
Cud uzdrowienia muzułmańskiego żołnierza w Libanie otworzył drogę do beatyfikacji patriarchy Eliasza Hoyeka.
Redakcja (28/07/2026 Gaudium Press) Beatyfikacja maronickiego patriarchy Eliasza Hoyeka, jednej z najbardziej wpływowych postaci we współczesnej historii Libanu, zwróciła szczególną uwagę na cud uzdrowienia muzułmańskiego żołnierza libańskiego, uznany przez Kościół katolicki za owoc jego wstawiennictwa.
Sprawa, oficjalnie zaakceptowana przez watykańską Dykasterię ds. Spraw Kanonizacyjnych, stała się decydującym wydarzeniem, które otworzyło drogę do beatyfikacji Hoyeka, obchodzonej w sobotę w siedzibie patriarchatu maronickiego w Dimane. Uroczystościom przewodniczył kardynał Bechara Boutros Rai, a kardynał Marcello Semeraro reprezentował papieża Leona XIV.
To, co czyni ten cud szczególnie niezwykłym, to fakt, że nie dotyczył on ani katolika, ani członka Kościoła maronickiego. Beneficjentem był muzułmanin narodowości druzyjskiej, żonaty ojciec trojga dzieci z libańskiego miasteczka Hasbaja, który służył jako oficer w armii libańskiej.
Wyniszczająca choroba
Według dokumentacji opublikowanej przez Dykasterię ds. Spraw Kanonizacyjnych, żołnierz zaczął cierpieć na silny ból pleców i kręgosłupa w 2005 roku. Jego stan dramatycznie się pogorszył, gdy spadł z wysokości około pięciu metrów.
Badania lekarskie, w tym tomografia komputerowa (CT), wykazały u niego obustronną spondylolizę, przewlekłe schorzenie kręgosłupa. Uraz zmusił go do całkowitego leżenia w łóżku, a przez wiele miesięcy nie następowała żadna znacząca poprawa jego stanu.
Utrzymujący się ból i ograniczenia fizyczne uniemożliwiały mu normalne życie, podczas gdy oceny lekarskie wciąż wskazywały na stan stabilny, lecz poważny.
Sen, który zapowiedział cud uzdrowienia muzułmańskiego żołnierza
Punkt zwrotny nastąpił w kwietniu 2005 roku.
Według jego świadectwa, żołnierz miał sen, w którym zobaczył starszego mężczyznę ubranego na biało i trzymającego laskę. Postać ta była mu wówczas nieznana.
Następnego ranka obudził się całkowicie wolny od bólu.
Wyzdrowienie było natychmiastowe i całkowite. Po miesiącach cierpienia mógł znów poruszać się normalnie i ostatecznie wrócił do swojego zwykłego życia, w tym do obowiązków wojskowych.
Dopiero później rozpoznał w mężczyźnie ze snu patriarchę Eliasza Hoyeka.
Szczególną uwagę podczas watykańskiego dochodzenia zwrócił fakt, że żołnierz upierał się, iż nigdy wcześniej nie słyszał o Hoyeku i dlatego nie mógł świadomie skojarzyć postaci ze snu z maronickim patriarchą.
Dlaczego Watykan uznał cud uzdrowienia muzułmańskiego żołnierza
W ocenie sprawy Dykasteria ds. Spraw Kanonizacyjnych stwierdziła, że moralna pewność co do wstawiennictwa Hoyeka opierała się na kilku obiektywnych czynnikach.
Wśród najważniejszych znalazły się nagły i medycznie niewytłumaczalny charakter uzdrowienia oraz uderzająca zgodność między szczegółami snu a historyczną postacią patriarchy, którego żołnierz twierdził, że wcześniej nie znał.
Watykan odniósł się również do niezwykłych okoliczności towarzyszących temu wydarzeniu. W przeciwieństwie do wielu zgłaszanych cudów, przed uzdrowieniem nie było żadnej wyraźnej modlitwy ani prośby o wstawiennictwo Hoyeka.
Dykasteria zauważyła jednak, że Boże działanie poprzez sny jest dobrze udokumentowane zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Podkreśliła ponadto, że niektóre cuda dokonane przez Jezusa Chrystusa dotyczyły osób, które wcześniej nie prosiły o uzdrowienie, co oznacza, że brak wyraźnego wezwania nie wykluczał możliwości nadprzyrodzonej interwencji.
Symbol międzyreligijnego oddźwięku
Poza medycznymi aspektami sprawy, wielu wskazało na jej szersze znaczenie.
Uznany cud dokonał się w społeczności druzyjskiej, jednej z mniejszości religijnych Bliskiego Wschodu, i dotyczył muzułmańskiego żołnierza, a nie wiernego wyznania maronickiego. Dla zwolenników sprawy Hoyeka szczegół ten niesie szczególną symbolikę, biorąc pod uwagę wieloletnie zaangażowanie patriarchy w dialog i współistnienie między zróżnicowanymi wspólnotami religijnymi Libanu.
Hoyek, który żył w latach 1843-1931 i założył Zgromadzenie Sióstr Maronickich Świętej Rodziny, pozostaje wybitną postacią w historii Libanu. Jego beatyfikacja łączy teraz jego dziedzictwo nie tylko z przywództwem religijnym i narodowym, ale także z uzdrowieniem, które przekroczyło granice wspólnotowe i religijne.
Dla Kościoła katolickiego wyzdrowienie libańskiego żołnierza stało się czymś więcej niż osobistą historią uzdrowienia. Stało się cudem, który ostatecznie doprowadził do uznania Eliasza Hoyeka za błogosławionego, przybliżając jednego z najbardziej wpływowych przywódców kościelnych Libanu o krok do świętości.
- Raju Hasmukh, na podstawie materiałów ACI Prensa


























