Arcybiskup Nagpuru Elias Gonsalves twierdzi, że ustawa antykonwersyjna w Maharasztrze zagraża wolności religijnej i prawom konstytucyjnym.
News Room (6 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Ustawa o wolności religijnej stanu Maharasztra z 2026 roku oficjalnie pokonała ostatnią przeszkodę konstytucyjną po uzyskaniu zgody prezydent Droupadi Murmu. Reklamowana jako instrument prawny do zwalczania nielegalnych konwersji religijnych, ta ustawa antykonwersyjna okazuje się w rzeczywistości jedną z najdalej idących ingerencji stanowych w sprawy osobistej wiary w ostatnich latach, budząc niepokój przywódców Kościoła i stawiając głębokie pytania o przyszłość wolności religijnej w Indiach.
Do najbardziej zdecydowanych krytyków należy arcybiskup Nagpuru Elias Joseph Gonsalves, który przekonuje, że ustawodawstwo zagraża nie tylko mniejszościom religijnym, lecz także samym zasadom konstytucyjnym, na których zostały ufundowane nowoczesne Indie.
W rozmowie z AsiaNews abp Gonsalves ostrzegł, że ustawa może stać się narzędziem podejrzeń, nękania i zastraszania, zwłaszcza wobec par międzyreligijnych, duszpasterzy i społeczności mniejszościowych.
„Nawet bez żadnych konkretnych dowodów wykroczenia zarówno władze stanowe, jak i lokalne grupy mogłyby brać na cel pary międzyreligijne oraz oddanych duszpasterzy” — powiedział.
Jego obawa uderza w sedno kontrowersji wokół tego ustawodawstwa. Choć ustawa twierdzi, że wymierzona jest w konwersje uzyskane przemocą, oszustwem lub przymusem, jej szerokie przepisy przyznają władzom rozległe uprawnienia, tworząc jednocześnie liczne możliwości oskarżeń i dochodzeń. Krytycy obawiają się, że same zarzuty mogłyby stać się wystarczającą podstawą do działań policji.
Zatwierdzona przez Zgromadzenie Ustawodawcze Maharasztry podczas budżetowej sesji stanu, ustawa antykonwersyjna reguluje konwersję religijną i nakłada surowe kary na osoby uznane za winne ułatwiania konwersji przy użyciu siły, przymusu, fałszywych oświadczeń, nadmiernego wpływu, pochlebstwa lub oszustwa.
Ustawodawstwo idzie jednak znacznie dalej. Kryminalizuje próby nakłaniania do konwersji za pomocą pieniędzy, darów, zatrudnienia, bezpłatnej edukacji, obietnic małżeństwa, zapewnień o lepszym stylu życia lub twierdzeń o uzdrowieniu przez Boga. Nawet przedstawianie jednej religii jako wyższej od innej z zamiarem wpłynięcia na wybór religijny danej osoby mieści się w zakresie ustawy.
Dla przywódców Kościoła przepisy te grożą kryminalizacją zwyczajnej działalności religijnej. Dzielenie się wiarą, od dawna chronione jako prawo konstytucyjne na mocy artykułu 25, staje teraz w obliczu możliwości kontroli na podstawie ustawy, która — jak twierdzą krytycy — stawia państwo w roli sędziego religijnej motywacji i osobistego przekonania.
Kary są surowe. Przestępstwa na mocy ustawy są klasyfikowane jako ścigane z urzędu i bez możliwości zwolnienia za kaucją. Skazani mogą zostać ukarani karą do siedmiu lat pozbawienia wolności i grzywnami do 100 000 rupii. Recydywistom grozi kara pozbawienia wolności do dziesięciu lat i grzywny sięgające 700 000 rupii.
Być może najbardziej niepokojące dla przeciwników jest podejście ustawy do egzekwowania prawa. Krewni osoby, wobec której podniesiono zarzut poddania się nielegalnej konwersji, mogą złożyć pierwsze zawiadomienie o przestępstwie, a policja jest zobowiązana je zarejestrować. Funkcjonariusze mogą również wszczynać dochodzenia z własnej inicjatywy, ilekroć uznają, że konwersja mogła nastąpić z naruszeniem prawa.
Ustawodawstwo rozszerza ponadto odpowiedzialność poza osoby bezpośrednio zaangażowane w domniemaną konwersję. Osoby oskarżone o ułatwianie, pomaganie, zatwierdzanie, sporządzanie lub uwierzytelnianie powiązanych dokumentów również mogą zostać postawione w stan oskarżenia.
