Edyta Stein, najmłodsze dziecko licznej rodziny żydowskiej. Prześladowana przez nazistów. Była geniuszem.
News Room (11 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Edyta Stein, najmłodsza z licznej rodziny żydowskiej, urodziła się 12 października 1891 roku we Wrocławiu (wówczas Breslau, Niemcy). Nie miała jeszcze dwóch lat, gdy straciła ojca. Mała dziewczynka, o silnym, żywym i niezależnym usposobieniu, odznaczała się także wybitnie wczesną inteligencją, dzięki której przez całe lata szkolne pozostawała najlepsza w klasie. Wychowana w praktykującej rodzinie żydowskiej, Edyta wierzyła w Boga i do Niego kierowała swoje modlitwy.
Edyta Stein — młoda filozofka w poszukiwaniu prawdy
Jednak w okresie dojrzewania utraciła wiarę w istnienie Stwórcy, przestała się modlić i porzuciła studia. Później wyznała: „Świadomie i z własnego wyboru zrezygnowałam z modlitwy. Moje pragnienie poznania prawdy było moją jedyną modlitwą.”
W wieku czternastu lat postanowiła wznowić naukę z zamiarem podjęcia studiów uniwersyteckich. W 1911 roku zapisała się nie na jeden, lecz na trzy kierunki: filozofię, filologię germańską i historię. W tamtych latach nieczęsto zdarzało się, by kobieta studiowała na uniwersytecie — a tym bardziej, by młoda dziewczyna podejmowała trzy przedmioty naraz!
Wszystkie upodobania Edyty skłaniały się ku filozofii. Dlatego w 1913 roku przeniosła się do Getyngi, aby uczęszczać na wykłady Edmunda Husserla, uważanego za najważniejszego niemieckiego filozofa swoich czasów.
Odkrywa modlitwę Ojcze nasz
Wciąż jednak zadawała sobie pytania o Bóstwo.
Czym ostatecznie jest Bóg? Czym jest owa ostateczna Prawda, według której wytyczyłam swoje życie? Jaki sens ma cierpienie? Jak wytłumaczyć zło? Te pytania wypełniały umysł Edyty. Wiele lat później stwierdziła: „Studiowanie filozofii to nieustanna wędrówka po krawędzi przepaści.” I dodała: „Żyłam w naiwnym złudzeniu, że wszystko we mnie jest w porządku, jak to bywa u ludzi bez wiary, którzy żyją w napiętym idealizmie etycznym.”
W takim stanie się znajdowała, gdy około 1914 roku dokonała analizy modlitwy Ojcze nasz — nie z punktu widzenia religijnego, lecz na potrzeby zajęć z etymologii. Modlitwa ta wywarła na niej wielkie wrażenie, toteż wielokrotnie do niej powracała.
W tym samym czasie poznała Adolfa Reinacha, Żyda i ucznia Husserla — podobnie jak ona — który również z zapałem i uczciwością poszukiwał Prawdy. Szybko zawiązała się między nimi szczera przyjaźń, w której uczestniczyła także Anna, żona Adolfa. W istocie Reinachowie byli u progu nawrócenia na katolicyzm, co miało wywrzeć szczególny wpływ na Edytę.
Pielęgniarka ochotniczka
W tym samym 1914 roku działalnością intelektualną w Niemczech wstrząsnął wybuch pierwszej wojny światowej. Edyta wróciła do rodzinnego Wrocławia i zgłosiła się jako pielęgniarka ochotniczka. Jej gotowość i poświęcenie chorym, zwłaszcza umierającym, przyniosły jej honorowy medal Czerwonego Krzyża.
Szpital wojskowy zamknięto i Edyta przeniosła się do Fryburga, gdzie uzyskała doktorat z filozofii z oceną summa cum laude (najwyższą, z pochwałą).
Siła przykładu
Wkrótce potem Opatrzność postawiła przed jej oczami dwa wydarzenia, które niczym fotograficzne błyski rozświetliły duszę młodej doktor na jej drodze do nawrócenia.
Pewnego dnia, zwiedzając katedrę we Fryburgu ze zwykłą turystyczną ciekawością, ujrzała wieśniaczkę, która weszła z koszykiem zakupów i uklękła do krótkiej modlitwy. „Było to dla mnie coś zupełnie nowego” — wyznała. „W synagogach i zborach protestanckich, które odwiedzałam, wierni przychodzą na wspólne nabożeństwa. Tutaj natomiast ktoś wchodził do pustego kościoła, jakby po to, by rozmawiać w zażyłej bliskości. Nie potrafiłam zapomnieć tego, co się wydarzyło.”
