Strona główna Europa Migranci w Ceucie jako amunicja: bp Munilla piętnuje grę geopolityczną

Migranci w Ceucie jako amunicja: bp Munilla piętnuje grę geopolityczną

0
22
Zdjęcie ilustracyjne: flaga Hiszpanii z godłem państwowym powiewa na maszcie przed zabytkowym gmachem, na tle błękitnego nieba.
Zdjęcie ilustracyjne (nie przedstawia opisywanych wydarzeń): flaga Hiszpanii. Zdjęcie: Daniel Prado / Unsplash.

Migranci w Ceucie stali się – zdaniem hiszpańskiego biskupa José Ignacio Munilli – narzędziem gry geopolitycznej; hierarcha przekonuje zarazem, że deportacje nie są same w sobie niemoralne.

Redakcja (2 września 2026, Gaudium Press ) Migranci w Ceucie stali się „amunicją” w rozgrywce politycznej – tak hiszpański biskup José Ignacio Munilla ostro ocenił wykorzystywanie migrantów podczas niedawnego kryzysu w Ceucie, przekonując, że wydarzenia te należy rozumieć nie tyle jako klasyczny kryzys migracyjny, ile jako przypadek instrumentalnego wykorzystania ludzi do celów geopolitycznych.

W swojej stałej audycji w hiszpańskim Radiu María biskup Orihueli-Alicante stwierdził, że sytuacja, do jakiej doszło w hiszpańskiej enklawie na wybrzeżu Afryki Północnej, była raczej „przekształceniem demografii w broń w grze geopolitycznej” niż zwyczajnym kryzysem migracyjnym.

Kryzys nasilił się pod koniec lipca, gdy ponad 60 tysięcy migrantów przedostało się z Maroka do Ceuty – autonomicznego miasta hiszpańskiego położonego po afrykańskiej stronie Cieśniny Gibraltarskiej. Masowemu przemieszczeniu ludzi towarzyszyła tragedia: w czasie tej fali odnotowano nawet 141 ofiar śmiertelnych. Choć hiszpańskie władze odesłały większość osób, które przekroczyły granicę, migranci w Ceucie wciąż pozostają – jest ich około 5 tysięcy.

Migranci w Ceucie jako narzędzie polityczne

Munilla powiązał te wydarzenia z szerszymi napięciami geopolitycznymi, sugerując, że wielu migrantów zachęcono do wyruszenia w drogę pod fałszywymi pretekstami. Spekulacje wokół kryzysu koncentrują się na zarzutach, że Maroko mogło ułatwić lub tolerować ten przepływ ludzi jako sposób nacisku na Hiszpanię w związku z poprawą jej relacji z Algierią.

Choć biskup nie odniósł się wprost do kwestii odpowiedzialności za kryzys, jasno dał do zrozumienia, że jego zdaniem migranci w Ceucie stali się narzędziem w większej rozgrywce politycznej.

„Odrażająca jest moralna postawa kogoś, kto wykorzystuje własnych ludzi jako amunicję. To jedna z najcięższych form nadużycia władzy, jakie można sobie wyobrazić” – powiedział Munilla.

Przestrzegł przed sprowadzaniem istot ludzkich do roli narzędzi polityki państwa czy środków nacisku politycznego.

„Kiedy obywatele przestają być postrzegani jako ludzie obdarzeni godnością i stają się narzędziami nacisku politycznego, polityka wyradza się w cynizm najwyższego stopnia” – dodał.

Podkreślając ludzki wymiar kryzysu, Munilla przypomniał o życiu utraconym podczas przepraw.

„Każdy z tych, którzy zginęli, miał imię i rodzinę. Nie byli pionkami na geopolitycznej szachownicy, nie byli dyplomatyczną amunicją. Byli ludźmi stworzonymi na obraz Boży” – powiedział.

