Strona główna Duchowość Dogmat Wniebowzięcia Maryi: dlaczego Kościół obchodzi tę uroczystość 15 sierpnia

Dogmat Wniebowzięcia Maryi: dlaczego Kościół obchodzi tę uroczystość 15 sierpnia

0
6
Złote kręgi aniołów i świętych w niebie; u góry Chrystus na tronie przyjmuje klęczącą Maryję — fragment obrazu Francesca Botticiniego „Wniebowzięcie Maryi”
Francesco Botticini, „Wniebowzięcie Maryi” (fragment) — domena publiczna, Wikimedia Commons

Wspominając, że umrzemy, zostaniemy pogrzebani i będziemy czekać na chwalebne zmartwychwstanie, otrzymując uduchowione ciało, już teraz uprzedzamy tę chwilę nadzwyczajnego piękna, w której odniesiemy triumf, tak jak Maryja Dziewica w dniu Wniebowzięcia.

Redakcja (17 sierpnia 2026, Gaudium Press) Dlaczego Kościół obchodzi 15 sierpnia uroczystość Wniebowzięcia? Dogmat Wniebowzięcia, ogłoszony przez Piusa XII 1 listopada 1950 roku w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus, głosi, że „Niepokalana Boga Rodzica zawsze Dziewica Maryja po zakończeniu ziemskiego życia z ciałem i duszą została wzięta do chwały niebieskiej”. Odpowiedź na pytanie o sens tego święta kryje się jednak także w ostatnich latach ziemskiego życia Maryi Dziewicy, upływających w pokoju i intensywnej komunii z rzeczywistością nadprzyrodzoną. Codziennie odwiedzał Ją Jej Boski Syn oraz Jej najczystszy małżonek, święty Józef, w towarzystwie niezliczonych aniołów. Przychodzili, aby dotrzymać Jej towarzystwa i ukoić ogromną tęsknotę wywołaną rozłąką z Nimi.

Z każdą nową drogą, z każdą nową wizytą Dziewica potęgowała swoją ekstazę ku Nim, aż do punktu, w którym nie mogła już wzrosnąć, gdyż Jej Serce przelewało się miłością. A jednak, tak jak ogień nigdy nie gaśnie, płonęło pragnieniem, by rozszerzać się jeszcze bardziej. W tym szczytowym momencie Nasz Pan powiedział swojej Matce, że nadeszła godzina, aby opuścić tę ziemię i podjąć drogę do Królestwa Niebieskiego. Zapytał Ją następnie, czy woli odejść, nie przechodząc przez śmierć, czy też pójść drogą wszystkich ludzi — tą, którą On sam przeszedł.

Dla Maryi pytanie to w ogóle nie istniało: jeśli Jezus wybrał dla siebie śmierć, a Jej dziewiczy małżonek uczynił to samo, jakże mogłaby wybrać inną drogę? Bez najmniejszego wahania wybrała najdoskonalsze naśladowanie swojego Boskiego Syna: chciała drogi śmierci! Zadowolony z Jej usposobienia, Nasz Pan powiedział Jej, że Jej wola zostanie uszanowana. Udzielił Jej jednak śmierci bez bólu, gdyż nie pozwolił, aby cierpiała więcej niż to, co już wycierpiała w ciągu całego życia, zwłaszcza podczas Męki, która — zniesiona z niezwykłym męstwem — wysłużyła Jej tytuły Królowej Męczenników i Współodkupicielki ludzkości.

Kontemplujmy cud ludzkiego stworzenia, które od pełni do pełni, od doskonałości do doskonałości doszło do najwyższej granicy każdej miary, aż niemal nie było różnicy między Jej rozumieniem wszechświata a samym widzeniem Boga. Czegóż Jej brakowało?

W ekstazie miłości zasypia w Panu!

Jej Serce rozszerzyło się miłością tak bardzo, że ciało nie mogło już tego znieść… Ekstaza przeniosła Ją do wieczności i zasnęła w Panu, mając przy sobie swojego Boskiego Syna i świętego Józefa. Rzesze aniołów śpiewały, a odczuwalne były przeobfite łaski.

