Musimy pamiętać, że Boże obietnice zawsze się spełniają, i dlatego musimy wzorować na nich naszą egzystencję.
Newsroom (22/12/2021 04:30 PM, Gaudium Press) Od czasu wygnania Adama z raju, lud Boży zaczął żyć w oczekiwaniu, że pewnego dnia zostanie odkupiony od grzechu pierwszych rodziców. Wieki niespokojnego oczekiwania, w którym wszyscy sprawiedliwi modlili się i prosili o przyjście Mesjasza.
Aby wzmocnić nadzieję swojego ludu i nie pozwolić, aby ich wiara osłabła, Bóg wysłał szereg proroków, aby potwierdzili prawdę, którą sam obiecał, że pewnego dnia przyjdzie Zbawiciel.
Bóg obiecuje, a jak odpowiada na to człowiek?
W proroctwie Micheasza, wypowiedzianym na wieki przed narodzeniem Jezusa, prorok przypomina ludowi, że Bóg nie opuści całkowicie swoich wybranych, ale wkrótce przyjdzie im z pomocą; sprowadzi z powrotem synów Izraela za pośrednictwem Króla, którego pochodzenie zaginęło w wieczności i który przyniesie pokój całej ziemi (por. Mic 5, 1-4).
Była to jedna z niezliczonych obietnic Wcielenia Słowa, którą przyjęli Żydzi, a przed tą obietnicą możliwe były tylko dwie postawy: albo w pełni przylgnąć do Mesjasza i żyć zgodnie z Jego nauką i moralnością, albo zignorować Go, pozostać obojętnym – a potem zrobić wszystko, by Go zabić.
Taka, bez wątpienia, była reakcja wielu z tych, którzy w ciągu wieków słyszeli te lub inne zapowiedzi odkupienia. Byli tacy, którzy z radością przyjmowali słowo Boże, i tacy, którzy mimo obdarowania tak wielkimi darami, żyli dalej tak, jakby nic się nie stało, postępując wbrew słowom proroków, bo sama obecność tych wysłanników Boga była dla nich ciężarem na sumieniu?
Palące pragnienie spełnienia
Jeśli każdy z nas przypomni sobie epizody ze swojego życia, bez większego trudu natrafi na fakty, w których to on osobiście był adresatem Bożych obietnic.
Na przykład, w dniu pierwszej Komunii Świętej, być może ktoś otrzymał łaskę, która doprowadziła go do przemiany, uświadamiając mu, że nasz Pan jest naprawdę obecny w tym sakramencie, aby go wspierać, pomagać mu i, jednym słowem, odkupić go.
Inny mógł doznać nawrócenia wchodząc do kościoła, uczestnicząc w świętej liturgii, która przekazała mu pragnienie uporządkowania swego życia według prawa Pańskiego.
Ileż obietnic dla ludzkości moglibyśmy tu wymienić? Lourdes, Fatima i nieskończona liczba objawień?
Jeśli te – i wiele innych – były darami udzielanymi przez Niebo w ciągu całego życia człowieka, to przy każdym zaproszeniu otrzymujemy również obietnicę jego spełnienia. Dlatego nasza postawa przed takimi wezwaniami powinna być: „Przyszedłem pełnić Twoją wolę, o Boże” (Hbr 10, 7).
Trzeba więc wierzyć w te zrządzenia łaski, starać się żyć z nimi zawsze przed oczyma duszy, modelując nasze życie według tych obietnic, abyśmy zostali „obudzeni mocą Boga, który od razu przynosi nam zbawienie” (por. Ps 79, 3).
Błagajmy więc w tym względzie o pomoc Matki Bożej, bo Ona jest „błogosławioną, która uwierzyła i spełniło się to, co jej Pan obiecał” (por. Łk 1, 45).
Opracowała Marzena Nowak


























