Strona główna Europa Abp Pegoraro mówi o możliwym „prawie niedoskonałym” w sprawie końca życia

Abp Pegoraro mówi o możliwym „prawie niedoskonałym” w sprawie końca życia

0
4
Włoskie miasteczko na skalistym cyplu nad turkusowym morzem — zdjęcie ilustracyjne; nie przedstawia osób ani wydarzeń opisanych w artykule.
Zdjęcie ilustracyjne: Josh Hild / Unsplash (licencja Unsplash — bezpłatne użycie komercyjne i niekomercyjne, bez wymogu zgody). Fotografia nie przedstawia osób ani wydarzeń opisanych w artykule.

Abp Renzo Pegoraro odrzuca wspomagane samobójstwo jako rzekome prawo, lecz wywołuje debatę sugestią, że katolicy mogliby poprzeć niedoskonałą ustawę dotyczącą końca życia.

Redakcja (9 września 2026, Gaudium Press ) Abp Renzo Pegoraro, prezes Papieskiej Akademii Życia, potwierdził sprzeciw Kościoła katolickiego wobec wspomaganego samobójstwa, a zarazem otworzył drzwi do poparcia ewentualnego przyszłego „prawa niedoskonałego” w kwestiach końca życia. Stanowisko, jakie zajął abp Pegoraro, wzbudziło niepokój i krytykę w środowiskach katolickich.

Wypowiedzi te, przytoczone przez Francesca Ognibene we włoskim dzienniku Avvenire 6 września, padły wkrótce po tym, jak Rada Regionalna Wenecji Euganejskiej przyjęła ustawę dotyczącą wspomaganego samobójstwa. Sprawa ma szczególne znaczenie ze względu na osobisty związek abp. Pegoraro z tym regionem, w którym się urodził i formował, zanim niedawno został arcybiskupem.

W centrum sporu leży napięcie między dwoma odrębnymi elementami stanowiska, jakie zajmuje abp Pegoraro. Z jednej strony wprost odrzuca on wszelką ideę prawa do wspomaganego samobójstwa i podkreśla, że medycyna nigdy nie może stać się narzędziem ułatwiającym śmierć. Z drugiej sugeruje, że katolicy mogliby ewentualnie udzielić poparcia „prawu niedoskonałemu”, gdyby alternatywą było uchwalenie przepisów jeszcze bardziej permisywnych, które w większym stopniu podważałyby godność chorych i wartość ludzkiego życia.

To właśnie ten drugi argument stał się głównym przedmiotem krytyki ze strony tych, którzy twierdzą, że poparcia dla ustawy wprowadzającej wspomagane samobójstwo do porządku prawnego nie da się usprawiedliwić odwołaniem do pragmatycznego kompromisu ani do zasady wyboru mniejszego zła.

Abp Pegoraro: nie istnieje prawo do wspomaganego samobójstwa

Abp Pegoraro rozpoczął od wyjaśnienia obecnego stanu prawnego we Włoszech. Wspomagane samobójstwo pozostaje we włoskim prawie przestępstwem i nigdy nie zostało usunięte z kodeksu karnego. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nr 242/19 zdepenalizowało jednak tę praktykę w ściśle określonych okolicznościach, wzywając zarazem ustawodawcę do uregulowania tej kwestii.

Zdaniem abp. Pegoraro władze regionalne mają ograniczone kompetencje i mogą jedynie regulować procedury już dopuszczone na mocy wcześniejszych rozstrzygnięć sądowych.

Arcybiskup wyraził zastrzeżenia wobec niedawno przyjętej ustawy Wenecji Euganejskiej, przekonując, że więcej czasu należało poświęcić na konsultacje ze wspólnotami lokalnymi zaangażowanymi w opiekę nad pacjentami oraz z siecią opieki paliatywnej. Stanowienie prawa w sprawach dotykających podstawowego sensu życia wymaga — jak sugerował — starannego namysłu, a nie pośpiechu.

Wskazał jednak na pewne elementy ustawy, które uznaje za pozytywne, w tym na wymóg, by władze publiczne oferowały ścieżki opieki paliatywnej, wsparcie psychologiczne oraz informacje o organizacjach działających na rzecz ochrony życia.

