Strona główna Duchowość Matka Boża z Pilar: pierwsza wizyta pocieszenia Maryi, gdy jeszcze żyła na...

Matka Boża z Pilar: pierwsza wizyta pocieszenia Maryi, gdy jeszcze żyła na ziemi

0
28
Obraz: Maryja z Dzieciątkiem na kolumnie w kręgu światła; pod nią brodaty mężczyzna w czerwonym płaszczu z laską i starcy wpatrzeni w górę
Obraz ilustracyjny: objawienie Matki Bożej z Pilar św. Jakubowi i jego uczniom (malarstwo XVIII-wieczne). Domena publiczna.

Jeszcze żyła na ziemi, gdy ukazała się św. Jakubowi. Cud Kulawego z Calandy rozsławił imię Matki Bożej z Pilar.

Redakcja (13 października 2026, Gaudium Press) Matka Boża z Pilar, której święto liturgiczne Kościół obchodzi dziś, budzi podziw pod wieloma względami:

Jest to objawienie Najświętszej Maryi Panny jeszcze za jej życia. Ukazuje się ona zniechęconemu Apostołowi, aby polecić mu zbudowanie dla niej kościoła (jest to zatem pierwszy na świecie kościół poświęcony Najświętszej Pannie), i dzięki temu impulsowi staje się w końcu zalążkiem katolickiej hiszpańskości. Spójrzmy więc z tej perspektywy wielkości na niektóre wydarzenia związane z tym wspaniałym tytułem maryjnym.

Święty Jakub Starszy, syn Zebedeusza i brat św. Jana Ewangelisty, otrzymawszy błogosławieństwo Matki Bożej, udaje się do Hiszpanii, aby ewangelizować ludy tamtych ziem.

Apostolat nie przebiegał jednak tak, jak pragnął Apostoł: nawróceń było niewiele, a zniechęcenie zaczęło ogarniać jego serce. Poprosił wtedy Niebo o znak. Przewędrował pieszo z Galicji przez Asturię i znalazł się w Aragonii, nieopodal Saragossy.

Pewnego dnia Niebo nie tylko wysłuchało jego prośby: w nocy 2 stycznia 40 r. on – przebywający wówczas z kilkoma swoimi uczniami – „usłyszał głosy aniołów śpiewających Ave Maria Gratia Plena i ujrzał, jak ukazuje się Dziewica, Matka Chrystusa, stojąca na marmurowej kolumnie”, jak opowiadają starożytne dokumenty.

Kolumna Matki Bożej z Pilar pozostała jako wierny świadek

Matka Boża pocieszyła św. Jakuba, poleciła mu zbudować dla niej kościół z ołtarzem wokół kolumny, na której się ukazywała, i obiecała mu, że pozostanie „w tym miejscu aż do końca czasów, aby moc Boża przez moje wstawiennictwo działała znaki i cuda dla tych, którzy w swoich potrzebach błagają o moją opiekę”. W ten sposób mówiła Apostołowi, że jego ciężkie trudy będą przynosić owoce aż do końca tego świata, i ukazywała mu, że tajemnica zwycięstw, a także apostolatu, polega na tym, by zawsze uciekać się do jej wstawiennictwa, do jej powszechnego pośrednictwa.

Istotnie, nawet w tych bezbożnych czasach Hiszpania nadal jest latarnią wiary katolickiej.

Matka Boża znika, lecz Kolumna pozostaje, a św. Jakub i jego uczniowie natychmiast planują i przeprowadzają budowę kościoła. Św. Jakub wyświęca też jednego z nich na kapłana, aby troszczył się o posługę w tym kościele, pierwszym kościele maryjnym na świecie.

Choć nigdy nie brakowało takich, którzy chcieli przypisać tę historię legendzie – twierdząc na przykład, że dokumenty, na których się ona opiera, pochodzą z XII wieku – ich twierdzenia obaliły znaleziska takie jak sarkofag męczennicy św. Engracji, pochodzący z IV wieku i przechowywany w Saragossie, na którym przedstawiono w płaskorzeźbie Dziewicę zstępującą z Nieba i ukazującą się św. Jakubowi. Inne bardzo dawne dokumenty poświadczają, że kościół poświęcony Najświętszej Pannie istniał tam już przed muzułmańską okupacją Saragossy.

Cudów związanych z Matką Bożą z Pilar nie sposób zliczyć – tak są liczne.

Kulawy z Calandy

Jednym z najgłośniejszych, przedstawionym na obrazie na prawej ścianie obecnej bazyliki, jest cud Kulawego z Calandy, Miguela Juana Pellicera.

Był koniec lipca 1637 r., gdy Miguel, który pracował wraz z wujem w Teruelu, upadł na ziemię, a jedno z kół wozu wuja przejechało mu po prawej nodze, łamiąc ją w kostce.

Przewieziono go do szpitala w Walencji, a następnie do Saragossy – już z gangreną nogi i gorączką. Jako człowiek wiary, zanim trafił do szpitala, udał się jednak do sanktuarium Najświętszej Panny, gdzie wyspowiadał się i przyjął Komunię, Ciało i Krew Jezusa.

Gdy dotarł do szpitala, szybko okazało się, że nie ma innego wyjścia niż amputacja nieco poniżej kolana, przy użyciu prymitywnych metod dostępnych w tamtych czasach, aby nie narażać życia Miguela na jeszcze większe niebezpieczeństwo. I tak: trochę alkoholu, tyle, ile trzeba, i do dzieła – Matka Boża z Pilar pomoże.

Mężczyzna w końcu doszedł do siebie po operacji, ale – już bez nogi – zaczął żebrać na ulicach Saragossy. Po dwóch i pół roku wrócił do Calandy.

Pewnej nocy miał piękny sen: śniło mu się, że jego kikut jest namaszczany oliwą z lampy kościoła Matki Bożej z Pilar. Gdy do pokoju weszła jego matka, poczuła dziwną i delikatną woń, a zbliżywszy świecę, by mu się przyjrzeć, ze zdumieniem ujrzała, że spod koców wystają nie jedna, lecz dwie nogi.

Noga nie była martwa, lecz żywa w Calandzie

Aby nie pozostała żadna wątpliwość co do cudu, była to ta sama noga, którą lekarze wyrzucili na szpitalny cmentarz w Saragossie – ze starymi bliznami, których nabawił się w dzieciństwie, a nawet ze śladami wozu wuja, przez który doszło do amputacji. Wieść, że człowiek bez nogi, kulawy, już nie kuleje, błyskawicznie rozeszła się po całym regionie.

Niektórym w szpitalu przyszło do głowy, by odnaleźć pochowaną nogę albo to, co z niej zostało. I aby nie pozostała nawet najmniejsza, najdrobniejsza wątpliwość: nogi nie znaleziono – bo nie było jej już w Saragossie: żyła w Calandzie.

Ten cud, bardzo dobrze udokumentowany, przyczynił się do rozprzestrzenienia kultu Matki Bożej z Pilar na cały świat.

A ze wszystkich stron świata spływają na Najświętszą Pannę jej płaszcze, czyli tkaniny okrywające Kolumnę, które zmienia się każdego dnia. To różne „szaty” Matki Bożej z Pilar, które przypominają pielgrzymowi, że cześć dla niej jest wyrazem głębokiej wdzięczności i ma wymiar powszechny.

Na podstawie informacji Catholic.net