Wielka Brytania odmawia wjazdu fińskiej poseł Päivi Räsänen po wyroku za mowę nienawiści, na nowo rozpalając debatę o cenzurze i wolności religijnej.
Redakcja (21 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Decyzja Wielkiej Brytanii o niewpuszczeniu na swoje terytorium fińskiej parlamentarzystki Päivi Räsänen nasiliła obawy obrońców wolności religijnej, którzy przekonują, że zachodnie demokracje coraz mocniej ograniczają odmienne poglądy w sprawach wiary i moralności.
Päivi Räsänen, posłanka do fińskiego parlamentu i znana postać Partii Chrześcijańskich Demokratów, miała wystąpić na konferencji poświęconej wolności religijnej i wolności słowa w Irlandii Północnej. Zamiast tego weźmie w niej udział zdalnie, ponieważ władze brytyjskie cofnęły jej wcześniej zatwierdzone elektroniczne zezwolenie na podróż (ETA).
Spór wybuchł zaledwie kilka miesięcy po tym, jak fiński Sąd Najwyższy skazał Päivi Räsänen za stwierdzenia zawarte w kościelnej broszurze o małżeństwie i ludzkiej płciowości, której była autorką w 2004 roku. Krytycy uważają, że orzeczenie to jest wyrazem postępującej kryminalizacji tradycyjnej mowy religijnej.
Cofnięte zezwolenie na podróż: Päivi Räsänen bez wyjaśnień
Jak podaje organizacja prawnicza Alliance Defending Freedom (ADF), która reprezentuje Päivi Räsänen, jej zezwolenie ETA zostało zatwierdzone w czerwcu, a następnie wycofane w lipcu — bez szczegółowego uzasadnienia.
Po cofnięciu dokumentu fińska polityk wystąpiła o pełną wizę i osobiście napisała do brytyjskiej minister spraw wewnętrznych Shabany Mahmood, prosząc o wyjaśnienia. Nie otrzymała odpowiedzi. W rezultacie fińska ustawodawczyni nie mogła wziąć udziału w konferencji osobiście.
Rząd brytyjski nie przedstawił publicznie szczegółowego uzasadnienia tej decyzji. Wszystko wskazuje jednak na to, że jest ona związana z jej niedawnym wyrokiem skazującym w Finlandii.
Wyrok za broszurę z 2004 roku, którą napisała Päivi Räsänen
Sprawa dotyczy broszury zatytułowanej Male and Female He Created Them („Mężczyzną i kobietą stworzył ich”), wydanej w 2004 roku z myślą o odbiorcach kościelnych. W marcu 2026 roku fiński Sąd Najwyższy uznał Päivi Räsänen za winną mowy nienawiści ze względu na sformułowania zawarte w tej publikacji.
Sąd orzekł, że opisanie homoseksualizmu jako „zaburzenia rozwoju psychoseksualnego” oraz „dewiacji seksualnej” było poniżające wobec osób homoseksualnych jako grupy. Wraz z Päivi Räsänen skazani zostali luterański biskup Juhana Pohjola, współautor publikacji, oraz Fundacja Luterańska Finlandii, która ją rozpowszechniała.
Cała trójka otrzymała grzywny sięgające kilku tysięcy euro. Sąd nakazał ponadto wycofanie spornych fragmentów z obiegu publicznego i ich zniszczenie.
Jednocześnie sąd przyznał, że broszura nie zawierała nawoływania do przemocy ani nie propagowała nienawiści w sposób porównywalny z groźbą.
W odrębnej sprawie fiński Sąd Najwyższy uniewinnił Päivi Räsänen w związku z wpisem w mediach społecznościowych z 2019 roku, w którym przytoczyła fragment Pisma Świętego, krytykując udział Ewangelicko-Luterańskiego Kościoła Finlandii w wydarzeniach Helsinki Pride.
Päivi Räsänen, bp Pohjola oraz Fundacja Luterańska odwołali się od wyroków skazujących do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
Szerszy wzorzec? Nie tylko Päivi Räsänen
Zwolennicy fińskiej polityk przekonują, że jej wykluczenie wpisuje się w szerszą tendencję w Wielkiej Brytanii, gdzie — jak podają — podobne ograniczenia dotknęły już kilku zagranicznych działaczy konserwatywnych.
Wymienia się wśród nich holenderską publicystkę Evę Vlaardingerbroek, polskiego posła do Parlamentu Europejskiego Dominika Tarczyńskiego, flamandzkiego polityka Filipa Dewintera, amerykańskiego komentatora Joeya Mannarino oraz chilijsko-amerykańską influencerkę Valentinę Gómez.
Brytyjskie prawo imigracyjne daje ministrowi spraw wewnętrznych prawo do odmowy wjazdu, gdy obecność danej osoby zostanie uznana za „niesprzyjającą dobru publicznemu”. Choć przepis ten pierwotnie wiązano z takimi kwestiami jak bezpieczeństwo narodowe, ekstremizm czy poważna przestępczość, bywa również stosowany w sprawach dotyczących wypowiedzi lub zachowań uznanych za mogące podsycać nienawiść albo niepokoje społeczne.