Najbardziej kontrowersyjnie ustawa przenosi ciężar dowodu na oskarżonego. Zamiast wymagać od władz udowodnienia wykroczenia, osoby oskarżone o spowodowanie konwersji lub pomoc w niej muszą wykazać swoją niewinność.
Dla abpa Gonsalvesa stanowi to niebezpieczne odejście od gwarancji konstytucyjnych.
„Artykuł 25 Konstytucji Indii wyraźnie gwarantuje każdej jednostce fundamentalne prawo do swobodnego wyboru, praktykowania i dzielenia się swoją wiarą” — powiedział.
Arcybiskup przekonuje, że ustawodawstwo Maharasztry tworzy bezpośredni konflikt między tą ochroną konstytucyjną a ograniczeniami na poziomie stanowym.
„Indie stają w obliczu bezpośredniej sprzeczności między swoją konstytucją federalną a prawami stanowymi, co pozostawia mniejszości religijne głęboko bezbronnymi” — ostrzegł.
W centrum sprzeciwu Kościoła leży twierdzenie, że nauczanie katolickie już samo w sobie odrzuca konwersje wymuszone lub uzyskane w drodze korzyści materialnych. Gonsalves podkreślił, że Kościół działa w granicach prawnych i konstytucyjnych oraz stosuje ścisłe zabezpieczenia dotyczące nauczania religijnego i chrztu.
„Kościół ściśle przestrzega ram konstytucyjnych naszego narodu, zachowując rygorystyczne i przejrzyste normy kanoniczne, które całkowicie zakazują wymuszonej konwersji lub jakiejkolwiek formy materialnej zachęty” — powiedział.
Odrzucił ponadto wszelkie sugestie, jakoby chrzty odbywały się pod presją lub w wyniku nakłaniania.
„Każdy udzielony chrzest jest w pełni prawomocny i dobrowolny, wypływając jedynie z prawdziwego, nieprzymuszonego przebudzenia indywidualnego sumienia”.
Szersza obawa wykracza jednak poza wspólnotę chrześcijańską. Arcybiskup postrzega tę ustawę jako część rosnącej tendencji, w której władze stanowe dążą do regulowania głęboko osobistych decyzji, które właściwie należą do indywidualnego sumienia.
„Ta niepokojąca rzeczywistość mogłaby po cichu erodować świętą wolność sumienia gwarantowaną każdemu obywatelowi” — powiedział. „Niestety grozi to przekształceniem fundamentalnego prawa konstytucyjnego, mającego chronić godność ludzkiej duszy, w nadmiernie regulowaną koncesję lub przywilej nadawany przez państwo”.
To ostrzeżenie ujmuje główną krytykę ustawodawstwa. Debata nie dotyczy już po prostu nielegalnych konwersji. Chodzi o to, czy państwo powinno mieć prawo do badania, dochodzenia i ewentualnej kryminalizacji osobistych wyborów duchowych, które są chronione konstytucyjnie.
Gdy Indie zbliżają się do Dnia Niepodległości przypadającego 15 sierpnia, abp Gonsalves przekonuje, że okoliczności czasowe czynią tę kwestię jeszcze bardziej znaczącą. Niepodległość, jak sugeruje, nigdy nie miała oznaczać wolności tylko wtedy, gdy zatwierdzą ją władze rządowe. Miała gwarantować wolność sumienia, która leży u podstaw demokratycznego obywatelstwa.
„Gdy zbliżamy się do Dnia Niepodległości 15 sierpnia, te restrykcyjne środki oraz potencjalne nadużycie prawa wprost przeczą samej istocie wolności i niepodległości, jaką wyobrażali sobie ojcowie założyciele naszej ukochanej ojczyzny — Indii” — powiedział.
Wraz z uzyskaniem zgody prezydenckiej i wdrożeniem oczekującym obecnie na formalne ogłoszenie przez rząd Maharasztry ustawa antykonwersyjna wydaje się pewna wejścia w życie. Pozostaje niepewne, jak daleko sięgnie jej zasięg oraz czy środek przedstawiany jako zabezpieczenie przed przymusem stanie się zamiast tego sprawdzianem przywiązania Indii do wolności religijnej obiecanej przez ich konstytucję.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów Asianews.it


























