Strona główna Europa Anastasija Petryszak: skrzypce pobłogosławione przez papieża zabrzmią w Kijowie

Anastasija Petryszak: skrzypce pobłogosławione przez papieża zabrzmią w Kijowie

0
2
Papież Leon XIV, widziany od tyłu, siedzi w ogrodach Castel Gandolfo i słucha chóru dzieci w białych koszulkach na czerwonym podeście wśród pinii.
Papież Leon XIV słucha chóru ABF Voices w ogrodach Castel Gandolfo. Fot. Vatican Media.

Anastasija Petryszak, ukraińska skrzypaczka, otrzymała od papieża Leona XIV błogosławieństwo dla swoich skrzypiec przed wojenną prapremierą w Kijowie.

Redakcja (1 września 2026, Gaudium Press ) Letni spokój Castel Gandolfo uderzająco kontrastował z rzeczywistością, z którą mierzy się ukraińska skrzypaczka Anastasija Petryszak (Anastasiya Petryshak), gdy 29 lipca stanęła przed papieżem Leonem XIV. Chwilę wcześniej w papieskiej rezydencji wybrzmiały ostatnie takty Cantico di Pace, wykonanego wraz z Andreą Bocellim i głosami chóru ABF. Mimo pogodnej scenerii artystka niosła ze sobą ciężar narodu pogrążonego w wojnie.

U jej boku były skrzypce, które towarzyszą jej od czternastu lat — instrument, w którym widzi znacznie więcej niż zawodowe narzędzie. Od 2012 roku są jej stałym towarzyszem na drodze artystycznej, uczestnikiem chwil triumfu, modlitwy i osobistej refleksji. Dziś, gdy Ukraina wciąż znosi zniszczenia wojny, instrument zyskał dodatkową rolę: stał się symbolem wytrwałości.

Stojąc przed Ojcem Świętym, Anastasija Petryszak podała skrzypce do pobłogosławienia i opowiedziała o „Roots”, swojej inicjatywie kulturalnej, a także o nowo napisanym koncercie skrzypcowym, który zadedykował jej ceniony ukraiński kompozytor Jewhen Stankowycz (Yevhen Stankovych). Utwór powstał w cieniu wojny, ukształtowany przez cierpienie i wytrwałość narodu ukraińskiego.

Dla skrzypaczki pierwsze wykonanie koncertu mogło się jednak odbyć tylko w jednym miejscu.

Zanim utwór trafi na międzynarodowe estrady, musi zabrzmieć w kraju, który go zainspirował. Mimo nieustających alarmów przeciwlotniczych i niebezpieczeństw codziennego życia na Ukrainie, prapremierę światową zaplanowano na 26 września w Kijowie, z udziałem Narodowej Orkiestry Symfonicznej Ukrainy.

„Wojna nie zatrzyma muzyki” — powiedziała Anastasija Petryszak papieżowi Leonowi.

Papież odpowiedział, wznosząc rękę w geście błogosławieństwa nad instrumentem. Dla skrzypaczki chwila ta miała znaczenie wykraczające daleko poza ceremonialny gest. Odebrała ją jako błogosławieństwo nie tylko dla samych skrzypiec, lecz także dla trudnej drogi, która przed nią stoi, i dla przesłania nadziei, jakie ma ona nieść.

„Błogosławieństwo stało się już częścią historii tych skrzypiec” — powiedziała Petryszak, wspominając spotkanie jako przeżycie przytłaczające i zarazem podobne do snu.

Z doświadczenia tego wyniosła, jak sama mówi, spotęgowane poczucie odpowiedzialności.

„Mam nadzieję, że przez swój głos i przez moje ręce instrument będzie dalej nieść światło, nadzieję i pokój” — powiedziała.

Anastasija Petryszak: powołanie odkryte w dzieciństwie

Droga na międzynarodowe estrady i do spotkania z papieżem zaczęła się przed dziesięcioleciami w rodzinnej Ukrainie. Muzyka weszła w jej życie przez lekcje fortepianu, które zaczęła w wieku pięciu lat. Ale to przypadkowe zdarzenie trzy lata później przesądziło o jej przyszłości.

Idąc przez rodzinne miasto, usłyszała ulicznego muzyka grającego na skrzypcach. Dźwięk zrobił na niej natychmiastowe i trwałe wrażenie.

„Instynktownie wiedziałam, że to mój instrument” — wspominała.

