nie zakończy się więc wraz z promulgacją ustawy. 19 sierpnia 2026 roku może raczej zostać zapamiętany jako moment, w którym długo narastający konflikt o wolność, godność, cierpienie i wartość ludzkiego życia wszedł w nową fazę. Dla krytyków ustawy pytanie brzmi teraz nie tylko o to, co Francja wybrała, lecz także o to, jakie skutki ten wybór może mieć dla najbardziej bezbronnych członków społeczeństwa w nadchodzących latach.

  • Raju Hasmukh na podstawie materiałów Tribune Chretienne