
Przywódcy kościelni na Filipinach i młodzi aktywiści nasilają kampanię na rzecz ustawy przeciwko dynastiom politycznym, nazywając utrwalone rządy rodzinne zagrożeniem dla demokracji.
Redakcja (15 października 2026, Gaudium Press) Przywódcy religijni i młodzi działacze coraz głośniej wzywają do położenia kresu dynastiom politycznym na Filipinach, określając trwającą od dziesięcioleci koncentrację władzy politycznej w rękach nielicznych wpływowych rodzin nie tylko jako problem polityczny, lecz także jako poważną kwestię praw człowieka.
Apel padł podczas spotkania wolontariuszy kampanii „Dapat Isa Lang” (Dozwolony tylko jeden), w skrócie D1L, które odbyło się 14 października na terenie katedry metropolitalnej św. Augustyna w mieście Cagayan de Oro. Ruch, popierany przez Konferencję Biskupów Katolickich Filipin (CBCP), dąży do uchwalenia prawdziwej ustawy przeciwko dynastiom politycznym w drodze inicjatywy obywatelskiej, z pominięciem – jak to oceniają liderzy kampanii – wieloletniej bezczynności ustawodawców.
Zabierając głos na marginesie wydarzenia, bp Felixberto Calang z Iglesia Filipina Independiente (IFI), znanego także jako Niezależny Kościół Filipiński, przekonywał, że nieustająca dominacja potężnych klanów politycznych pozbawiła zwykłych Filipińczyków sprawiedliwego dostępu do zasobów publicznych i szans życiowych.
Według bp. Calanga bogactwo wytwarzane przez naród oraz środki publiczne przeznaczone na poprawę życia zmarginalizowanych społeczności często pozostają skupione w wąskim kręgu utrwalonych rodzin politycznych. Jak powiedział, taki system podważa świadczenie podstawowych usług, takich jak edukacja, opieka zdrowotna i rozwój lokalnych społeczności, przerzucając ciężar złego rządzenia na zwykłych obywateli.
Ostrzegł, że dynastie polityczne wielokrotnie pokazały, iż potrafią zachować swoje wpływy, wystawiając w wyborach krewnych, sojuszników politycznych lub podstawione osoby. W rezultacie wysiłki na rzecz reformy systemu politycznego muszą uwzględniać próby obchodzenia przyszłych ograniczeń dotyczących polityki dynastycznej.
Bp Calang podkreślił, że demokracja nie może skutecznie funkcjonować, gdy nierówność zostaje zinstytucjonalizowana, i wyraził pełne poparcie IFI dla kampanii.
Inicjatywą D1L kierują w dużej mierze młodzi Filipińczycy, a poparły ją środowiska Kościoła katolickiego dążące do strukturalnych reform politycznych. Organizatorzy mają nadzieję zebrać wystarczającą liczbę podpisów, by wymusić ogólnokrajowe referendum w sprawie proponowanej ustawy, która zabraniałaby członkom jednej rodziny jednoczesnego zajmowania wielu urzędów publicznych lub ubiegania się o nie.
Abp Jose A. Cabantan, metropolita Cagayan de Oro, opisał kampanię jako kontynuację filipińskiej tradycji „people power”, podkreślając, że obywatele muszą bezpośrednio uczestniczyć w kształtowaniu politycznej przyszłości kraju.
W słowie otwierającym spotkanie wolontariuszy abp Cabantan zauważył, że choć zwolennicy reformy czekali, aż Kongres uchwali ustawę przeciwko dynastiom politycznym, rzeczywista zmiana może ostatecznie zależeć od działań oddolnych. Powiedział, że to sami obywatele mają moc zmienić system polityczny, który dotąd opierał się zmianom.
Podobne obawy wyraził były sędzia Sądu Najwyższego Antonio Carpio, przekonując, że oczekiwanie, iż politycy sami rozmontują politykę dynastyczną od wewnątrz istniejącego systemu, jest nierealistyczne.
