Nuncjusz na Ukrainie, abp Visvaldas Kulbokas, mówi o wierze, modlitwie i nadziei w kraju wyniszczanym wojną, wzywając katolików do wytrwałości i zabiegania o pokój.
Redakcja (21 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Gdy rosyjska pełnoskalowa inwazja na Ukrainę zbliża się do piątego roku, ludzki i duchowy koszt konfliktu wciąż rośnie. Dla abp. Visvaldasa Kulbokasa, przedstawiciela Stolicy Apostolskiej w Kijowie, rzeczywistość wojny nie jest jedynie kwestią nagłówków ani statystyk. Nuncjusz na Ukrainie doświadcza jej codziennie: jako rzeczywistości, która kształtuje życie, wiarę i wytrzymałość milionów ludzi.
W wywiadzie udzielonym 12 sierpnia agencji OSV News nuncjusz na Ukrainie mówił o wyzwaniach, przed jakimi stoją ukraińscy katolicy, o roli modlitwy w obliczu przedłużającego się cierpienia oraz o źródłach nadziei, które podtrzymują go pomimo konfliktu bez widocznego końca.
Nuncjusz na Ukrainie: trudność bycia zrozumianym
Jedną z centralnych obserwacji arcybiskupa było to, że rzeczywistość wojny pozostaje trudna do pełnego zrozumienia dla ludzi spoza Ukrainy. Relacje prasowe i nagrania mogą informować, powiedział, ale nie są w stanie odtworzyć doświadczenia tych, którzy żyją w nieustannej niepewności, stracie i przemocy.
Przypomniał historię współpracownika z dyplomacji Stolicy Apostolskiej, który wcześniej śledził wydarzenia na Ukrainie z daleka. Dopiero po pewnym czasie spędzonym w innym kraju dotkniętym wojną — jak sam przyznał — zaczął rozumieć prawdziwy ciężar takiego cierpienia.
Dla ukraińskich katolików ta luka w zrozumieniu bywa szczególnie bolesna. Wielu zmaga się z poczuciem, że nawet współwyznawcy na całym świecie nie potrafią w pełni pojąć tego, czym oni żyją.
Abp Kulbokas stwierdził jednak, że to doświadczenie odsyła wierzących do podstawowego źródła pocieszenia: stałej obecności Boga.
Podkreślił, że choć ludzkie zrozumienie ma swoje granice, Bóg nie opuszcza tych, którzy cierpią. Zadaniem wiernych — powiedział — jest dalsze dzielenie się doświadczeniami, prowadzenie dialogu i wspólna modlitwa, nawet jeśli pełne zrozumienie może pozostać nieosiągalne.
Modlitwa w obliczu pytań bez odpowiedzi
Wojna wywołała niezliczone modlitwy o pokój ze strony katolików i innych wierzących na całym świecie. Jednak w miarę jak konflikt się przedłuża, wielu zmaga się z pozornym brakiem odpowiedzi, na które liczyli.
Odnosząc się do tych odczuć, abp Kulbokas uznał tajemnicę Bożej Opatrzności. Człowiek — powiedział — nie jest w stanie do końca zrozumieć Bożych planów.
Zauważył, że wiara chrześcijańska nie gwarantuje ochrony przed cierpieniem fizycznym. Ostatecznym celem wierzących jest życie wieczne z Bogiem, a dobro duchowe pozostaje ważniejsze niż ziemskie bezpieczeństwo.
Jednocześnie ostrzegł, że jednym z największych niebezpieczeństw niesionych przez wojnę nie jest tylko fizyczne zniszczenie, ale duchowe zniechęcenie. Rosyjska agresja militarna — powiedział — nie może zniszczyć wiecznego przeznaczenia człowieka. Znacznie groźniejsza jest pokusa utraty wiary, porzucenia nadziei, gniewu na Boga lub zwrócenia się przeciwko innym.
Takie reakcje — argumentował — byłyby klęską głębszą niż sama wojna, ponieważ oznaczają duchowe załamanie.
Dlatego wezwał katolików, by nie spuszczali wzroku z Chrystusa. Nadzieja — podkreślił — musi być zakorzeniona nie w obecnych okolicznościach, lecz w samym Jezusie.
Nuncjusz na Ukrainie o dyscyplinie wytrwałej modlitwy
Abp Kulbokas mówił także o naturze modlitwy i o znaczeniu wytrwałości.
Przywołał historię kobiety ze swojej rodzinnej Litwy, która sześć lat modliła się o naprawę zerwanej relacji z synem. Po latach milczenia syn wreszcie się odezwał — arcybiskup określił to jako cud.
Doświadczenie to umocniło w nim rozróżnienie między modlitwą rutynową a modlitwą głęboko skupioną i zdecydowaną.