Inna scena rozegrała się w domu katolickiego rolnika, gdzie zatrzymała się podczas wycieczki. Głęboko poruszył ją widok ojca rodziny, który rankiem gromadził się ze swoimi robotnikami na modlitwie, zanim wyruszyli do pracy w polu.
Edyta Stein — wreszcie nawrócenie
Adolf Reinach — przyjaciel, który poszukiwał Prawdy tak samo jak ona — zmarł w 1917 roku. Odwiedzając jego wdowę, Annę Reinach, Edyta była zdumiona, znajdując ją napełnioną raczej nadzieją niż żałobą. Zdziwiła się też, gdy Anna opowiedziała jej o swoim nawróceniu i wyjaśniła rolę Krzyża Chrystusa. „Było to moje pierwsze spotkanie z Krzyżem i z Boską mocą, jakiej On udziela tym, którzy go niosą… To była chwila, w której załamała się moja niewiara” — wyznała później Święta.
Około 1918 roku przeczytała Ćwiczenia duchowe św. Ignacego Loyoli, powodowana zainteresowaniem akademickim. Dostrzegłszy jednak głęboką duchowość zawartą w tym dziele, odprawiła trzydziestodniowe rekolekcje, z których wyszła z gorącym pragnieniem, by zostać katoliczką. Mimo to musiała pokonać pewne wewnętrzne zmagania, zanim doszła do ostatecznego nawrócenia.
Nastąpiło ono latem 1921 roku. Edyta została zaproszona na kilka tygodni do wiejskiego domu przyjaciółki w Bergzabern, w Niemczech. Pewnej nocy, sama w domu, wzięła z biblioteki książkę bez większego zainteresowania. Bóg złożył w jej ręce „Życie św. Teresy z Ávili, napisane przez nią samą”. „Zaczęłam czytać” — opowiadała później — „i od razu zostałam urzeczona, i nie przerwałam aż do końca. Gdy zamknęłam książkę, powiedziałam sobie: Oto jest prawda!”
Nazajutrz Edyta kupiła katechizm i mszalik, a po skrupulatnym przestudiowaniu ich treści po raz pierwszy uczestniczyła we Mszy świętej, po której odszukała proboszcza, by prosić o chrzest, który przyjęła kilka miesięcy później, 1 stycznia 1922 roku.
Edyta Stein — nauczycielka i apostołka
Nie przypadkiem Najświętsza Maryja Panna złożyła w rękach tej wyjątkowej duszy autobiografię wielkiej św. Teresy. Od dnia swego nawrócenia Edyta czuła się tak mocno wezwana do życia kontemplacyjnego w Zakonie Karmelu, że porzuciła wszystkie swoje doczesne ambicje i zaczęła żyć jak karmelitanka, na ile pozwalały okoliczności.
Jednak jej kierownik duchowy, prałat Schwind, kanonik katedralny, uznał, że dla Kościoła korzystniejsze będzie, jeśli spożytkuje swoje talenty w apostolstwie świeckim, i zaprosił ją, by uczyła języka niemieckiego i historii w Instytucie Wychowawczym św. Marii Magdaleny w Spirze. Edyta złożyła in pectore śluby ubóstwa, posłuszeństwa i czystości oraz oddała się nauczaniu. Fräulein Doktor (panna doktor), jak zaczęto ją nazywać, doskonale władała sześcioma językami, a także znała i chętnie tłumaczyła dzieła św. Tomasza z Akwinu.
Bardziej jednak niż na prowadzeniu lekcji zależało jej na tym, by „pomagać uczennicom kształtować życie według ducha Chrystusa”. A przekonana, że „Brat Przykład jest najlepszym kaznodzieją”, prowadziła swoje apostolstwo przede wszystkim przez prawdziwe życie pobożności: godzinami klęczała przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie, jakby nic innego nie istniało na świecie, i żywiła głębokie nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa oraz do Najświętszej Maryi Panny.
Edyta Stein — prelegentka i profesor
W latach 1928–1933, z inicjatywy pewnego wybitnego kapłana, podróżowała po Europie, wygłaszając wykłady o roli kobiety katolickiej w życiu rodzinnym i społecznym, stawiając za wzór Maryję, Dziewicę Matkę. W 1932 roku otrzymała katedrę antropologii w Niemieckim Instytucie Pedagogiki Naukowej w Münster. Ale wiały już złowrogie wiatry nazizmu; zaledwie rok później straciła to stanowisko z powodu swego żydowskiego pochodzenia.
