Strona główna Polska Najstarsze opactwo benedyktyńskie w Polsce ogłasza pilny apel o 1 mln dolarów

Najstarsze opactwo benedyktyńskie w Polsce ogłasza pilny apel o 1 mln dolarów

0
6
Gotycki ceglany kościół, wieża z kopułą i różowe zabudowania klasztoru benedyktynek w Staniątkach; w ogrodzie biała figura Maryi
Zabudowania klasztoru benedyktynek w Staniątkach. Zdjęcie: Zespół klasztorny Benedyktynek, Staniątki, A-251 M 16, autor: Piotrekwas (praca własna), Wikimedia Commons, licencja CC BY-SA 3.0 pl. Pomniejszone w stosunku do oryginału.

Opactwo benedyktynek w Staniątkach, najstarsze opactwo benedyktyńskie w Polsce, zabiega o zebranie do 31 grudnia 1 mln dolarów na dokończenie projektu ochrony dziedzictwa – w przeciwnym razie grozi mu zwrot milionów z funduszy UE.

Redakcja (1 listopada 2026, Gaudium Press) Wspólnota mniszek benedyktynek w Staniątkach, strzegąca jednego z najcenniejszych skarbów religijnych i kulturowych Polski, ogłosiła pilny apel o zebranie 1 mln dolarów przed 31 grudnia. Siostry ostrzegają, że jeśli nie uda się dokończyć dużego projektu konserwatorskiego, klasztor może być zmuszony do zwrotu milionów dolarów z funduszy Unii Europejskiej.

Apel wystosowało Opactwo św. Wojciecha w Staniątkach, najstarszy klasztor benedyktynek w Polsce, którego nieprzerwana historia sięga ponad 800 lat wstecz. W murach opactwa przechowywane są bezcenne rękopisy, dzieła sztuki sakralnej, dokumenty historyczne oraz jedne z najwcześniej zapisanych polskich kolęd, a sam klasztor przetrwał najazdy, wojny, obce okupacje i rządy komunistów. Dziś jednak staje przed jednym z największych wyzwań finansowych w swojej długiej historii.

„Przez stulecia kolejne pokolenia mniszek benedyktynek utrzymywały to miejsce przy życiu” – powiedziała m. Stefania Polkowska, ksieni wspólnoty. „Tutaj samo zaciskanie pasa i odmawianie sobie wielu rzeczy już nie wystarczy. Nie poradzimy sobie z tą sytuacją same. To naprawdę jest kryzys”.

Siostry walczą z czasem, aby ukończyć ostatni etap inicjatywy na rzecz ochrony dziedzictwa, znanej jako Benedictine Heritage Cloisters – projektu, który ma chronić i eksponować bogate zbiory kulturalne i religijne opactwa, a zarazem udostępnić je zwiedzającym.

Ochrona ośmiu stuleci dziedzictwa w Staniątkach

Opactwo św. Wojciecha w Staniątkach, założone na początku XIII wieku, jest jednym z najważniejszych zabytków sakralnych w Polsce. Za murami klasztoru kryją się stulecia historii, zachowane w iluminowanych rękopisach, obrazach religijnych, szatach liturgicznych, rzadkich dokumentach archiwalnych i zapisach nutowych, które dokumentują duchowy i kulturowy rozwój narodu.

Do jego najcenniejszych skarbów należą dawne rękopisy muzyczne zawierające jedne z pierwszych zapisów nutowych polskich kolęd – świadectwa wieloletniego wkładu klasztoru w religijne i artystyczne dziedzictwo kraju.

Dostrzegając potrzebę nowoczesnego zaplecza konserwatorskiego i wystawienniczego, wspólnota benedyktynek rozpoczęła w 2018 r. projekt Benedictine Heritage Cloisters. Plany obejmowały utworzenie muzeum, biblioteki, czytelni oraz przestrzeni edukacyjnych, w których zwiedzający mogliby zapoznać się ze zbiorami klasztoru.

„Projekt daje nam możliwość pokazania tego ogromnego dziedzictwa duchowego, religijnego, historycznego i kulturowego, które obecnie jest ukryte w murach klasztoru” – powiedziała m. Stefania. „Chcemy pokazać to wszystko”.

Koszty rosną wobec nieprzewidzianych trudności

Przedsięwzięcie, którego koszt początkowo szacowano na około 2,8 mln dolarów, rozrosło się w znacznie większe zadanie.

Blisko 1,8 mln dolarów z pierwotnego budżetu pochodziło z funduszy Unii Europejskiej, a resztę wkładu siostry zapewniły dzięki zbiórkom, darowiznom i własnej pracy. Budowa szybko jednak napotkała nieoczekiwane przeszkody.

Jak relacjonuje ksieni, robotnicy odkryli przebiegające przez teren budowy podziemne cieki wodne, co wymagało specjalistycznych rozwiązań inżynieryjnych i kosztownych wzmocnień betonowych. Kolejne komplikacje doprowadziły do zmian w projektach budowlanych i konieczności uzyskania dodatkowych pozwoleń.

Zanim udało się w pełni uporać z tymi trudnościami, pandemia COVID-19 zakłóciła harmonogram budowy i zwiększyła wydatki. Sytuacja pogorszyła się, gdy pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę w 2022 r. spowodowała gwałtowny wzrost cen materiałów budowlanych i robocizny w całym regionie.

