Kanadyjska rodzina twierdzi, że mężczyzna chory na POChP wybrał eutanazję po dwukrotnej odmowie opieki paliatywnej, co budzi poważne obawy o stan opieki u końca życia.
News Room (17 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Kanadyjka publicznie opisała okoliczności śmierci swojego ojca przez eutanazję, do której doszło po tym, jak dwukrotnie odmówiono mu dostępu do opieki paliatywnej — mimo że według relacji rodziny jego stan zdrowia pogarszał się gwałtownie.
Colleen De Vos powiedziała, że jej ojciec, u którego zdiagnozowano przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP), umarł w wyniku eutanazji w 2023 roku, po wielokrotnych staraniach rodziny o uzyskanie świadczeń paliatywnych, które miały uśmierzyć jego cierpienie w ostatnim stadium choroby.
Według relacji De Vos rodzina zabiegała o przyjęcie ojca do specjalistycznego ośrodka opieki paliatywnej albo o objęcie go takim programem w warunkach domowych. Celem było zapewnienie mu kontroli objawów i wsparcia w miarę postępu choroby.
„Bardzo stanowczo zabiegaliśmy o opiekę paliatywną albo o domowy program opieki paliatywnej” — powiedziała De Vos, opisując próby rodziny, by uzyskać opiekę u końca życia.
Dwukrotna odmowa opieki paliatywnej
Mimo tych starań — jak mówi De Vos — opieki paliatywnej odmówiono dwukrotnie, ponieważ urzędnicy uznali, że stan jej ojca nie jest dość poważny, by go do niej kwalifikować.
Rodzinie trudno było pogodzić tę ocenę z widocznym pogarszaniem się jego zdrowia.
„Był to dla nas szok, ponieważ widzieliśmy, że jego stan pogarsza się bardzo szybko” — powiedziała De Vos.
Odmowy postawiły rodzinę w sytuacji, w której nie potrafiła zapewnić opieki uznawanej przez nią za konieczną. Podczas gdy świadczenia paliatywne pozostawały niedostępne, w systemie ochrony zdrowia — jak twierdzi De Vos — innym torem pojawiły się rozmowy o zakończeniu życia jej ojca.
Według jej relacji pielęgniarka zaawansowanej praktyki, odpowiedzialna za nadzór nad jego leczeniem, zaczęła rozmawiać z nim na osobności o możliwości eutanazji.
De Vos przeciwstawiła tempo, w jakim przebiegała ta procedura, przeszkodom, na jakie rodzina natrafiała, próbując uzyskać wsparcie paliatywne.
„Ironia dostępności eutanazji, którą można było zorganizować z ogromną szybkością, sprawiła, że zostaliśmy całkowicie pominięci” — powiedziała.
Opisała proces prowadzący do śmierci ojca jako wyraźnie prosty w porównaniu z długimi i bezowocnymi staraniami o dostęp do takiej opieki.
Rodzina podała, że później otrzymała pocztą kartonowe pudełko z lekami i materiałami potrzebnymi do przeprowadzenia eutanazji.
Miejsce w ośrodku opieki paliatywnej wolne za późno
Według De Vos miejsce w ośrodku opieki paliatywnej zwolniło się w dniu, na który zaplanowano eutanazję jej ojca.
Wtedy jednak — jak powiedziała — odmówił on przyjęcia tej propozycji.
De Vos jest przekonana, że opóźnienie już wcześniej ukształtowało jego decyzję, i przekonuje, że stracił nadzieję po kolejnych niepowodzeniach w uzyskaniu opieki.
„Byliśmy absolutnie gotowi zapewnić mu opiekę przez całą dobę” — powiedziała.
Doświadczenie tej rodziny stało się punktem odniesienia w szerszej dyskusji o związku między opieką paliatywną a śmiercią na życzenie, zwłaszcza gdy pacjenci napotykają trudności w dostępie do wspierających świadczeń medycznych.
Spór o dostęp do opieki paliatywnej sięga poza Kanadę
Sprawa zwróciła uwagę w czasie, gdy ustawodawcy w Anglii i Walii nadal debatują nad propozycjami wprowadzenia wspomaganego samobójstwa, mimo obaw o stan świadczeń paliatywnych.
Organizacja charytatywna Marie Curie szacuje, że w Anglii każdego roku dochodzi do około 170 tysięcy zgonów, w których objawy nie są odpowiednio kontrolowane, a dostęp do opieki lekarza rodzinnego jest niewystarczający. Organizacja przewidziała też, że niezaspokojone potrzeby w zakresie opieki paliatywnej mogą wzrosnąć o 23 procent w ciągu najbliższych 25 lat.
Matthew Reed, dyrektor naczelny Marie Curie, podkreślił znaczenie opieki nad osobami bezbronnymi, stwierdzając, że „znakiem cywilizowanego społeczeństwa jest to, jak troszczymy się o najbardziej bezbronnych”.
Politycy i organizacje społeczne również odwoływały się do obaw dotyczących dostępności opieki u końca życia.
Premier Andy Burnham przekonywał, że wspomaganego samobójstwa nie należy wprowadzać „w sytuacji, gdy ludzie nie otrzymują tej opieki i nie mają spokoju ducha, jaki daje świadomość jej dostępności”.
Catherine Robinson, rzeczniczka organizacji Right To Life UK, nazwała kanadyjską sprawę tragedią i wezwała posłów do odrzucenia proponowanej ustawy o wspomaganym samobójstwie w drugim czytaniu 11 września.
Wybór bez opieki paliatywnej? Szersze pytania
Relacja De Vos zaostrzyła debatę w środowiskach krytycznych wobec eutanazji, które przekonują, że prawdziwy wybór pacjenta zależy od dostępności pełnych alternatyw, w tym szybkiej i skutecznej opieki paliatywnej.
Zdaniem tych środowisk sprawa rodzi pytanie, czy pacjent może podejmować w pełni świadome i naprawdę wolne decyzje, gdy jedna droga jest łatwo dostępna, a druga pozostaje trudna do uzyskania.
Doświadczenie rodziny De Vos stało się dla wielu obserwatorów wyraźnym przykładem napięć w polityce dotyczącej końca życia: kontrastu między systemem, który zatwierdził eutanazję, i tym samym systemem, który — według relacji rodziny — dwukrotnie odmówił wsparcia, o jakie zabiegali w okresie coraz szybszego pogarszania się zdrowia.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów Infocatholica



