Nowicjuszka na drodze do świętości
Wreszcie 14 października wstąpiła do Karmelu w Kolonii. W kwietniu 1934 roku odbyły się obłóczyny. Edyta Stein umierała dla tego świata, a rodziła się nowa oblubienica Chrystusa: siostra Teresa Benedykta od Krzyża.
Nowicjat nie był łatwy, miała bowiem już czterdzieści trzy lata, a wśród sióstr jej uczoność niewiele znaczyła. Ponadto praca fizyczna stanowiła ważną część życia zakonnego, a siostra Teresa była bardzo niezręczna… Mistrzyni nowicjatu nie omieszkała jej upominać, gdy nadarzała się okazja, lecz ona nigdy nie okazywała urazy.
Śmierć matki w 1936 roku uwolniła jej siostrę Rozę, by mogła przyjąć chrzest, którego gorąco pragnęła, i zostać przyjętą do tego samego klasztoru w Kolonii jako karmelitanka tercjarka. Obie kobiety pozostały złączone aż do śmierci.
„Katoliccy Żydzi, nasi najgorsi wrogowie”
W drugiej połowie lat trzydziestych wrogość między partią nazistowską a doktryną katolicką stawała się coraz bardziej zaciekła. Rząd kierowany przez Hitlera skrycie prześladował Kościół. Gdy w 1937 roku papież Pius XI stanowczo potępił nazizm encykliką Mit Brennender Sorge („Z palącą troską”), wrogość hitlerowców wzrosła: nasiliła się kampania antyklerykalna, wielu biskupów publicznie napadano, a tysiące wiernych deportowano do obozów koncentracyjnych.
Aby jej obecność nie narażała Karmelu w Kolonii, siostra Teresa Benedykta poprosiła o przeniesienie do klasztoru poza Niemcami. Zanim jej prośbie stało się zadość, wysłannicy rządu nazistowskiego naruszyli klauzurę klasztoru, szukając jej. W odpowiedzi została pospiesznie przeniesiona do Karmelu w Echt, w Holandii. Półtora roku później dotarła tam również jej siostra Roza.
W lipcu 1942 roku biskupi holenderscy oficjalnie zajęli stanowisko przeciwko nazizmowi, protestując wobec niesprawiedliwego prześladowania Żydów. Reakcja reżimu nazistowskiego nie kazała na siebie długo czekać: 2 sierpnia gestapo zabrało obie siostry z klasztoru i deportowano je do obozu w Amersfoort, na północy Holandii, wraz z 242 innymi katolickimi Żydami. Komisarz generalny Schmidt publicznie przyznał, że to tyrańskie posunięcie podjęto w następstwie odważnej postawy Episkopatu: „Ponieważ katolickiego duchowieństwa nie da się odwieść żadnymi negocjacjami, jesteśmy zmuszeni uważać katolickich Żydów za naszych najgorszych wrogów i z tego powodu jak najszybciej deportować ich na Wschód.”
Zdawała się obrazem Piety, lecz bez Chrystusa
Łatwo zrozumieć zniechęcenie, a nawet rozpacz, które nękały tych nieszczęśników, brutalnie wyrwanych ze swoich domów i wiezionych w bydlęcych wagonach ku obozowi koncentracyjnemu. Lecz siostra Teresa nie pozwoliła się załamać. Przez te kilka dni spędzonych w owym miejscu pozostawała godnie odziana w swój karmelitański habit, budząc w każdym podziw siłą ducha, pogodą i skupieniem. Cały czas, którego „niemiecka zakonnica” — jak ją nazywano — nie spędzała na modlitwie, poświęcała na pocieszanie strapionych, dodawanie otuchy kobietom i opiekę nad dziećmi. Była „Pietą bez Chrystusa”, jak wyznał jeden z ocalałych.
Zamordowana z nienawiści do wiary katolickiej
7 sierpnia oprawcy z ramienia rządu załadowali siostrę Teresę Benedyktę i jej siostrę Rozę — wraz z setką innych Żydów — do konwoju zmierzającego do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau (Polska). Ponura podróż trwała blisko trzy dni, bez wody i jedzenia. Dziewiątego, zaraz po przybyciu, umieszczono ich w komorze gazowej. Następnie ich ciała spalono, a prochy rozrzucono po polach.
(Zaczerpnięto z Revista Heraldos del Evangelio, sierpień 2005, nr 44, s. 34–37)

























