Niemieccy przedstawiciele Kościoła katolickiego potępiają słowa Ben-Gvira o Gazie, ostrzegając przed odczłowieczaniem, ekstremizmem i erozją wartości moralnych.
Redakcja (21 sierpnia 2026 r., Gaudium Press ) Oburzenie, jakie wśród czołowych przedstawicieli Kościoła katolickiego w Niemczech wywołały słowa Ben-Gvira — izraelskiego ministra bezpieczeństwa narodowego Itamara Ben-Gvira — to znacznie więcej niż reakcja na jedną wypowiedź polityczną. To ostrzeżenie przed tym, co się dzieje, gdy ekstremizm, odczłowieczanie i pogarda dla godności człowieka stają się czymś normalnym w debacie publicznej i w kręgach rządowych.
Abp Udo Markus Bentz, przewodniczący grupy roboczej Konferencji Episkopatu Niemiec ds. Bliskiego i Środkowego Wschodu, sformułował jedną z najostrzejszych ocen. W rozmowie z katolicką agencją informacyjną KNA potępił wezwanie Ben-Gvira do celowego zabijania Palestyńczyków w Strefie Gazy, określając propozycję zabijania każdej nocy 30 do 40 osób jako wyraz szokującego okrucieństwa i pogardy dla człowieka.
Dla abpa Bentza problem nie jest wyłącznie polityczny. Jest przede wszystkim moralny. Minister rządu, któremu powierzono bezpieczeństwo publiczne, ponosi szczególną odpowiedzialność za obronę wartości ludzkiego życia. Kiedy taki urzędnik zaleca zabijanie jako rutynowe narzędzie polityki, konsekwencje wykraczają daleko poza samą retorykę. Słowa Ben-Gvira podważają podstawowe zasady etyczne i osłabiają fundamenty, na których opierają się demokratyczne społeczeństwa i normy międzynarodowe.
Krytyka jest tym ostrzejsza, że Ben-Gvir — jak podano — posunął się dalej niż samo nawoływanie do przemocy. Z reakcji niemieckich przedstawicieli Kościoła wynika, że sugerował on również, iż część ludzi w Gazie nie zasługuje na życie i „nie są nawet ludźmi”. Taki język uderza w samo jądro chrześcijańskiego i biblijnego nauczania o przyrodzonej godności każdej osoby.
Abp Bentz podkreślił, że odmawianie człowieczeństwa jakiejkolwiek grupie stoi w zasadniczej sprzeczności ze wspólnym rozumieniem wartości człowieka, zakorzenionym zarówno w chrześcijaństwie, jak i w judaizmie. Spostrzeżenie to jest szczególnie istotne, ponieważ przenosi całą sprawę poza spory partyjne, na poziom uniwersalnych wartości moralnych. Gdy raz uzna się ludzi za istoty niższego rzędu, zapory chroniące przed przemocą stają się niebezpiecznie słabe.
Przewodnicząca Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK) Irme Stetter-Karp umieściła całą kontrowersję w szerszym kontekście międzynarodowym. Wyraziła zaniepokojenie tym, co uznaje za postępujące osłabianie międzynarodowego porządku prawnego. Jej obawy wykraczają poza sam konflikt na Bliskim Wschodzie i dotyczą szerszej tendencji globalnej, w której debaty polityczne coraz częściej rezygnują z powściągliwości, empatii i szacunku dla godności człowieka.
Zdaniem Stetter-Karp narastająca normalizacja przemocy i odczłowieczanie języka polityki stanowią poważne zagrożenie dla stabilności międzynarodowej. Język używany przez przywódców politycznych ma znaczenie, ponieważ kształtuje postawy społeczne, wpływa na decyzje polityczne i przesądza o tym, jak społeczeństwa postrzegają tych, których uznają za przeciwników lub wrogów.
Reakcje niemieckiego Kościoła ujawniają także szerszą troskę o ideologiczny charakter współczesnego prawicowego ekstremizmu. Abp Bentz przekonywał, że słowa Ben-Gvira odsłaniają sposób myślenia, w którym zasada nienaruszalnej godności człowieka albo zniknęła zupełnie, albo straciła znaczenie w zderzeniu z konfliktem politycznym i militarnym.
