Strona główna Świat Abp Adrian Galbas do katechetów: odrzućcie niejasność, brońcie jasnego nauczania

Abp Adrian Galbas do katechetów: odrzućcie niejasność, brońcie jasnego nauczania

0
2
Abp Adrian Galbas w mitrze i czerwonym ornacie głosi homilię z marmurowej ambony, za nim rzędy koncelebrujących kapłanów w złotych ornatach
Abp Adrian Galbas, metropolita warszawski. Zdjęcie: archwwa.pl / Archidiecezja Warszawska.

Abp Adrian Galbas mówi warszawskim katechetom, że niejasność w przekazie wiary oddala młodych, i wzywa do czytelnego świadectwa, wierności i odwagi.

Redakcja (1 września 2026, Gaudium Press ) Abp Adrian Galbas, metropolita warszawski, wystosował mocne wezwanie do jasności, odwagi i wierności nauczaniu Kościoła, przemawiając 29 sierpnia w Świątyni Opatrzności Bożej do nauczycieli religii i katechetów zgromadzonych na dorocznej archidiecezjalnej sesji katechetycznej przed rozpoczęciem roku szkolnego.

W homilii otwierającej spotkanie abp Adrian Galbas przekonywał, że trudnością Kościoła w docieraniu do młodych pokoleń nie jest nadmierna stanowczość, lecz niepewność w przedstawianiu wiary. Zwracając się wprost do wychowawców, postawił szereg pytań o odwagę moralną i osobistą prawość.

„Kiedy widzicie coś, co jest dla was nie do przyjęcia, co sprzeciwia się waszym zasadom, wierze, którą wyznajecie, i waszemu sumieniu, czy potraficie powiedzieć na głos: «Nie wolno»?” – pytał. Przeciwstawił taką postawę pokusie milczenia z obawy przed osobistą stratą: stanowiska, przyjaźni, bezpieczeństwa finansowego czy społecznej akceptacji.

Św. Jan Chrzciciel wzorem odwagi moralnej

Słowa arcybiskupa zbiegły się ze wspomnieniem męczeństwa św. Jana Chrzciciela, jednego z patronów archidiecezji warszawskiej. Abp Galbas przedstawił go jako wzór niezłomnej wierności prawdzie, nazywając go „twierdzą nie do zdobycia” i zestawiając z prorokiem Jeremiaszem.

Jak przypomniał arcybiskup, św. Jan Chrzciciel zapłacił życiem za publiczne napiętnowanie niemoralnego postępowania króla Heroda, który żył z żoną swojego brata, pozostając jednocześnie w małżeństwie z inną kobietą. Prawo żydowskie uznawało taki związek za ciężko bezprawny.

Arcybiskup wskazał na powracający schemat społeczny: powszechną dezaprobatę wyrażaną prywatnie i milczenie w przestrzeni publicznej. Przywołując łacińskie powiedzenie Omnes murmurant, nemo clamat („Wszyscy szemrzą, nikt nie krzyczy”), ostrzegł, że taka postawa może stać się fundamentem niezdrowych układów w rodzinach, wspólnotach, społeczeństwie, a nawet w samym Kościele.

Jan Chrzciciel – zauważył – postąpił inaczej. Zamiast ograniczyć krytykę do prywatnych rozmów, publicznie oświadczył, że postępowanie Heroda jest nie do przyjęcia, co ostatecznie doprowadziło do jego uwięzienia i śmierci.

Abp Adrian Galbas: Kościół ma obowiązek wyznaczać granice moralne

Arcybiskup przekonywał, że wyznaczanie granic moralnych pozostaje istotnym wymiarem misji Kościoła. Za pierwszorzędną odpowiedzialność uznał obronę życia ludzkiego, podkreślając, że każdy człowiek ma przyrodzoną godność, którą należy chronić od początku do końca.

Przypomniał również tradycyjne nauczanie katolickie o małżeństwie, wskazując, że nie każdy trwały czy oparty na miłości związek można nazwać małżeństwem.

Odnosząc się do współczesnych problemów etycznych, nawiązał do doniesień o konferencji zorganizowanej w Warszawie przez ukraińską klinikę leczenia niepłodności BioTexCom, która promuje usługi obejmujące macierzyństwo zastępcze.

Abp Adrian Galbas skrytykował surogację, argumentując, że rozdziela ona więzi rodzicielskie i sprowadza dzieci do statusu towaru. Małżeństwom zmagającym się z niepłodnością zaproponował rozważenie adopcji zamiast macierzyństwa zastępczego, nazywając ją szlachetną alternatywą.

„Dziś takich problemów jest więcej” – powiedział, podkreślając, że Kościół musi nadal reagować jasno i odważnie, gdy staje wobec praktyk, które uznaje za sprzeczne ze swoim nauczaniem.

Krytyka i cena wierności

Arcybiskup przyznał, że takie stanowiska często ściągają krytykę. Wskazał, że Kościół od dawna bywa postrzegany jako niedopasowany do panujących trendów kulturowych właśnie ze względu na swoje przywiązanie do Ewangelii.