Krytycy twierdzą, że coraz częstsze sięganie po takie uprawnienia wobec osób znanych przede wszystkim ze swoich poglądów politycznych lub religijnych rodzi zasadnicze pytania o równowagę między porządkiem publicznym a wolnością słowa.
Zarzuty cenzury: Päivi Räsänen mówi o ataku na wolności
Fińska posłanka ostro skrytykowała decyzję Wielkiej Brytanii, określając ją jako zamach na podstawowe swobody.
„Wielka Brytania zablokowała mnie — demokratycznie wybraną polityk z zaprzyjaźnionego państwa europejskiego” — powiedziała. „Zostałam skazana za pokojowe wyrażanie moich chrześcijańskich przekonań. Choć ten niesprawiedliwy wyrok jest zaskarżany do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Wielka Brytania karze mnie za korzystanie z moich podstawowych praw człowieka”.
Bp Pohjola poszedł jeszcze dalej, opisując tę sytuację jako dowód „orwellowskiej rzeczywistości”.
Przekonywał, że postawienie w stan oskarżenia w jednym państwie europejskim i zakaz wjazdu do innego — a wszystko za opublikowanie dokumentu kościelnego — stanowi niepokojące odejście od tradycyjnego przywiązania do wolności religijnej i wolności słowa.
Prawnik ADF Lorcán Price podzielił te obawy, twierdząc, że sprawa ta pokazuje narastający, jak to ujął, kryzys cenzury w Wielkiej Brytanii. Jego zdaniem państwo wywiera coraz większą presję na chrześcijańskie wypowiedzi za pomocą środków prawnych i administracyjnych.
Reakcja Kościoła pod lupą
Spór wywołał również krytykę tego, co część obserwatorów odbiera jako powściągliwą reakcję przywódców kościelnych.
Ksiądz Benedict Kiely, założyciel portalu Nasarean.org, wspierającego prześladowanych chrześcijan, nazwał działanie rządu brytyjskiego „skandalicznym”. Przekonywał, że Kościoły powinny mówić donośniej o tym, co uważa za erozję wolności słowa.
Publiczne reakcje głównych instytucji katolickich w Wielkiej Brytanii były jednak ograniczone. Konferencja Biskupów Katolickich Anglii i Walii odmówiła komentarza i odesłała pytania do Kościoła luterańskiego. Biuro abp. Richarda Motha nie odpowiedziało przed publikacją.
Papież Leon XIV ostrzega przed kurczącą się przestrzenią dla odmiennych poglądów
Spór ten współbrzmi z obawami wyrażanymi przez papieża Leona XIV w kwestii wolności słowa i sumienia w społeczeństwach zachodnich.
Przemawiając w styczniu do korpusu dyplomatycznego akredytowanego przy Stolicy Apostolskiej, Ojciec Święty ostrzegł, że autentyczna wolność wypowiedzi jest coraz bardziej ograniczana. Wyraził zaniepokojenie, że współczesne próby narzucenia ideologicznej jednomyślności pod hasłem inkluzywności grożą wykluczeniem tych, którzy mają odmienne zdanie.
Zdaniem papieża takie zjawiska zagrażają fundamentalnym swobodom, zwłaszcza wolności sumienia i religii.
Międzynarodowe zaniepokojenie sprawą, którą wywołała Päivi Räsänen
Jeszcze zanim fiński Sąd Najwyższy wydał wyrok, postępowanie przeciwko fińskiej polityk przyciągało uwagę międzynarodową.
Departament Stanu USA oświadczył, że w społeczeństwach demokratycznych nikt nie powinien być ścigany karnie za pokojowe wyrażanie swoich przekonań. Po wyroku skazującym ambasada USA w Finlandii określiła orzeczenie jako niepokojące zarówno dla wolności religijnej, jak i wolności słowa, ostrzegając, że sankcje karne za pozbawioną przemocy wypowiedź religijną tworzą groźny precedens.
Dla zwolenników fińskiej posłanki brytyjski zakaz wjazdu stał się symbolem szerszego sporu kulturowego i prawnego o granice wolności słowa w społeczeństwach demokratycznych. Dla przeciwników sprawa ta odzwierciedla odpowiedzialność rządów za ochronę grup mniejszościowych przed językiem uznawanym za poniżający lub dyskryminujący.
W miarę jak odwołanie trafia przed Europejski Trybunał Praw Człowieka, spór ten pozostanie zapewne ważnym testem w trwającym konflikcie między politykami antydyskryminacyjnymi a prawem do wypowiedzi religijnej i wolności słowa w Europie.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów INfocatholica




