Mimo tych ograniczonych punktów aprobaty zasadnicze stanowisko, jakie zajmuje abp Pegoraro, pozostaje jasne. „Nie istnieje prawo do wspomaganego samobójstwa” — oświadczył, podkreślając, że nauczanie katolickie wymaga od pracowników służby zdrowia, by pozostali wierni ratowaniu życia i towarzyszeniu umierającym, zamiast ułatwiać śmierć. Celem medycyny — przekonywał — zawsze było zapobieganie samobójstwom, a nie pomoc w kończeniu życia.

Medycyna w służbie życia — przypomina abp Pegoraro

Odpowiadając na pytania o to, czy współczesne debaty nie grożą przedefiniowaniem samej medycyny, abp Pegoraro stanowczo odrzucił takie rozumienie ochrony zdrowia, które zmieniałoby ją w służbę śmierci.

W sytuacjach, w których leczenie nie może już przynieść wyzdrowienia, odpowiedzią etyczną — twierdził — nie jest przyspieszanie śmierci, lecz unikanie uporczywej terapii i działań nieproporcjonalnych. Pacjenci mogą zgodnie z prawem odmówić leczenia lub je przerwać, a w razie medycznej konieczności można zastosować sedację głęboką. Takie działania różnią się jednak zasadniczo od wspomaganego samobójstwa.

Abp Pegoraro przedstawił także szerszą diagnozę kulturową. Nawiązując do obaw często wyrażanych przez papieża Franciszka, a później powtarzanych przez papieża Leona XIV, wskazał, że współczesne społeczeństwo w coraz większym stopniu odzwierciedla „kulturę odrzucenia”, w której ludzkie życie jest niedoceniane.

Wskazał na liczne — jego zdaniem — oznaki tej tendencji: migrantów, których się nie przyjmuje, osoby starsze doświadczające zaniedbania oraz młodych ludzi, którzy nie otrzymują wystarczającego wsparcia. W takim klimacie — ostrzegał — ciężko chorzy stają się szczególnie bezbronni, ponieważ ich opieka wymaga czasu, uwagi, środków i osobistego zaangażowania.

Dla abp. Pegoraro autentyczna medycyna zachowuje swoją misję nawet wtedy, gdy wyleczenie nie jest już możliwe. Gdy nauki medyczne nie mogą uzdrowić, muszą nadal otaczać opieką.

Poparł również obawy wyrażone przez patriarchę Wenecji, abp. Francesco Moraglię, który przekonywał, że weneckie prawo osłabiło tradycyjny model ludzkiej solidarności. Abp Pegoraro utożsamił ten model z obrazem miłosiernego Samarytanina z Ewangelii, podkreślając bliskość, współczucie, uśmierzanie bólu i towarzyszenie aż do naturalnej śmierci.

Arcybiskup zasugerował, że prośby o wspomagane samobójstwo rodzą się często nie tyle z cierpienia fizycznego, ile z lęku przed osamotnieniem, zależnością od innych czy staniem się ciężarem. Jako dowód przytoczył przypadki osób, które początkowo domagały się wspomaganego samobójstwa, a później zdecydowały się żyć dalej, gdy otrzymały odpowiednie wsparcie, opiekę paliatywną i informacje o dostępnych świadczeniach zdrowotnych.

Abp Pegoraro wzywa do rozwoju opieki paliatywnej

Podczas gdy trwają dyskusje o możliwej ustawie ogólnokrajowej, abp Pegoraro zapytał, czy nowe prawo jest w ogóle potrzebne.

Zauważył, że Włochy dysponują już regulacjami dotyczącymi świadomej zgody, wcześniejszych oświadczeń woli co do leczenia oraz opieki paliatywnej. Przepisy te — przekonywał — odnoszą się już do wielu sytuacji, w jakich znajdują się ciężko chorzy pacjenci.

Zamiast koncentrować wysiłek legislacyjny na wspomaganym samobójstwie, abp Pegoraro wezwał do ogólnokrajowego zobowiązania, które zagwarantuje dostęp do opieki paliatywnej. Wymagałoby ono — jak powiedział — odpowiedniego finansowania ze środków publicznych i odpowiedzialności państwa.

Podsumowując swoje stanowisko zapadającym w pamięć zwrotem, opowiedział się za hasłem „mniej broni, więcej opieki paliatywnej”. W jego przekonaniu nie jest to kwestia konkurujących priorytetów budżetowych, lecz podstawowego obowiązku konstytucyjnego, by troszczyć się o chorych. Państwo świeckie — przekonywał — nie może stać się obojętne wobec bezbronnych pacjentów.