Carpio powiedział, że korzenie problemu sięgają głęboko, a klany polityczne z czasem coraz mocniej się okopują. Mówił wolontariuszom, że powodzenie proponowanej ustawy będzie w dużej mierze zależeć od udziału obywateli i aktywnego zaangażowania młodych Filipińczyków.
Zgodnie z projektem popieranym przez kampanię tylko jeden członek rodziny w obrębie czwartego stopnia pokrewieństwa lub powinowactwa mógłby kandydować na stanowisko krajowe lub je piastować. Na szczeblu lokalnym projekt podobnie ograniczałby reprezentację rodzin, pozwalając tylko jednemu uprawnionemu krewnemu zajmować urząd lub ubiegać się o niego w obrębie tej samej prowincji.
Opinia publiczna wydaje się w przeważającej mierze przychylna takim reformom.
Sondaż ośrodka Pulse Asia przeprowadzony na początku tego roku wykazał, że 64 proc. Filipińczyków popiera uchwalenie ustawy przeciwko dynastiom politycznym. Poparcie było najsilniejsze na Luzonie – 74 proc., następnie na Visayas – 73 proc. i w Regionie Stołecznym – 69 proc. Najniższe poparcie odnotowano na Mindanao, gdzie za rozwiązaniem opowiedziało się 32 proc. badanych.
Organizatorzy kampanii mówią, że trwają już przygotowania do mobilizowania poparcia lokalnych społeczności. Karlo Abadines, który podczas wydarzenia prowadził zajęcia wprowadzające dla wolontariuszy, powiedział, że młodzi uczestnicy przechodzą szkolenia, aby prowadzić programy edukacji obywatelskiej w swoich społecznościach.
Wolontariusze mają także organizować seminaria, warsztaty i kampanie informacyjne w parafiach i placówkach edukacyjnych w całym kraju, by budować świadomość społeczną w tej sprawie.
Mając świadomość skali czekającej ich zbiórki podpisów, liderzy kampanii poinformowali, że wprowadzono rygorystyczne zabezpieczenia cyfrowe chroniące dane wyborców. Organizatorzy zaznaczyli, że systemy technologiczne inicjatywy zostały sprawdzone zarówno przez Krajową Komisję ds. Prywatności, jak i przez Departament Technologii Informacyjnych i Komunikacyjnych.
Dynastie polityczne od dawna są cechą charakterystyczną filipińskiej polityki. Badacze i zwolennicy reform często wskazują na związek między utrwalonymi rodzinami politycznymi a trwałym ubóstwem, streszczając to zjawisko spostrzeżeniem, że społeczności zwykle biednieją w miarę, jak dynastie rosną w siłę.
Przełomowe badanie z 2012 r., przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Ateneo de Manila i Asian Institute of Management, wykazało, że około 70 proc. przedstawicieli okręgów w Kongresie należało do dynastii politycznych.
Liderzy kampanii twierdzą, że od tego czasu sytuacja się pogłębiła. Szacują, że rodziny polityczne stanowią obecnie około 83 proc. składu filipińskiego Senatu i mniej więcej 80 proc. przedstawicieli okręgów w Izbie Reprezentantów. Twierdzą też, że około 87 proc. gubernatorów prowincji i 75 proc. burmistrzów miast należy do ugruntowanych klanów politycznych.
Dla zwolenników kampanii D1L liczby te dowodzą pilnej potrzeby reform konstytucyjnych i ustawodawczych, które miałyby poszerzyć udział w życiu politycznym i ograniczyć dominację garstki rodzin nad demokratycznymi instytucjami kraju.
W miarę jak organizatorzy rozszerzają swoje oddolne działania na cały kraj, inicjatywa staje się jedną z najbardziej ambitnych obywatelskich kampanii na rzecz reformy politycznej w najnowszej historii Filipin i sprawdzianem, czy społeczne żądanie zmian zdoła przezwyciężyć jedną z najgłębiej zakorzenionych cech systemu politycznego kraju.
- Raju Hasmukj na podstawie materiałów UCA News






