To dziecięce odkrycie połączyło się z czasem z głęboko zakorzenioną wiarą katolicką, która do dziś kształtuje zarówno jej tożsamość artystyczną, jak i rozumienie muzyki. Dla Petryszak mistrzostwo warsztatowe to tylko część odpowiedzialności wykonawcy. Zdolności muzyczne traktuje jako powierzony jej dar, który wymaga dyscypliny, wytrwałości i pokory.

„Nie gram tylko po to, by wyrazić siebie” — tłumaczyła. „Chcę być kanałem, przez który coś większego może dotrzeć do drugiego serca”.

Opowiadała o chwilach głębokiej więzi ze słuchaczami jako o doświadczeniach, w których muzyka wykracza poza samo wykonanie.

„Czasem, kiedy gram i rodzi się ta szczególna więź z publicznością, czuję, że Bóg może mówić przeze mnie i przez moje skrzypce. Myślę, że muzyka jest językiem Boga”.

Ta filozofia prowadziła ją przez najważniejsze miejsca religijne i kulturalne świata. Występowała w maryjnych sanktuariach pielgrzymkowych, między innymi w Lourdes, Fatimie i Loreto, brała też udział w projekcie papieża Franciszka Il Grande Mistero, realizowanym w wielkich katedrach.

Jej pasja wykracza poza samo koncertowanie i obejmuje studium instrumentów historycznych. Przez lata Petryszak grała na blisko sześćdziesięciu arcydziełach legendarnych lutników — Antonia Stradivariego, Giuseppe Guarneriego del Gesù i rodziny Amatich — i badała je; wśród nich były słynne skrzypce „Cannone” Niccolò Paganiniego.

Nie widzi w nich jedynie obiektów rzemiosła, lecz żywych świadków historii, noszących ślady pokoleń, które trzymały je w rękach w czasach pokoju, wstrząsów i przemian.

To historyczne spojrzenie kształtuje również jej podejście do interpretacji.

„Kiedy pracuję nad utworem” — mówiła — „nie chcę zagrać tylko właściwych nut. Staram się czytać między nutami i poza nutami: co czuł kompozytor, w jakim świecie żył, co chciał powiedzieć, co ja widzę w tej muzyce z perspektywy dzisiejszego świata i co chcę zostawić w mojej interpretacji przyszłym pokoleniom”.

Światło dla Kijowa

Nadchodząca prapremiera w Kijowie stoi w centrum misji, którą podjęła Anastasija Petryszak. Po koncercie 26 września projekt rozwinie się w szerszą inicjatywę kulturalną: nagranie płyty, film dokumentalny i międzynarodowe tournée.

W planach są występy w Genewie 4 października, w Brukseli 9 października oraz szereg koncertów we Włoszech. Między październikiem a listopadem artystka zainauguruje też i poprowadzi jako kuratorka nowy festiwal muzyczny we Włoszech.

Mimo międzynarodowego rozmachu tych planów Petryszak podkreśla, że to występ na Ukrainie pozostaje sercem całego przedsięwzięcia.

W kraju znoszącym nieustanne bombardowania i niepewność ktoś może pytać, czy projekty artystyczne mają jeszcze znaczenie. Anastasija Petryszak odrzuca przekonanie, że w czasach kryzysu kultura schodzi na dalszy plan.

„Kiedy ciemność się wzmaga, tym bardziej świadomie musimy tworzyć światło” — powiedziała.

Nie twierdzi, że muzyka jest w stanie zakończyć konflikt zbrojny. Wskazuje raczej na jej cichszą, ale trwałą moc podtrzymywania ludzkiego ducha.

„Nie wierzę, że koncert może zatrzymać wojnę. Ale wierzę, że muzyka może poruszyć serce jednego człowieka. Może dać komuś chwilę pokoju, godności albo nadziei. A kiedy coś zmienia się wewnątrz jednego człowieka, coś już zmieniło się w świecie”.

Uzbrojona w wiarę, przekonanie i skrzypce świeżo pobłogosławione przez papieża Leona, Anastasija Petryszak szykuje się, by wyjść na scenę w Kijowie z celem wykraczającym poza artystyczne osiągnięcie. Nie chce zatrzymywać się na stracie i zniszczeniu, lecz pokazać, że piękno potrafi przetrwać nawet pośród cierpienia.

Gdy myśli o zbliżającej się prapremierze, jej przesłanie pozostaje jasne.

„Nie zapomnimy o pięknie” — powiedziała. „Nie zapomnimy o pokoju. I będziemy dalej robić swoje, by wnosić więcej jednego i drugiego w świat”.

  • Raju Hasmukh, na podstawie materiałów NCRegister