
Niemiecki inwestor Peter Löw oferuje 500 euro za chrzest dziecka w Starnbergu w Bawarii, co wywołuje debatę na temat wiary, dobroczynności i zasad Kościoła.
Redakcja (5 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Zamożny katolicki biznesmen z Bawarii zainicjował nietypowy program, mający na celu wspieranie rodzin i zachęcanie do udziału w życiu parafialnym, oferując 500 euro za każde dziecko ochrzczone w grupie katolickich parafii w okolicach Monachium.
Peter Löw, inwestor z Starnbergu i ojciec ośmiu dzieci, przeznaczył na program 20 000 euro. Inicjatywa nosi nazwę „Starnberger Schutzengelchen”, czyli „Mały Anioł Stróż ze Starnbergu”. Fundusz jest wystarczająco duży, by w ciągu roku sfinansować do 40 chrztów.
Inicjatywa przyciągnęła uwagę nie tylko ze względu na finansowy bonus, ale także dlatego, że dotyka szerszych kwestii związanych z wiarą, uczestnictwem religijnym i rolą pieniędzy w życiu sakramentalnym. Choć przedstawiciele Kościoła docenili dobroczynne intencje Löwa, wyrazili też zastrzeżenia co do zbyt bliskiego łączenia wsparcia finansowego z przyjęciem sakramentu.
Odpowiedź na rosnące koszty życia w Starnbergu
Oferta jest ograniczona do dzieci w wieku do trzech lat, zarejestrowanych we wspólnocie parafialnej Starnbergu – nadjeziornej miejscowości położonej około 17 mil (27 km) na południe od Monachium.
Starnberg jest jednym z najbogatszych regionów Niemiec. Znany ze swojego malowniczego położenia i dobrego dojazdu do Monachium, obszar ten przez lata przyciągał coraz więcej zamożnych mieszkańców. Wraz z rosnącymi cenami nieruchomości i kosztami życia, lokalne rodziny coraz silniej odczuwają skutki wysokich kosztów utrzymania w tym regionie.
Według ks. Andreasa Jalla, proboszcza parafii w Starnbergu, niektóre rodziny odkładały chrzest swoich dzieci z powodu obaw związanych z kosztami organizacji uroczystości chrzcielnej. Rozmowa na temat tych obaw miała zainspirować Löwa do stworzenia programu.
Löw argumentuje, że skromna zachęta finansowa może pomóc usunąć praktyczne przeszkody stojące przed młodymi rodzinami. Podkreślił, że beneficjenci mogą swobodnie wykorzystać pieniądze według własnego uznania, i opisał inicjatywę jako pozytywny sposób zachęcania do udziału w życiu parafialnym.
„Wszystkie moje osiem dzieci jest ochrzczonych” – powiedział w rozmowie przytoczonej przez niemiecki dziennik Bild, przedstawiając wypłatę zarówno jako wsparcie dla rodzin, jak i zachętę do dalszego zaangażowania we wspólnotę Kościoła.
Biznesmen zaznaczył, że na koniec roku dokona oceny programu, aby ustalić, czy osiągnął on swoje cele.
Ograniczony wpływ na początkowym etapie
Mimo medialnego zainteresowania inicjatywą, jak dotąd niewiele wskazuje na to, że finansowa zachęta znacząco zwiększyła liczbę zgłoszeń do chrztu.
Według ks. Jalla, do końca lipca cztery rodziny otrzymały wypłaty w ramach programu. Zauważył, że te chrzty zostały zaplanowane około sześć miesięcy wcześniej, co wskazuje, że oferta nie wywołała natychmiastowego wzrostu nowych zgłoszeń.
Ograniczona liczba uczestników wzmocniła argument niektórych przedstawicieli Kościoła, że względy finansowe nie są prawdopodobnie czynnikiem decydującym o tym, czy katoliccy rodzice zdecydują się na chrzest swoich dzieci.
Diecezja wyraża zastrzeżenia teologiczne
Diecezja Augsburga wypowiedziała się na temat inicjatywy w wyważony sposób.