Zdaniem kaznodziei Kościół mógłby zyskać szerszą aprobatę, gdyby porzucił swój odrębny głos moralny i przyjął przekonanie, że „wszystko wolno”. Zapytał jednak o wartość takiej przemiany, przestrzegając przed wizją chrześcijaństwa, które szuka popularności kosztem własnej misji.

W jego wystąpieniu znalazła się także ostra krytyka niejasności doktrynalnej, którą wskazał jako istotną przyczynę oddalania się młodych ludzi. Sugerował, że niektóre sposoby przedstawiania nauczania katolickiego zostały tak rozwodnione, iż stały się nieodróżnialne od szerokiego rynku idei.

Abp Adrian Galbas o wyzwaniu wiarygodności

Jednocześnie arcybiskup przyznał, że autorytet Kościoła bywa podważany przez upadki jego własnych członków. Uznał, że nadużycia wewnątrz Kościoła często osłabiają jego zdolność do wiarygodnego mówienia o sprawach moralnych.

Gdy przedstawiciele Kościoła wzywają innych do odpowiedzialności – mówił – krytycy często odpowiadają, wskazując na zło popełnione we wspólnocie chrześcijańskiej. Zdaniem kaznodziei takie upadki nie unieważniają jednak przesłania Kościoła, lecz powinny skłaniać do jeszcze większej wierności przykładowi Chrystusa.

Świadectwo sercem ewangelizacji

Nawiązując do wątków często podejmowanych przez papieża Franciszka, abp Adrian Galbas opisał osobiste świadectwo jako najskuteczniejszą formę ewangelizacji we współczesnym społeczeństwie.

Przekonywał, że autentyczne świadectwo przekazuje się przede wszystkim przez zwyczajne, codzienne życie, a nie przez same słowa. Choć głoszenie słowem pozostaje ważne, życie ukształtowane wiarą przemawia mocniej i trwalej niż powtarzane pouczenia.

Arcybiskup wykorzystał także biblijną opowieść o Herodzie i Salome jako przestrogę dla rodziców, wychowawców, kapłanów, katechetów i starszego rodzeństwa, ostrzegając przed gorszeniem młodych lub manipulowaniem nimi z powodu własnych słabości i ambicji.

Katecheci jako „echo” Ewangelii

Centralnym wątkiem wystąpienia było powołanie katechety. Odwołując się do określenia, jakim św. Jan nazwał samego siebie – „głos” – arcybiskup mówił, że katecheci powinni rozumieć siebie nie jako twórców orędzia, lecz jako tych, którzy je przekazują.

Zauważył, że greckie źródło słowa „katecheta” niesie sens czegoś, co rozbrzmiewa, odbija się echem. W tym świetle zadaniem katechety nie jest jedynie przekazanie informacji, lecz głoszenie orędzia zdolnego obudzić odpowiedź.

„Echo nie jest źródłem głosu” – powiedział, podkreślając, że katecheci nie wymyślają Ewangelii ani nie występują jako właściciele prawdy. Przeciwnie, otrzymują orędzie, które również ich samych osądza, prowadzi i koryguje.

Zachęcił wychowawców do przyjrzenia się własnemu życiu duchowemu i zapytania siebie, czy naprawdę słuchają Chrystusa, czy spotykają Pismo Święte jako żywe słowo, czy się modlą i czy osobiście doświadczyli miłosierdzia i przebaczenia.

Zarazem abp Adrian Galbas podkreślił, że wierność nie oznacza mechanicznego powtarzania. Skuteczna katecheza wymaga przełożenia Ewangelii na język zrozumiały dla ludzi. Katecheta – mówił – musi słuchać zarówno Boga, jak i tych, których naucza. Bez tego pierwszego nauczanie staje się prywatną opinią; bez drugiego można udzielać odpowiedzi na pytania, których nikt nie zadaje.

Abp Adrian Galbas o zmieniającym się krajobrazie religijnym

Przechodząc do spraw praktycznych, arcybiskup przypomniał katechetom, że uczniów należy oceniać za wiedzę, umiejętności i wysiłek, a nie za domniemaną siłę ich osobistej wiary.

„Nie mamy narzędzia, którym można ocenić czyjąś relację z Bogiem” – powiedział.

Zauważył również, że we współczesnych klasach spotykają się uczniowie o bardzo różnych doświadczeniach i postawach wobec religii: wierzący i zaangażowani, obojętni, poszukujący, sceptyczni oraz zranieni przez doświadczenia związane z Kościołem.

Dlatego, jak przekonywał, katecheza nie może już zakładać wspólnego rozumienia chrześcijaństwa. Zanim położy się nacisk na obowiązki i wymagania moralne, wychowawcy muszą najpierw wprowadzić uczniów w spotkanie z osobą Chrystusa i w podstawy wiary chrześcijańskiej.

Dopiero po tym spotkaniu – mówił – można właściwie zrozumieć przykazania i sakramenty. Wyzwaniem nie jest obniżanie wymagań chrześcijaństwa, lecz przedstawienie ich we właściwym porządku: najpierw dar, potem odpowiedzialność; najpierw Ten, który wzywa, a potem sens wezwania.

  • Raju Hasmukh na podstawie materiałów Infocatholica