Strona główna Duchowość Męka Józefa: kiedy opiekun poczuł się mały wobec tajemnicy

Męka Józefa: kiedy opiekun poczuł się mały wobec tajemnicy

0
3
Obraz przedstawiający zaślubiny Maryi i Józefa: kapłan z księgą podaje pierścień, Józef z kwitnącą laską ujmuje dłoń Maryi w wianku i aureoli
Zdjęcie ilustracyjne: zaślubiny Najświętszej Maryi Panny i św. Józefa, obraz (autor nieznany). Źródło: Gaudium Press.

Próba św. Józefa nie dotyczyła świętości Dziewicy ani Bożego owocu łona jego małżonki, lecz jego własnej zdolności do strzeżenia jej i Mesjasza.

Redakcja (30 października 2026, Gaudium Press) Powracając do naszego cyklu notatek o wspaniałym dziele ks. prał. João Clá o Najświętszej Dziewicy (1), przyjrzyjmy się głębiej sprawie, która – jesteśmy tego pewni – z biegiem czasu będzie w Kościele coraz jaśniejsza: na czym polegała próba św. Józefa, gdy dostrzegł, że jego przedziwna małżonka jest brzemienna.

W drodze powrotnej z Ain Karim, dokąd Dziewica udała się, by pomóc swojej sędziwej krewnej przy porodzie, „św. Józef po raz pierwszy zauważył u Maryi oznaki brzemienności. Wtedy Boża interwencja stała się dla niego jasna: z niej miał się narodzić Mesjasz” (2). Tak, błogosławiony opiekun Zbawiciela dostrzegł, dzięki intuicji łaski, że owocem łona Dziewicy jest Syn Boży.

Wbrew temu, co twierdziło wielu, w tym pobożni autorzy, ks. prał. João stanowczo stwierdza, że „znając wzniosłą cnotę Matki Bożej, święty Patriarcha nigdy nie powziął najmniejszego cienia wątpliwości co do jej nieskazitelności, lecz brak jakiegokolwiek słowa z jej strony o rzeczy tak oczywistej stanowił dla niego ogromną próbę duchową” (3).

Próba św. Józefa nie dotyczyła świętości Dziewicy ani Bożego owocu łona jego małżonki, lecz jego własnej zdolności do strzeżenia jej i Mesjasza: „Dwa przenikliwe milczenia, brzemienne cierpieniem, skrzyżowały się ze sobą. Najświętsza Dziewica oczekiwała Bożej inicjatywy z ogromnym cierpieniem i poddaniem się, podczas gdy św. Józef, w swej nieskazitelnej pokorze, nie śmiał uchylić zasłon tajemnicy, która – jak sądził – go przerastała. Jego największą goryczą było to, że nie czuł się na miarę świętości Maryi, do tego stopnia, że myślał, iż Bóg odsunął go od jego misji dziewiczego małżonka i ojca. Z każdym dniem udręka św. Józefa rosła, postanowił więc odejść, mając nadzieję, że Pan wybaczy mu jego rzekomą niewierność, jeśli oddali się od tajemnicy” (4).

Sama obecność Dziewicy wzbudziła już w jej krewnej Elżbiecie, dzięki oświeceniu Bożym promieniem, ogromną pewność, że stoi przed Matką swego Pana, Matką Mesjasza (por. Łk 1,43). Nie chcąc porównywać świętych, trzeba powiedzieć, że wielkość św. Józefa, odpowiadająca jego misji przybranego ojca Chrystusa, była o wiele większa niż wielkość cnotliwej matki Chrzciciela. Czyż mógłby on być ślepy na to, co Elżbieta rzeczywiście dostrzegła? Misja św. Józefa pozostawała w o wiele bardziej bezpośrednim związku z Mesjaszem niż misja Elżbiety: urodził się po to, by strzec Mesjasza i Jego Matki. Oczywiście całe jego jestestwo, jego powołanie, światła łaski i aniołów dawały mu poznać, że ta, którą poślubił i która nosiła już znamiona Bożego Macierzyństwa, przewyższała wszelkie, choćby najwspanialsze, wcześniejsze jego wyobrażenie o niej: Maryja, jego Małżonka, była zarazem Matką Tego, na którego tak długo czekano.

Nie, próba św. Józefa nie dotyczyła Maryi; dotyczyła jego samego – co typowe dla świętych, którzy zawsze czują, że nie dorastają do swojej misji.

Milczenie Maryi zostało więc odczytane jako pewne odrzucenie ze strony Boga, jak gdyby On nie chciał go przy boku Niepokalanej, i dlatego postanowił odejść. Straszliwa próba, był bowiem już zjednoczony mistycznie, a niemal ontologicznie, z Królową Nieba.

Wtedy pewnej nocy, w szczytowym momencie rozdarcia duszy, „dyskretnie przygotował zapasy na kilka dni i poszedł spać. Ból świętych jest spokojny, tym bardziej gdy nie mają oni grzechu pierworodnego. Dlatego w największym dramacie swego życia chwalebny Patriarcha zdołał zasnąć” (5).

Lecz Dziewica, powszechna Pośredniczka wszystkich łask, miała dokładną wiedzę o dramacie, przez który przechodził jej małżonek, i modliła się za niego:

„Świadoma decyzji, którą podjął jej małżonek, Maryja spędziła noc na czuwaniu, błagając Dzieciątko Jezus, by wstawiło się za nim u Ojca Przedwiecznego. W pewnej chwili jej modlitw Syn mistycznie dał jej poznać, że próba św. Józefa dobiegła końca! W tej samej chwili Anioł ukazał się we śnie jej Małżonkowi i rzekł do niego: «Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów» (Mt 1,20-21). Wielkie strapienie minęło; światło łaski rozproszyło ciemności próby! Bóg przyjął ofiarę Józefa!” (6)

Dramat tego epizodu moglibyśmy nazwać Męką Józefa. Oczywiście była to jednak tylko jedna z jego męk, spośród kilku, jakie przeszedł w życiu, aż do dnia, w którym – w towarzystwie Maryi i Jezusa – odszedł do wieczności, wypełniwszy tu swoją misję. Niemniej po orędziu anioła Józef przeżył swoje własne zmartwychwstanie.

Saúl Castiblanco

___

1 Ks. prał. João Scognamiglio Clá Dias. ¡María Santísima! El Paraíso de Dios revelado a los hombres. Tom II – Los Misterios de la Vida de María: una estela de luz, dolor y gloria. Asociación Caridad y Verdad – Heraldos del Evangelio. Lima, 2021.

2 Tamże, s. 280.

3 Tamże.

4 Tamże.

5 Tamże, s. 280-281.

6 Tamże, s. 281.