Irańscy rybacy w Cieśninie Ormuz wracają na połowy po miesiącach konfliktu, zmagając się z biedą, zniszczonym sprzętem i niepewnością.
Redakcja (18 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Gdy słońce zachodzi, irański rybak Mohammad-Amin siedzi w swojej niewielkiej łodzi w Cieśninie Ormuz i naprawia rozdartą sieć — zajęcie, które stało się zarazem codziennością i symbolem trudności, jakich po miesiącach konfliktu doświadczają społeczności nadmorskie.
Połowy w Cieśninie Ormuz od pokoleń dawały utrzymanie miejscowym rodzinom rybackim. Dziś jednak te wody znaczą niepewność, bieda i wciąż obecne zagrożenia pozostawione przez wojnę.
Niespełna miesiąc temu 47-letni Mohammad-Amin wrócił do rytmu dnia, który kiedyś wyznaczał jego życie: wstawał przed świtem, wypływał w morze i wracał po kilku godzinach z dziennym połowem. Ten rytm został przerwany na ponad trzy miesiące, gdy trwały walki między Iranem a Stanami Zjednoczonymi na jednym z najważniejszych szlaków wodnych świata i w jego okolicach.
W czasie konfliktu pozostawał na brzegu, patrząc, jak topnieją jego oszczędności, i bojąc się, że jego łódź — zakotwiczona wśród dziesiątek innych przy nabrzeżu Bandar Abbas — zostanie zniszczona w nalotach.
„Byliśmy bezczynni ponad trzy miesiące; po prostu nie można było wypłynąć” w morze — powiedział, przeciągając nylonową żyłkę przez uszkodzoną sieć.
Wojna ciężko dotknęła społeczności rybackie na całym południu Iranu. Irańskie media informowały, że u wybrzeży Bandar Abbas i pobliskich wysp zginęło blisko dwunastu rybaków, a 17 rybaków z sąsiedniej prowincji Sistan-Beludżystan zaginęło w ciągu miesięcy walk.
Dla wielu rodzin powrót do pracy nie był wyborem, lecz koniecznością.
„Od jakichś 20 dni znów wypływamy w morze” — powiedział Mohammad-Amin. „Jeśli tego nie zrobimy, umrzemy z głodu, a mam troje dzieci”.
Nabrzeże w Cieśninie Ormuz pokryte bliznami wojny
Bandar Abbas, ważne miasto portowe na południowym wybrzeżu Iranu, nosi widoczne ślady konfliktu. Jego nabrzeże, przy którym ciągną się małe kawiarnie, gdzie mieszkańcy szukają schronienia przed dokuczliwym letnim upałem, było wielokrotnie ostrzeliwane w czasie niemal 40 dni ciężkich walk oraz w późniejszych sporadycznych starciach, mimo zawieszenia broni osiągniętego 8 kwietnia.
Dla rybaków takich jak 53-letni Hossein niebezpieczeństwo stało się przyjętą częścią codzienności.
„Uderzali w to miejsce codziennie; to stało się normalne” — powiedział. „Ale nie było gdzie indziej trzymać łodzi”.
Część rybaków czekała na ustabilizowanie się sytuacji, inni wrócili na morze, gdy tylko walki przygasły, przymuszeni narastającą presją finansową.
Straty gospodarcze są ogromne. Według dziennika „Iran Daily” ponad 2 tys. rybaków w prowincji Hormozgan straciło w czasie konfliktu sprzęt połowowy. Agencja ISNA informowała, że uszkodzeń doznały także setki kutrów rybackich i statków handlowych.
Dla 39-letniego rybaka Baghera Abbaszadeha, którego łódź daje dochód nie tylko jego gospodarstwu domowemu, ale i czterem innym rodzinom, możliwość utraty jednostki była nie do pomyślenia.
„Gdyby trafili w łódź, byłby to dla nas koniec” — powiedział.
Nowe zagrożenia pod wodą w Cieśninie Ormuz
Naprawa sieci zawsze była zwyczajną częścią życia na morzu. Sieci często ulegają uszkodzeniu, gdy zaczepią się o rafy, kotwice czy podwodne przeszkody. Od czasu konfliktu rybacy mówią jednak, że problem się nasilił.
Mohammad-Amin uważa, że wzrost liczby uszkodzeń ma związek z wojennymi szczątkami rozrzuconymi po łowiskach.
„Od powrotu wymieniliśmy już cztery sieci” — powiedział. „Morze było brudne już wcześniej, a teraz jest jeszcze gorzej z powodu wraków tych statków”.
Według miejscowych rybaków jednostki uszkodzone w czasie walk mogły pozostawić pod powierzchnią wody pola szczątków, tworząc nowe zagrożenia, trudne do rozpoznania i ominięcia.