Mimo rosnących kosztów siostry kontynuowały projekt.

W tym samym czasie klasztor otworzył swoje drzwi dla uchodźców z Ukrainy uciekających przed wojną, zapewniając schronienie kobietom i dzieciom przy pomocy wolontariuszy.

Do października tego roku całkowity koszt projektu wzrósł do blisko 7,1 mln dolarów, czyli ponad dwa i pół raza więcej niż pierwotnie szacowano.

Wyścig z czasem przed końcem roku

Choć projekt zbliża się do końca, kluczowe prace wciąż nie zostały ukończone.

Instalacja elektryczna i pozostałe instalacje są już gotowe, ściany zostały otynkowane, a część podłóg już położono. Zanim jednak obiekt będzie mógł zostać otwarty, potrzebne są jeszcze wyposażenie muzealne, meble, zagospodarowanie terenu i inne elementy wykończeniowe.

Wspólnota była przekonana, że na ukończenie i formalne rozliczenie projektu ma czas co najmniej do lutego, a być może nawet do czerwca 2027 r. Kontrola przeprowadzona w październiku wykazała jednak, że ostatecznym terminem jest 31 grudnia, co pozostawia siostrom zaledwie kilka tygodni na zdobycie niezbędnych środków i dokończenie prac.

Według opactwa nie ma możliwości przedłużenia tego terminu.

Nieukończenie projektu w terminie może pociągnąć za sobą obowiązek zwrotu dotacji Unii Europejskiej, co – jak podkreśla wspólnota – byłoby obciążeniem finansowym niezwykle trudnym do udźwignięcia.

Między ochroną dziedzictwa a codziennym przetrwaniem

Nadzorując ambitny projekt renowacyjny, wspólnota benedyktynek musi jednocześnie utrzymywać ogromny zabytkowy kompleks, który jest zarówno jej domem, jak i zabytkiem o znaczeniu narodowym.

Ostatnie lata przyniosły dodatkowe wydatki, m.in. na prace konserwatorskie w kościele opactwa i rozległy remont dachów. Bieżące koszty, takie jak ogrzewanie, energia elektryczna i opieka medyczna nad starszymi siostrami, nadal obciążają finanse klasztoru.

W przeciwieństwie do dużych instytucji, dysponujących rozbudowanymi działami pozyskiwania funduszy, ta niewielka wspólnota zakonna utrzymuje się w dużej mierze z własnej pracy.

M. Stefania opisała sposób życia zakorzeniony w benedyktyńskiej tradycji modlitwy i pracy. Aby zdobyć środki na utrzymanie, siostry prowadzą dom gościnny, uprawiają ekologiczne pomidory, hodują ryby, robią przetwory i wytwarzają dewocjonalia.

Każda członkini wspólnoty wnosi swój wkład na miarę swoich możliwości.

Jedna z sióstr zajmuje się przygotowywaniem posiłków i zwierzętami gospodarskimi, inna dba o kościół i bibliotekę, oprowadzając zarazem zwiedzających po opactwie, a jeszcze inne wytwarzają dewocjonalia, sprzątają klasztor i czuwają nad codziennym funkcjonowaniem domu.

„Budowa Benedictine Heritage Cloisters to ogromne obciążenie dla naszej wspólnoty” – powiedziała m. Stefania. „Poradziłyśmy sobie z tym wszystkim, pozyskując środki zewnętrzne, ale przede wszystkim dzięki własnej pracy”.

Zagrożony narodowy skarb w Staniątkach

W XIII-wiecznym gotyckim kościele opactwa znajduje się czczony wizerunek Matki Bożej Bolesnej, stanowiący część zbioru historycznych skarbów, które zyskały uznanie w skali całego kraju.

W 2020 r. prezydent Polski uznał klasztor w Staniątkach za Pomnik Historii – jedno z najwyższych w kraju wyróżnień dla miejsc o wyjątkowym znaczeniu kulturowym.

Dla m. Stefanii znaczenie opactwa wykracza jednak poza architekturę, sztukę czy zabytki historyczne.

„To wszystko jest historią i dziedzictwem narodowym, o które troszczyłyśmy się przez stulecia i które chcemy zachować dla przyszłych pokoleń” – powiedziała.

Na stronie zbiórki prowadzonej przez klasztor siostry ujęły swój apel w prostych słowach.

„Nie prosimy o wygodę – napisały. – Prosimy jedynie o pomoc w dokończeniu dzieła, które wspólnym wysiłkiem doprowadziłyśmy niemal do końca”.

Wspólnota, która już wcześniej doświadczyła dużego wsparcia ze strony ludzi – m.in. podczas zbiórki w czasie pandemii, która przyniosła blisko pół miliona złotych – ponownie pokłada ufność w ofiarności innych. Tym razem jednak potrzeby finansowe są znacznie większe, a czasu jest dużo mniej.

„Nadzieję daje mi – powiedziała m. Stefania – wiara w ludzką dobroć i otwarte serca. Wiara, że znajdą się ludzie, którzy zechcą nam pomóc”.

  • Raju Hasmukh with files from OSV News