Przedstawiciele Kościoła określili wkład Löwa jako wielkoduszny i dobroczynny gest. Jednak urzędnicy diecezjalni podkreślili również, że sam chrzest nie wiąże się z żadną opłatą i że wszyscy wierni spełniający niezbędne wymagania mają prawo do przyjęcia sakramentów bez barier finansowych.
Rzecznik diecezji zauważył, że od katolickich rodziców i tak oczekuje się, że ochrzczą swoje dzieci i wychowają je w wierze. Z tej perspektywy zasugerował, że wypłata zachęty prawdopodobnie nie odegra decydującej roli w decyzji rodziny.
Co istotniejsze, diecezja wyraziła zaniepokojenie związkiem między pieniędzmi a życiem sakramentalnym. Urzędnicy stwierdzili, że towarzyszy im „nieprzyjemne uczucie” zawsze, gdy względy finansowe stają się ściśle powiązane z przyjęciem sakramentu, nawet jeśli intencje stojące za takimi działaniami są pozytywne.
Diecezja zakwestionowała również teologiczne założenia, na których opiera się inicjatywa. Przedstawiciele Kościoła podkreślili, że chrzest wiąże się ze świadomym zaangażowaniem w wiarę i nie jest jedynie obrzędowym błogosławieństwem. Jeśli inicjatywa doprowadzi do wzrostu liczby chrztów bez wzmocnienia lub rozbudzenia wiary, jej duchowa wartość może być ograniczona – argumentowali urzędnicy.
Proboszcz broni podejścia skoncentrowanego na rodzinie
Ks. Jall publicznie stanął w obronie programu wobec krytyki niektórych parafian, którzy obawiają się, że może on zaszkodzić wizerunkowi Kościoła lub stworzyć wrażenie, że wiernych można „kupić”.
Duchowny podkreśla, że projekt należy postrzegać przede wszystkim jako formę pomocy dla rodzin borykających się z presją finansową w drogim regionie. Odrzucił sugestie, że Kościół próbuje kupić religijne zaangażowanie, argumentując, że celem jest wsparcie katolickich rodzin przy jednoczesnym zachęcaniu do udziału w życiu parafialnym.
„Chcemy pomóc rodzinom w tym drogim regionie” – powiedział Jall, podkreślając, że inicjatywa ma być praktycznym wsparciem, a nie mechanizmem rekrutowania wiernych.
Inicjatywa powstaje w czasie spadku liczby wiernych Kościoła
Debata toczy się w czasie, gdy Kościół katolicki w Niemczech wciąż odnotowuje znaczące spadki liczby wiernych.
W 2025 roku Kościół odnotował spadek netto o około 321 659 wiernych, co oznacza, że w całym kraju pozostało około 19,2 miliona katolików. Liczba ta stanowi około 23% populacji Niemiec.
Jednym z czynników przyczyniających się do tego spadku jest niemiecki system podatku kościelnego, w ramach którego zarejestrowani członkowie wpłacają składki poprzez podatek pobierany przez państwo. Niektórzy Niemcy formalnie występują z Kościoła, aby uniknąć płacenia tej opłaty, co dodatkowo pogłębia długotrwałe wyzwania stojące przed instytucjami religijnymi w tym kraju.
Na tym tle inicjatywy takie jak ta zainicjowana przez Löwa przyciągają szczególną uwagę. Zwolennicy postrzegają program jako twórczy wysiłek na rzecz wsparcia rodzin i wzmocnienia życia parafialnego, podczas gdy krytycy zastanawiają się, czy zachęty finansowe mogą odegrać konstruktywną rolę w budowaniu autentycznego zaangażowania religijnego.
Na razie program „Mały Anioł Stróż ze Starnbergu” pozostaje skromnym, lokalnym eksperymentem, który wywołał szerszą debatę na temat wiary, wsparcia dla rodzin i zmieniającego się miejsca religii we współczesnych Niemczech.
- Raju Hasmukh, na podstawie materiałów EWTN News


























