Strona główna Duchowość Św. Bernard z Clairvaux, współzałożyciel templariuszy i światło średniowiecza

Św. Bernard z Clairvaux, współzałożyciel templariuszy i światło średniowiecza

0
9
Chrystus w koronie cierniowej odrywa ramię od krzyża i obejmuje św. Bernarda z Clairvaux w białym habicie cysterskim — obraz Francisca Ribalty
Francisco Ribalta, „Chrystus obejmujący św. Bernarda” — domena publiczna, Wikimedia Commons.

Wielki św. Bernard z Clairvaux to święty dnia dzisiejszego. Jedna z najświetniejszych osobowości, jakie kiedykolwiek żyły. Współzałożyciel templariuszy. Kolos.

Redakcja (21.08.2026, Gaudium Press) Dziś Kościół obchodzi wspomnienie wielkiego świętego. Bernard z Clairvaux to człowiek, który w swoich modlitwach i przez całe życie okazywał najbezgraniczniejszą ufność Najświętszej Dziewicy.

Święty Bernard urodził się we francuskiej Burgundii około roku 1090. Jeden szczegół ma tu znaczenie, pokazuje bowiem, jak formacja wyniesiona z domu rozstrzyga o późniejszym kierunku życia: jego rodzice zadbali o to, by wszystkich siedmioro dzieci nauczyło się łaciny, dobrej literatury, a nade wszystko religii.

Bernard nie był świętym od samego początku, jak to niektóre biografie malują tych, którzy zostali wyniesieni do chwały ołtarzy.

Jego świeżość i wigor, błyskotliwa, tętniąca życiem inteligencja, dobre usposobienie i pogoda ducha — między innymi — sprawiały, że świat go pożądał, a on sam czuł się światem pociągany. Z tego powodu jego pobożność na pewien czas ostygła, a on skłaniał się ku światowym przyjemnościom, a także ku zmysłowości.

Widzenie, które odmieniło jego życie

Ale świat go również znużył; nie wypełniał go, tylko rozczarowywał.

Aż pewnego dnia, w Boże Narodzenie, miał widzenie.

Gdy trwały obrzędy religijne, zmorzył go sen i ujrzał Dzieciątko Jezus w Betlejem, na rękach Najświętszej Dziewicy; a wtedy Dziewica ofiarowała mu Dzieciątko, jemu, Bernardowi, aby Je miłował i sprawiał, by inni Je miłowali. Od tej chwili jego „obsesyjnym” pragnieniem było oddać się życiu zakonnemu i apostolstwu.

Bernard z Clairvaux wstępuje do Cîteaux

Bernard udał się więc do Cîteaux, jednej z gałęzi benedyktynów, i poprosił o przyjęcie. Przyjął go tam święty Stefan, przełożony. Radość była wielka, ponieważ od piętnastu lat nie wstąpił tam ani jeden nowy zakonnik.

Kiedy wrócił do domu, by przekazać nowinę, spotkał się z samym tylko sprzeciwem — zarówno ze strony rodziny, jak i przyjaciół, którzy mówili, że wielkie światło zostanie pogrzebane w zimnych murach klasztoru.

Ale właśnie tam ujawniła się przemożna siła jego osobowości: skończyło się na tym, że pociągnął za sobą do Cîteaux czterech starszych braci i wuja. Przy ojcu (matka już nie żyła) pozostała tylko siostra, która miała się nim zajmować, oraz najmłodszy brat, który miał doglądać majątku. Po pewnym czasie i ten młodszy brat odszedł, by zostać zakonnikiem, a za nim ojciec i mąż siostry.

I nie chodziło tylko o krewnych: w sumie trzydzieści jeden osób przyszło do klasztoru, by być zakonnikami razem ze świętym Bernardem. Wszystko to działo się w roku 1112, gdy Bernard miał dwadzieścia dwa lata. Już wtedy widoczny był charyzmat, którym Bernard miał później poruszyć całe chrześcijaństwo, gdy został obficiej zroszony łaską, ofiarą, a przez to i cnotą.

Mówiono nawet, że młode kobiety bały się pozwolić swoim narzeczonym rozmawiać z Bernardem, bo kończyło się to tym, że zostawali mnichami…

Bernard z Clairvaux, płodny założyciel klasztorów

Szacuje się, że święty Bernard założył w sumie około trzystu klasztorów męskich. Dzięki jego apostolstwu blisko dziewięciuset rycerzy złożyło profesję zakonną.

Gdy był trzy lata w Cîteaux, przełożony posłał go, by założył kolejny klasztor. Miał dwadzieścia pięć lat.