Sánchez odrzuca zarzuty o udział Maroka

Wypowiedzi Munilli wpisują się w trwającą debatę o źródłach kryzysu. Choć krążą podejrzenia co do możliwej roli Maroka, premier Hiszpanii Pedro Sánchez publicznie odrzucił sugestie, jakoby zamieszane w sprawę były władze marokańskie.

W poniedziałkowej rozmowie z rozgłośnią Cadena Ser Sánchez oświadczył, że nie ma dowodów potwierdzających takie zarzuty.

„Nie ma żadnych informacji od jakiejkolwiek służby wywiadowczej, które budziłyby wątpliwości co do udziału władz marokańskich” – powiedział premier.

Podkreślił również znaczenie utrzymywania konstruktywnych relacji między Madrytem a Rabatem, argumentując, że współpraca pozostaje kluczowa dla opanowania sytuacji.

„Współpraca z Marokiem jest zdecydowanie pozytywna. Chciałbym podkreślić, że musimy mieć świadomość, iż ten kryzys można rozwiązać wyłącznie poprzez współpracę, a nie poprzez brak zaufania do Maroka, co tylko dodatkowo pogorszyłoby i tak już złożoną sytuację, jaką mamy w Ceucie” – dodał Sánchez.

Deportacje a katolicka nauka społeczna

Poza oceną samego kryzysu Munilla odniósł się także do spornej kwestii deportacji migrantów, ujmując swoje uwagi w ramach katolickiej nauki społecznej.

Biskup zakwestionował stanowiska niektórych stowarzyszeń i organizacji pozarządowych, które uznają wydalenia w trybie uproszczonym za z natury niemoralne.

„Uważam, że stowarzyszenia czy organizacje pozarządowe, które określają wydalenia w trybie uproszczonym jako niemoralne, są w błędzie” – powiedział, przekonując, że ochrony granic państwowych nie należy automatycznie postrzegać jako wrogości wobec migrantów.

Zdaniem Munilli prawo do migracji nie tworzy nieograniczonego prawa do osiedlenia się w dowolnym kraju bez względu na jego przepisy imigracyjne.

„Prawo do emigracji nie jest równoznaczne z bezwarunkowym prawem do osiedlenia się w jakimkolwiek kraju, niezależnie od przepisów regulujących dostęp do niego” – powiedział.

Jednocześnie biskup zaznaczył, że egzekwowanie prawa granicznego nie może odbywać się kosztem godności człowieka. Przekonywał, że etyczne odpowiedzi na migrację wymagają zarówno współczucia wobec osób bezbronnych, jak i odpowiedzialnego zarządzania granicami państwowymi.

„Dlatego prawdziwa odpowiedź moralna wymaga jednoczesnego spełnienia dwóch wymogów: tak dla solidarnego przyjęcia tych, którzy rzeczywiście potrzebują systemu ochrony, a także dla odpowiedzialnego strzeżenia naszych granic. Kiedy jedna z tych zasad zostaje zabsolutyzowana aż do zanegowania drugiej, przestajemy służyć dobru wspólnemu” – powiedział Munilla.

Na zakończenie wezwał do wyważonego podejścia, łączącego miłość, sprawiedliwość, roztropność i miłosierdzie w odpowiedzi na jedno z najbardziej złożonych współczesnych wyzwań Europy.

„Miłość nigdy nie może być oddzielona od roztropności, tak jak sprawiedliwość nie może być oddzielona od miłosierdzia. Nauka społeczna Kościoła nie zachęca nas do wyboru jednego lub drugiego, lecz do znalezienia równowagi. I tylko z tej równowagi możemy stawić czoła jednemu z najbardziej złożonych wyzwań, przed jakimi dziś stoimy” – powiedział.

Wystąpienie Munilli pokazuje, że migranci w Ceucie pozostają w centrum debaty o migracji, kontroli granic i odpowiedzialności humanitarnej, a zarazem uwypukla obawy, iż ludność bezbronna może zostać uwikłana w szersze spory polityczne, na które nie ma żadnego wpływu.

  • Raju Hasmukh na podstawie materiałów Crux Now