Hossein mówi, że nie potrafi dokładnie ustalić, co zaczepia jego sieci.
„Kilka statków zostało trafionych, a jeden z nich blisko brzegu” — wyjaśnił. „Ale nie widzi się tego, co jest pod wodą. Sieć zaczepia się o śmieci i kawałki metalu pod powierzchnią”.
Dla rybaków, którzy i tak działają na wąskiej marży, wielokrotna wymiana drogiego sprzętu w ciągu kilku tygodni to dodatkowe obciążenie domowego budżetu.
Życie w cieniu groźby powrotu walk
Nawet po powrocie do pracy niepewność pozostaje stałym towarzyszem.
Abbaszadeh mówi, że boi się, iż walki mogą wybuchnąć w każdej chwili. Konflikt nadal koncentruje się w Cieśninie Ormuz, strategicznie ważnym szlaku wodnym, który Iran zamierza — jak zapowiada — nadal kontrolować. Teheran utrzymuje, że jednostki przepływające przez cieśninę muszą uzyskać zezwolenie i uiścić opłaty za usługi tranzytowe; stanowisku temu sprzeciwiają się Waszyngton i kilka państw regionu.
„Zdecydowanie obawiamy się, że to się znów zacznie” — powiedział Abbaszadeh. „Cokolwiek się ostatecznie stanie, mam nadzieję, że będzie to w interesie zwykłych ludzi”.
Choć trwają wysiłki dyplomatyczne z udziałem Iranu i Omanu, zmierzające do porozumienia w sprawie żeglugi w Cieśninie Ormuz, rybacy z południowego wybrzeża mówią, że takie negocjacje wydają się odległe od ich codziennych trosk.
Ich troska jest prosta: czy zdołają dalej zarabiać dość, by wyżywić rodziny.
Hossein mówi, że wróciłby na morze, nawet gdyby walki wybuchły ponownie.
„Nie mamy wyboru, musimy wracać na morze. Gdybyśmy nie pracowali, skąd wzięlibyśmy pieniądze?”
Mohammad-Amin jest jeszcze mniej optymistyczny.
„Ta wojna się nie skończy” — powiedział. „Żadna strona nie chce się dogadać z drugą”.
Marynarze uwikłani w szerszy kryzys
Skutki konfliktu wykraczają daleko poza irańskie społeczności rybackie. Międzynarodowe organizacje morskie ostrzegają, że tysiące cywilnych marynarzy nadal pozostaje uwięzionych w regionie, gdy napięcie się utrzymuje.
S. Joanna Okerke, krajowa dyrektor Stella Maris w Stanach Zjednoczonych — katolickiego apostolatu morskiego — powiedziała, że organizacja uruchomiła duchowe i pastoralne wsparcie dla dotkniętych sytuacją marynarzy.
„Zorganizowaliśmy modlitwy wstawiennicze, a wielu naszych kapelanów nawiązuje kontakty, by sprawdzić, jak możemy się wstawić” — powiedziała.
Stella Maris, znane także jako Apostolstwo Morza, wywodzi się ze Szkocji z lat 20. XX wieku i działa w ramach watykańskiej Dykasterii ds. Posługi Integralnego Rozwoju Człowieka. W Stanach Zjednoczonych promotorem biskupim organizacji jest bp pomocniczy Seattle Frank Schuster.
Według Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) w Zatoce Perskiej utknęło obecnie około 20 tys. marynarzy.
Sekretarz generalny IMO Arsenio Domínguez określił ich sytuację jako „straszną” w wywiadzie dla CNN 16 kwietnia.
„Chodzi o zdrowie psychiczne, o wyczerpanie, którego doświadczają ci niewinni marynarze” — powiedział Domínguez.
Chwaląc kraje regionu za to, że wbrew trudnościom nadal dostarczają niezbędne zapasy, ostrzegł, że konsekwencje mogą się pogorszyć, jeśli niestabilność będzie się utrzymywać.
„Im dłużej ten konflikt się przeciąga” — przestrzegał — tym bardziej prawdopodobne, że warunki na morzu przerodzą się w szerszy kryzys humanitarny i morski.
Dla rybaków z Bandar Abbas te ostrzeżenia opisują rzeczywistość, z którą stykają się codziennie. Mimo zniszczonego sprzętu, niepewnych wód i groźby ponownej przemocy nadal wypływają na połowy w Cieśninie Ormuz, licząc na morze jako źródło przetrwania — choć samo nosi już blizny wojny.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów UCA News i NCROnline.



