Wybrał miejsce jałowe, otoczone lasami. Jego mnisi musieli tam ciężko pracować, żeby cokolwiek zebrać. Nadał temu miejscu nazwę Clairvaux, to znaczy Jasna Dolina, ponieważ słońce świeciło tam ze szczególną mocą. Clairvaux to również nazwa, która na zawsze pozostała złączona z postacią wielkiego świętego Bernarda.

Olbrzym kaznodziejstwa — to był kolejny z jego darów. Nazwano go później „Doktorem Miodopłynnym”, to znaczy tym, którego słowa płyną z ust z miodu i są słodyczą dla uszu. Wyjaśnienia są zbyteczne. A jednak jego mowy nie były samą tylko łaską: łaska niosła się na mocnym przygotowaniu tych kazań; ale świadom, że to łaska czyni wszystko, przed głoszeniem podejmował umartwienia i wiele modlitwy. I ta formuła wywoływała niezwykłe skutki w słuchaczach.

Bernard z Clairvaux i olbrzymie nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy

Aby pojąć nabożeństwo świętego Bernarda do Matki Bożej, wystarczy wziąć pod uwagę, że ułożył on końcową część Salve Regina, czyli — jak modlitwa ta znana jest w niektórych stronach — „Witaj, Królowo…”. Można by powiedzieć, że jest to doskonała modlitwa maryjna: modlitwa syna, który składa swą nadzieję i z ufnością powierza się ramionom miłosiernej matki, modlitwa człowieka, który wie o sobie, że jest grzesznikiem, w padole łez, ale ma najlepszą orędowniczkę u Boga. Świętemu Bernardowi przypisuje się także Memorare („Pomnij”), które jest czymś w rodzaju pobożnego wyzwania rzuconego Dziewicy: skoro nigdy nikogo nie opuściła, to nie może też opuścić tego syna, który teraz Ją prosi.

Jest jeszcze jedna modlitwa świętego Bernarda, mniej znana, której nie potrafimy powstrzymać się, by nie przytoczyć tu w całości — modlitwa przedziwna. Nazwano ją Maryja, Gwiazda Morza:

Jeśli podnoszą się nawałnice twoich namiętności, spójrz na Gwiazdę, wzywaj Maryi. Jeśli zmysłowość twoich zmysłów miałaby zatopić łódź twojego ducha, podnieś oczy wiary, spójrz na Gwiazdę, wzywaj Maryi. Jeśli pamięć twoich licznych grzechów miałaby cię strącić w otchłań rozpaczy, zwróć wzrok ku Gwieździe nieba i módl się do Matki Bożej. Idąc za Nią, nie zbłądzisz. Wzywając Jej, nie popadniesz w rozpacz. A prowadzony przez Nią, z pewnością dotrzesz do Niebieskiej Przystani.

Człowiek powszechnej sławy już za życia

Światło świętego Bernarda stało się znane wszędzie.

Choć pragnął życia kontemplacyjnego, musiał wychodzić naprzeciw prośbom papieża, biskupów i wiernych, by podejmował swoje misje apostolskie.

Zwalczał herezję, sprzyjał pokojowi, był rozjemcą szanowanym przez wszystkich.

W swoim klasztorze uformował papieża, Eugeniusza III, który zawsze go kochał. Dla niego napisał księgę, aby ci, którzy sprawują wysokie urzędy, nigdy nie porzucali życia pobożnego — a to zawsze jest najważniejsze; owa kwestia prymatu łaski.

Był cudotwórcą. Cuda, których dokonywał, bywały tak głośne jak uzdrowienie niemowy, który, gdy tylko odzyskał mowę, wyznał swoje grzechy.

Na Soborze w Troyes (1129), zwołanym dla zatwierdzenia templariuszy, święty Bernard odegrał główną rolę. To właśnie święty Bernard, wraz z zakonnikiem imieniem Jean Michel, ułożył Regułę Świątyni, arcydzieło prawodawstwa dla zakonów rycerskich, noszące wiele śladów Reguły z Cîteaux.

Po wielu trudach podjętych dla Boga, i choć był jeszcze stosunkowo młody (pewne nazbyt surowe pokuty podkopały jego zdrowie niemal zaraz po wstąpieniu do Cîteaux), zmarł 20 sierpnia 1153 roku.

Kanonizował go Aleksander III w 1174 roku. Pius VIII ogłosił go Doktorem Kościoła w 1830 roku.

Na podstawie informacji Centro de Espiritualidad Santa María