Przejście ze stanu cierpienia do stanu chwały nie oznaczało dla Maryi Niepokalanej niszczącego rozdarcia w Jej istocie, jak dzieje się to u zwyczajnych ludzi. Od narodzenia miała nieustanną i intensywną komunię z duchami anielskimi, a jeszcze wyraźniejsza była Jej komunia z Synem, Słowem Wcielonym, która nigdy nie ustała — także po Wniebowstąpieniu. W miarę upływu lat nowe światy łask i darów jaśniały w Jej duszy, gdyż Jej poznanie i miłość Boga, choć zawsze pełne, mogły wzrastać. W pewnym momencie wiara ustąpiła miejsca widzeniu i wstąpiła do nieba pełna cnót i chwały — krótko mówiąc, pełna Trójcy Przenajświętszej.

Dogmat Wniebowzięcia: wstąpienie do nieba mocą łaski

Dlatego konieczne jest skorygowanie pewnego wyobrażenia utrwalonego przez niektóre dzieła sztuki, nawet pobożne, w których Maryja pojawia się owinięta obłokiem, unoszona do nieba przez małe aniołki, często przedstawiane tak, jakby z trudem Ją niosły.

W rzeczywistości dogmat Wniebowzięcia mówi o czymś innym: ponieważ Jej dusza trwała w wizji uszczęśliwiającej, Jej zmartwychwstałe ciało cieszyło się już zwinnością, jednym z przymiotów tego stanu. Poruszała się z nadzwyczajną łatwością, z szybkością myśli, mogąc sama wstąpić do nieba. Czy aniołowie Jej towarzyszyli? Tak, lecz z czci, bez żadnej potrzeby niesienia Jej, gdyż posiadała więcej chwały niż oni wszyscy razem.

Dlaczego dogmat Wniebowzięcia Maryi?

Kolejnym powodem stosowności tego wspaniałego wydarzenia jest oddanie Bogu wszystkich dobrodziejstw udzielonych ludzkości. Skoro Druga Osoba Trójcy Przenajświętszej zstąpiła z nieba, aby się wcielić, wnosząc w świat bóstwo stające się ludzkim, było stosowne, aby osoba ludzka złożyła harmonijnie przeciwstawny dar i zaniosła do nieba to, co najlepsze ze świętości — to, co najpiękniejsze, najdoskonalsze i najbardziej nadzwyczajne, co mogło istnieć na ziemi: człowieczeństwo stające się boskim. Ta misja została zastrzeżona dla Maryi.

Z drugiej strony była Ona tabernakulum Syna Bożego podczas dziewięciu miesięcy, w których poczęła najświętsze człowieczeństwo Chrystusa. Było stosowne, aby Ta, która przyjęła Go jako tabernakulum na ziemi, sama również została przyjęta do Jego niebieskiego Sanktuarium.

Ta uroczystość Wniebowzięcia otwiera przed nami wielkie drzwi i świetlistą, usianą kwiatami drogę ku wiecznemu zbawieniu. Wobec obietnicy naszego własnego zmartwychwstania, którą daje nam dogmat Wniebowzięcia Maryi Najświętszej, powinniśmy patrzeć jedni na drugich według tego ideału, tak jakbyśmy już zmartwychwstali; bo ponad utrapieniami i próbami tego życia jaśnieje nadzieja uwielbienia, ku któremu idziemy.

Przez samo wspomnienie, że umrzemy, zostaniemy pogrzebani i będziemy czekać, aż zostaniemy chwalebnie przywróceni, aż otrzymamy uduchowione ciało, już teraz uprzedzamy tę chwilę nadzwyczajnego piękna, w której odniesiemy triumf, tak jak Matka Boża w dniu Wniebowzięcia.

Dogmat Wniebowzięcia w praktyce: jak obchodzić tę uroczystość

Żyjmy, szukając dóbr nieba, a nasze myśli niech idą drogą Maryi Dziewicy. Ona weszła do nieba z ciałem i duszą oraz została wywyższona; my zaś, w obecnym czasie, skoro nie możemy wejść tam fizycznie, uczyńmy to przynajmniej pragnieniem. Zwróćmy się do tronu Maryi Wniebowziętej i tak otrzymamy łaskę po łasce, abyśmy zawsze trwali na tej drodze, która doprowadzi nas do szczęśliwego i wiecznego zmartwychwstania, gdy odzyskamy nasze ciała w stanie chwały.

Mons. João Scognamiglio Clá Dias, EP

(Tekst zaczerpnięty, z adaptacjami, z książki Maryja Najświętsza! Raj Boga objawiony ludziom, t. 2.)