Ostrzegł jednak, że każda przyszła ustawa ogólnokrajowa musiałaby pozostać w wąskich granicach wyznaczonych przez Trybunał Konstytucyjny.

Fragment, który wzbudził niepokój

Najbardziej sporna część wywiadu dotyczyła możliwości „prawa niedoskonałego”.

Z katolickiego punktu widzenia — przekonywał — poparcie takiej ustawy mogłoby być moralnie dopuszczalne, gdyby alternatywą było uchwalenie przepisów o wiele szerszych i bardziej permisywnych, które wyrządziłyby większą szkodę godności pacjentów i społecznemu poszanowaniu życia.

Krytycy twierdzą jednak, że takie rozumowanie tworzy poważną dwuznaczność moralną.

Zdaniem przeciwników tego sformułowania katolicka nauka moralna dopuszcza starania o ograniczenie szkód wyrządzanych przez niesprawiedliwą ustawę już obowiązującą, nie zezwala natomiast na popieranie nowych przepisów, które po raz pierwszy wprowadzają do prawa praktykę wewnętrznie niegodziwą.

Powołują się na Katechizm Kościoła Katolickiego, który określa samobójstwo jako czyn głęboko sprzeczny z należytą miłością siebie, z miłością bliźniego i z miłością Boga, oraz potępia współdziałanie w samobójstwie. Przytaczają również encyklikę św. Jana Pawła II Evangelium vitae, która określa eutanazję jako „poważne naruszenie Prawa Bożego”.

Szczególną uwagę zwrócono na 73. punkt encykliki, często przywoływany w debatach o polityce publicznej. Krytycy utrzymują, że tekst ten pozwala parlamentarzyście udzielić poparcia „propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy”, gdy odrzucenie lub całkowite zniesienie obowiązującego niesprawiedliwego prawa nie jest możliwe, nie upoważnia natomiast do popierania przepisów, które dopiero legalizują postępowanie wcześniej zakazane.

Debata trwa

Obecny spór nie jest pierwszym przypadkiem, gdy publiczne wypowiedzi abp. Pegoraro na tematy związane z końcem życia wzbudziły zainteresowanie krytyków.

W lipcu 2025 roku, krótko przed rozpoczęciem we Włoszech debaty parlamentarnej o wspomaganym samobójstwie, określił je jako „porażkę dla pacjenta, dla rodziny, dla samej medycyny i dla społeczeństwa”. Zarazem podkreślał, że preferowaną drogą naprzód są dialog i mediacja.

Wypowiedzi te skrytykował dziennik La Nuova Bussola Quotidiana, który przekonywał, że podejście arcybiskupa zbyt mocno opiera się na ramach wyznaczonych przez Trybunał Konstytucyjny i odzwierciedla nastawiony na mediację język obecny w wydanym w 2024 roku przez Papieską Akademię Życia opracowaniu Piccolo lessico sul fine vita.

Abp Pegoraro zakończył niedawny wywiad, cytując spostrzeżenie kryminologa Nigela Walkera, że „ustawodawstwo jednego pokolenia może stać się moralnością następnego”. Następnie postawił pytanie o to, jaką kulturę moralną społeczeństwo chce przekazać przyszłym pokoleniom.

Spostrzeżenie to stało się centralnym punktem debaty toczącej się teraz wokół jego własnych słów. Dla krytyków to samo ostrzeżenie odnosi się do każdej propozycji, która wprowadzałaby wspomagane samobójstwo do ustawodawstwa, choćby pod restrykcyjnymi warunkami. Dla zwolenników podejścia bardziej pragmatycznego rodzi ono trudne pytania o to, jak najlepiej bronić godności człowieka w coraz bardziej złożonym krajobrazie prawnym i kulturowym.

Dyskusja ta uwypukla szersze wyzwanie stojące dziś przed katolicką bioetyką: jak zachować jednoznaczny sprzeciw wobec wspomaganego samobójstwa, poruszając się zarazem w realiach politycznych, które coraz mocniej popychają ustawodawców ku legislacyjnemu kompromisowi.

  • Raju Hasmukh na podstawie materiałów Infocatholica