Jego krytyka starannie odróżnia walkę z Hamasem od porzucenia w jej trakcie standardów moralnych. Arcybiskup argumentował, że przeciwstawianie się przemocy nie usprawiedliwia rezygnacji z zasad etycznych. W jego przekonaniu prawdziwym testem wartości danego społeczeństwa nie jest czas pokoju, lecz moment kryzysu, gdy strach, gniew i pragnienie odwetu mogą zagłuszyć moralny rozsądek.
Na tym rozróżnieniu opiera się cała katolicka odpowiedź. Pasterze Kościoła nie podważają istnienia zagrożeń dla bezpieczeństwa ani realności konfliktu. Twierdzą natomiast, że żaden cel polityczny nie może usprawiedliwiać retoryki, która odbiera pojedynczym ludziom lub całym społecznościom ich człowieczeństwo.
Abp Bentz ostrzegł również, że taka retoryka szkodzi perspektywom pokoju. Jego zdaniem słowa Ben-Gvira, zamiast służyć bezpieczeństwu, odsuwają w jeszcze dalszą przyszłość każdą poważną próbę rozwiązania konfliktu bliskowschodniego. Pojednanie staje się niemal niemożliwe, gdy przywódcy polityczni sięgają po język pogłębiający podziały i uzasadniający wykluczenie.
Kolejny wątek krytyki arcybiskupa dotyczy reakcji w samym Izraelu. Uznał on za niepokojące, że izraelscy politycy — w jego ocenie — milczeli i wydawali się albo niechętni, albo niezdolni do usunięcia z władzy tego, co określił jako otwarcie skrajnie prawicowe siły. Ta obawa odzwierciedla szersze niepokoje o wpływ ekstremistycznych ruchów politycznych i ich zdolność do kształtowania polityki państwa.
Niemiecka reakcja katolicka zwraca też uwagę na rosnące obawy dotyczące międzynarodowej pozycji Izraela. Abp Bentz przekonywał, że izolacja tego kraju na arenie światowej się pogłębia, i przyjął z zadowoleniem jasne stanowisko rządu niemieckiego w tej sprawie. Zauważył ponadto, że prowadzone w Unii Europejskiej rozmowy o możliwych sankcjach są w tych okolicznościach zrozumiałe.
Stetter-Karp wezwała jednak Berlin do jeszcze bardziej stanowczej odpowiedzi. Przekonywała, że wiarygodność polityki zagranicznej opartej na wartościach sprawdza się nie w relacjach z przeciwnikami, lecz w kontaktach z przyjaciółmi i partnerami. Zasady, jak zauważyła, niewiele znaczą, jeśli stosuje się je wybiórczo.
Dla przewodniczącej ZdK odpowiedź Niemiec musi obejmować większe wsparcie dla tych — po stronie izraelskiej i palestyńskiej — którzy nadal opowiadają się za dialogiem, pojednaniem, wolnością i bezpieczeństwem. Podkreśliła również znaczenie ochrony mniejszości religijnych w Ziemi Świętej, przekonując, że ich bezpieczeństwo powinno pozostać jednym z głównych filarów niemieckiej polityki bliskowschodniej.
Reakcje niemieckiego episkopatu i świeckich katolików to ostatecznie coś więcej niż krytyka kontrowersyjnego ministra. To szersze oskarżenie kultur politycznych, które pozwalają odczłowieczaniu zakorzenić się w życiu publicznym. Łącząc godność człowieka, prawo międzynarodowe, wartości religijne i perspektywy pokoju, pasterze Kościoła przedstawili słowa Ben-Gvira jako próbę tego, czy zasady moralne są w stanie wytrzymać nacisk konfliktu.
Ich przesłanie jest jasne: bezpieczeństwa nie da się oddzielić od człowieczeństwa, a politycy, którzy porzucają język godności człowieka, ryzykują podkopanie samych fundamentów pokoju, jakiego rzekomo bronią.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów https://katholisch.de/




























