
Przypowieść o robotnikach ukazuje nieskończone Boże miłosierdzie, które zaprasza każdego, w każdej chwili, do pracy w winnicy Pana.
Redakcja (21 września 2026, Gaudium Press) Podczas swojej ostatniej podróży do Jerozolimy Pan nasz Jezus Chrystus wygłosił przypowieść o robotnikach w winnicy. W niej Zbawiciel objawia niezmierzoną dobroć płynącą z Jego Boskiego Serca.
Do zbioru plonów potrzeba było wielu dodatkowych robotników. Dlatego gospodarz wychodzi kilkakrotnie w ciągu dnia w poszukiwaniu pracowników. Bóg postępuje z nami w podobny sposób: w pewnym momencie naszego życia zaprasza nas do pracy w swojej winnicy. Oto pełne nadziei i przebaczenia wezwanie miłości, aby „bezbożny porzucił swą drogę… i nawrócił się do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje” (Iz 55,7). Jakaż to wielka dobroć!
Jednak jak zauważa Fillion: „Nie wszyscy ludzie zaczynają pracować dla swego zbawienia i swojej świętości na tym samym etapie życia. Niektórzy zaczynają w pierwszej godzinie, w dzieciństwie; inni w czasie młodości; inni, gdy osiągnęli dojrzałość; inni wreszcie, gdy pojawiają się pierwsze oznaki zbliżającej się śmierci.”1 Nie ma znaczenia, kiedy dosięgła nas łaska – czy to w pierwszej, czy w ostatniej godzinie. Nagroda dla wszystkich będzie nieporównywalna. Liczy się gotowość naszego „tak!”: „Błogosławieni robotnicy pierwszej godziny, którzy żyli tylko dla Boga! Błogosławieni również ci, którzy słysząc wezwanie łaski w dowolnej chwili swego życia, odpowiadają na nie i śpieszą do swego Zbawiciela, by pracować z Nim i dla Niego!”2
Bóg nie rezygnuje z nikogo z nas. Jeśli demon zniechęcenia podsuwa nam myśl, że nasze winy czynią nas niegodnymi, pamiętajmy, że zamysły Pana są tak dalekie od naszych, „jak niebiosa górują nad ziemią” (por. Iz 55,8–9). Boska rachuba nie kieruje się ludzką logiką: miłosierdzie Serca Jezusowego pokrywa mnóstwo grzechów. Bóg nie jest „panem”, który wypłaca zapłatę za wykonaną pracę; jest Ojcem, który wzywa nas wszystkich do Nieba. Wystarczy powiedzieć Mu „tak”!
Nawet jeśli powiemy „tak!”, a potem zamienimy je w „nie!”, nadal nie musimy tracić ducha, bo łaska nigdy nas nie opuszcza! Jeśli zejdziemy na kręte i przeklęte ścieżki grzechu, zawsze będzie czekał na nas Ojciec. Zaproszenie do pracy w winnicy, o którym mówi przypowieść o robotnikach, wygasa dopiero wtedy, gdy wydajemy ostatnie tchnienie.
Dlatego „nikt nie powinien się zniechęcać z powodu odkładania troski o swoje zbawienie na później, ponieważ miłosierdzie Boże ma nagrodę zachowaną dla każdego. Niemniej jednak trzeba też szybko i zdecydowanie odpowiedzieć na wezwanie, jakie kieruje do nas Jezus. Żaden z powołanych do pracy w tej przypowieści nie zaproponował późniejszego rozpoczęcia; przeciwnie, każdy z nich zabrał się do pracy natychmiast. Nikt też nie odmówił. Tak i my powinniśmy postępować: nie możemy zwlekać z naszym „tak” na wezwanie Pana.”3
Trudy i pondus diei et æstus – „ciężar dnia i spiekotę” (Mt 20,12) – są nieuniknione, lecz nadzwyczaj wielka nagroda przygotowana dla nas w Niebie przewyższa wszelką ofiarę poniesioną na tej ziemi.
O. Celio Luis Casale, EP
(Notatka opublikowana pierwotnie w czasopiśmie Heralds of the Gospel Magazine – wrzesień 2026)
Przypisy
1. Fillion, Louis-Claude. Life of Our Lord Jesus Christ: Public Life. Madryt: Rialp, 2000, t. II, s. 435.
2. Tamże.
3. Clá Dias, EP, João Scognamiglio. „Wyżerający robak zazdrości”. W: The Unpublished on the Gospels. Watykan–Lima: LEV; Lumen Sapientiæ, 2014, t. II, s. 352.























