Św. Tomasz z Akwinu: Eucharystia jako przebóstwienie człowieka – to nie my przemieniamy Chrystusa w naszą substancję, lecz On przemienia nas w swoją.
Redakcja (28.07.2026, Gaudium Press) Sto lat temu, dokładnie w 1925 roku, Pius XI kanonizował św. Teresę od Dzieciątka Jezus, którą nazwał „gwiazdą swojego pontyfikatu”. A trzydzieści lat temu, w 1997 roku, w setną rocznicę śmierci świętej, Jan Paweł II ogłosił ją Doktorem Kościoła. Eucharystia i przebóstwienie człowieka pozostają jednym z centralnych wątków jej duchowości, do której dziś pragniemy powrócić. Z tej okazji papież Wojtyła powiedział:
„Jej nauczanie nie tylko jest zgodne z Pismem Świętym i z wiarą katolicką, ale wyróżnia się głębią oraz tym, że łączy w sobie wszystkie elementy mądrości. (…) W pismach Teresy z Lisieux nie znajdujemy może, jak w pismach innych Doktorów, naukowo opracowanej prezentacji spraw Bożych, ale możemy w nich dostrzec światłe świadectwo wiary, która z ufną miłością przyjmuje miłosierną łaskawość Bożą i zbawienie w Chrystusie, a zarazem objawia tajemnicę i świętość Kościoła.”
To niemała pochwała!
Wśród pism naszej Doktor Kościoła znajdują się wiersze o wzniosłej głębi, wyrażone z rozbrajającą prostotą. Jeden z jej wierszy nosi tytuł „Moje niebo” (fr. Mon ciel à moi). Formułuje w nim myśli dotyczące Eucharystii, które pragniemy tu uwypuklić. Przytaczamy jedynie kilka zwrotek – najpierw w oryginalnym języku francuskim, a następnie w naszym polskim tłumaczeniu.
Mon ciel, il est caché dans la petite hostie
ou Jésus, mon Époux, se voile par amor.
A ce foyer divin je veux puiser la vie;
Et là, mon doux Sauveur m’ecoute nuit et jour.
Oh! Quel hereux instant, lorsque dans ta tendresse
Tu viens, mon Bien-Aimé, me transformer en toit!
Cette union d’amour, cet ineffable ivresse,
Voilá mon Ciel a moi!
Oto polskie tłumaczenie:
Moje niebo ukryte jest w małej Hostii,
gdzie Jezus, mój Oblubieniec, z miłości się zasłania.
Z tego Boskiego ogniska pragnę czerpać życie;
a tam mój słodki Zbawiciel słucha mnie dniem i nocą.
O, jakże szczęśliwa chwila, gdy w swej czułości
Przychodzisz, mój Umiłowany, by przemienić mnie w siebie!
Ta unia miłości, ten niewysłowiony zachwyt –
Oto moje niebo!
Każde tłumaczenie językowe w pewnym stopniu, a czasem „w znacznym stopniu”, zaciera precyzję tekstu; być może jakiś purysta znający język francuski nie będzie w pełni usatysfakcjonowany tą transkrypcją. Co do rymu – ten bezpowrotnie przepadł. Lecz w tych wersach nie zależy nam aż tak bardzo na walorach literackich; chcemy podkreślić samą treść, a przede wszystkim tę myśl, którą karmelitańska święta wyraża w tych żarliwych słowach:
„Tu viens, mon Bien-Aimé, me transformer en toi!”
(„Przychodzisz, mój Umiłowany, by przemienić mnie w siebie!”)
Św. Tomasz z Akwinu naucza, że Eucharystia nie przemienia Chrystusa w naszą substancję – to On przemienia nas w swoją.
Czyż deszcz, rosa, powietrze, gazy, nawozy, ciepło i tym podobne, gdy stykając się z rośliną wzbogacają ją swoimi właściwościami, nie przemieniają się w samą roślinę? Oczywiście, że tak. A pokarmy i płyny, które spożywamy, wraz z różnorodnymi zjawiskami zachodzącymi podczas trawienia, czyż nie przemieniają się w nasze własne ciało i krew? Ewidentnie tak.
Skutkiem sakramentalnej Komunii świętej jest przemienienie nas w to, co przyjmujemy. To jedna z najbardziej zdumiewających właściwości Chleba Eucharystycznego. Cóż za korzystna przemiana naszej ubogiej, śmiertelnej natury!
Przytoczyliśmy nauczanie św. Tomasza, Doktora Anielskiego. Oddajmy teraz pióro Orłowi z Hippony, wielkiemu św. Augustynowi:
„Wiedz” – powiedział mu Jezus w objawieniu – „że, gdy przyjmujesz Mnie w Komunii świętej, to nie Ja przemieniam się w ciebie, lecz ty przemieniasz się we Mnie”.
Św. Teresa od Dzieciątka Jezus miała tę prawdę głęboko zakorzenioną w duszy. Uwieczniła ją artystycznie w swojej poezji, a przede wszystkim dała jej świadectwo swoim życiem, tak przykładnym i owocnym.
„Eucharystia a przebóstwienie człowieka” to tytuł kanonicznej pracy licencjackiej z teologii ks. Davida Ritchiego z Heroldów Ewangelii. Ten sam tytuł zapożyczamy dla niniejszej skromnej refleksji.
Pozwólmy sobie na krótki nawias: słowo „człowiek” odnosi się tu do całego rodzaju ludzkiego, nie wykluczając kobiet. Takie znaczenie tego terminu było przez całą historię przyjmowane spokojnie i bez dramatyzowania. Teraz jednak wygląda na to, że musiał nadejść burzliwy XXI wiek, by słowo to zaczęło nastręczać dwuznaczności i potencjalnie razić niektóre osoby o bujnej wyobraźni… Lecz wróćmy do naszego tematu.
Ks. Ritchie pisze:
„Żyjąc w społeczeństwie nastawionym na rywalizację, w którym godność właściwa każdej istocie ludzkiej myli się z rywalizacją i pragnieniem dominowania nad słabszymi, istnieje wzniosła wartość, dostępna dla wszystkich, którą Jezus Chrystus ofiarowuje w sposób szczególny w Eucharystii: przebóstwienie ludzkiego stworzenia. Czyniąc człowieka uczestnikiem swojego własnego życia, Bóg pragnie doprowadzić go do maksymalnego zjednoczenia z Sobą, w którym właśnie zawiera się prawdziwa godność. To jest ostateczny skutek Eucharystii, jak stwierdza św. Augustyn: «Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek stał się Bogiem».”
Człowiek… a właściwie rozumiane – także kobieta.
Nasze życie duchowe umocniłoby się niezwykle, gdybyśmy nieustannie mieli tę prawdę na uwadze; przystępowalibyśmy do uczty eucharystycznej z większą pobożnością i odnowionym zapałem. Właśnie z tego powodu Eucharystia nazywana jest „Chlebem Życia”, a także „Chlebem Niebieskim”. Eucharystia jest już Niebem na ziemi, o ile sprzyja tej przemieniającej jedności.
„Przemieniać” oznacza zmieniać lub modyfikować formę czegoś. Tak, Eucharystia przyjmowana w Komunii świętej przemienia nas; przebóstwia nas.
Ks. Rafael Ibarguren, EP
(Pierwotnie opublikowane na www.opera-eucharistica.org)
Wpis „Eucharystia a przebóstwienie człowieka” ukazał się najpierw na Gaudium Press Español.



