Modlitwa — sugerował — wymaga czegoś więcej niż powtarzania. Wymaga intencjonalności, zaangażowania i zaufania także wtedy, gdy widoczne owoce się nie pojawiają.
Lekcja ta ma szczególne znaczenie dla tych, którzy modlą się o pokój na Ukrainie. Obok modlitw o koniec konfliktu arcybiskup wskazał na znaczenie modlitwy o nawrócenie Rosji, opisując nawrócenie do Boga, pokój i szacunek dla ludzkiego życia jako ogromny dar, który mógłby przemienić sytuację.
Ostrzegł, że zniechęcenie jest jedną z najskuteczniejszych taktyk zła. Kiedy lata modlitwy wydają się przynosić niewielką zmianę, łatwo dojść do wniosku, że modlitwa jest bezowocna.
Tymczasem abp Kulbokas wskazał na wielokrotne wezwanie Ewangelii do wytrwałości. Dalsza modlitwa pośród zawodu jest sama w sobie aktem wiary i zwycięstwem nad rozpaczą.
Zdaniem arcybiskupa wierzący wzrastają duchowo, gdy pozostają wierni wbrew przeszkodom i pozornemu brakowi odpowiedzi. Trwając, opierają się pokusie porzucenia nadziei i ostatecznie umacniają swoją więź z Bogiem.
Wsparcie apelu papieża Leona XIV o pokój
Zapytany, jak zwykli katolicy mogą wspierać starania papieża Leona XIV o pokój, abp Kulbokas raz jeszcze wrócił do modlitwy.
Opisał modlitwę jako najważniejszą broń wiernych, ale zaznaczył, że musi ona angażować zarówno umysł, jak i serce. Prawdziwa modlitwa — argumentował — rodzi się z emocjonalnej więzi z tymi, którzy cierpią.
Uczestnicząc w modlitwach o pokój w Rzymie, powiedział, często myślą wraca na Ukrainę i wspomina jeńców wojennych, rannych cywilów, torturowane ofiary i wysiedlone dzieci. Takie rozważania pomagają przemienić modlitwę z abstrakcyjnego ćwiczenia w głęboko osobisty akt solidarności.
Dla arcybiskupa modlitwa staje się mocniejsza, gdy wierzący pozwalają sobie odczuć ból innych, zamiast pozostawać wobec niego obojętni.
Poza modlitwą podkreślił szerszą odpowiedzialność Kościoła. Papież odgrywa ważną rolę, ale Kościół to wszyscy wierzący, a każdy ma własne, niepowtarzalne możliwości działania na rzecz pokoju.
Poszczególne osoby — powiedział — bywają czasem w lepszym położeniu niż pasterze Kościoła, by wpływać na urzędników, rozmawiać z politykami czy wspierać pojednanie we własnych wspólnotach.
Odpowiedzialność za pracę na rzecz pokoju należy więc nie tylko do instytucji, ale do każdego członka wspólnoty chrześcijańskiej.
Nadzieja w kruchym świecie
Mimo trwającej wojny i szerszych wyzwań globalnych abp Kulbokas pozostaje pełen nadziei.
Przyznał, że szybki rozwój technologii uzbrojenia i sztucznej inteligencji, w połączeniu z narastającymi podziałami w świecie, wskazuje, że ludzkość może w przyszłości stanąć przed jeszcze większymi trudnościami.
Jednak ta kruchość nie prowadzi go do rozpaczy, lecz wzmacnia w nim poczucie odpowiedzialności.
Arcybiskup powiedział, że wierzy, iż Bóg nadal wzywa ludzkość do podejmowania inicjatywy, brania odpowiedzialności i czynnego zabiegania o pokój, zamiast biernego czekania na rozwiązania.
Drugim źródłem nadziei są relacje międzyludzkie. Podkreślił moc osobistych więzi i to, co określił jako sieć ludzkich serc, zdolną wygenerować braterską odpowiedź na wojnę.
Nawet małe czyny mogą mieć duże znaczenie. Odwołując się do ewangelicznego opisu rozmnożenia chleba i ryb, abp Kulbokas powiedział, że wierzący są wezwani do ofiarowania tych talentów i środków, jakimi dysponują.
Choć wysiłki te mogą wydawać się ograniczone, wyraził przekonanie, że Bóg potrafi je pomnożyć w sposób, który przyczyni się do pokoju i uzdrowienia.
Gdy wojna na Ukrainie wchodzi w kolejny rok, nuncjusz na Ukrainie pozostaje wierny przesłaniu skupionemu na wierze, wytrwałości i odpowiedzialności. Uznając ogromne cierpienie wywołane konfliktem, przekonuje, że nadzieja trwa tam, gdzie wierzący nie przestają się modlić, pielęgnują osobiste więzi i angażują się w dzieło pokoju.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów OSV News




























