
Mieszkańcy zgłaszają nasilające się ataki osadników w Taybeh, ograniczenia swobody poruszania się i obawy o źródła utrzymania w obliczu rosnących napięć na całym Zachodnim Brzegu.
Redakcja (19 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Mieszkańcy Taybeh mówią, że codzienne życie w Taybeh – ostatniej w pełni chrześcijańskiej wsi na Zachodnim Brzegu – staje się coraz trudniejsze wobec tego, co opisują jako trwałą kampanię nękania ze strony osadników, ograniczeń swobody poruszania się i rosnącego poczucia zagrożenia, które sięga dziś niemal każdej dziedziny życia wspólnoty.
W centrum tych obaw znajduje się doświadczenie rodziny Kaabnah, beduińskiej rodziny, która od blisko 27 lat mieszka – za zgodą wsi – na ziemi przy wschodnim wjeździe do Taybeh. Według członków rodziny i wolontariuszy monitorujących okolicę izraelscy osadnicy od trzech miesięcy dwa razy dziennie przyprowadzają owce pod zabudowania rodziny, często – w ocenie mieszkańców – w celowym zamiarze zastraszenia i zakłócenia im życia.
Schemat stał się już znajomy, mówią członkowie rodziny. Osadnicy przychodzą rano i ponownie wieczorem, czasem pozwalając zwierzętom wchodzić w pobliże posesji lub na jej teren. Kilkakrotnie mieli przerwać ogrodzenie otaczające zabudowania. Wolontariusze zapewniający tak zwaną obecność ochronną niekiedy stawali osadnikom naprzeciw, co prowadziło do napiętych konfrontacji.
Do ostatniego incydentu doszło 16 sierpnia, gdy dwaj zamaskowani osadnicy mieli obiec teren wokół posesji i rzucać kamieniami w blaszane domy zajmowane przez rodziny Najefa i Sulejmana Kaabnah. Według świadków celem ataku byli także sami członkowie rodziny.
„Przychodzą codziennie” – powiedział 55-letni Najef Kaabnah, który po odejściu osadników, po około 90 minutach nękania, powiadomił izraelską policję. Sfrustrowany brakiem – jak to określił – jakiejkolwiek reakcji, Kaabnah powiedział, że rodzina złożyła już ponad 10 zawiadomień na policji w sprawie wcześniejszych incydentów.
Kaabnah uważa, że ataki nasiliły się po szturmie kierowanym przez Hamas na południe Izraela 7 października 2023 roku i po późniejszej wojnie w Gazie. Choć napięcia utrzymują się od lat, powiedział, presja wywierana na jego rodzinę stała się znacznie dotkliwsza w ciągu ostatnich trzech miesięcy.
Ogłoszenie strefy wojskowej w Taybeh rodzi pytania
9 sierpnia Siły Obronne Izraela ogłosiły Taybeh zamkniętą strefą wojskową dla osób niebędących mieszkańcami wsi, w tym dla Izraelczyków i cudzoziemców; nakaz ma obowiązywać do lipca 2027 roku. Władze poinformowały, że środek ten ma chronić mieszkańców i przeciwdziałać atakom powiązanym z nielegalnymi placówkami osadniczymi.
Decyzja początkowo obejmowała także dziennikarzy, dla których po skargach wprowadzono później wyjątek.
Mimo deklarowanego celu, jakim jest poprawa bezpieczeństwa, mieszkańcy i działacze mówią, że wciąż nie wiadomo, co ta kwalifikacja oznacza w praktyce. Pytają, czy ograniczenia rzeczywiście przełożą się na większą ochronę w terenie.
16 sierpnia policja przyjechała krótko po tym, jak osadnicy opuścili posesję rodziny Kaabnah. Podczas interwencji na krótko zatrzymano dwóch dziennikarzy. Działacze twierdzą, że reakcje policji często przychodzą zbyt późno, by skutecznie zaradzić incydentom, i zarzucają władzom, że nie zapobiegają powtarzającemu się nękaniu.
Ani izraelskie wojsko, ani izraelska policja nie odpowiedziały na prośby o komentarz w sprawie tych zarzutów.
„Wszyscy jesteśmy na celowniku”
Dla ks. Bashara Fawadleha, proboszcza parafii Chrystusa Odkupiciela w Taybeh, ataki nie są odosobnionymi zdarzeniami dotykającymi jednej rodziny.
„Niestety, wszyscy jesteśmy na celowniku fanatycznych i radykalnych osadników” – powiedział.
Fawadleh podkreślił, że prawdziwa ochrona powinna pozwalać mieszkańcom czuć się bezpiecznie we własnych domach, a rolnikom – docierać na swoje pola bez strachu. Z zadowoleniem przyjmując wszelkie działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa, powiedział zarazem, że mieszkańcy wsi wciąż nie wiedzą, jak status strefy wojskowej wpłynie na ich codzienne życie.
Kapłan zaapelował także o międzynarodowe wsparcie dyplomatyczne i polityczne, by powstrzymać ataki ekstremistycznych osadników na całym Zachodnim Brzegu, dodając, że mieszkańcy mimo narastających trudności nadal pokładają ufność w Bogu.
Międzynarodowa uwaga skupiła się na tej sprawie, gdy papież Leon XIV w rozważaniu przed modlitwą Anioł Pański 16 sierpnia wezwał do zaprzestania powtarzającej się przemocy wobec Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu i zaapelował o ponowne wysiłki na rzecz rozwiązania dwupaństwowego, zdolnego przynieść sprawiedliwy i trwały pokój.
Codzienne życie w Taybeh coraz bardziej zakłócone
Skutki sytuacji bezpieczeństwa wykraczają daleko poza pojedyncze konfrontacje.
Mieszkańcy relacjonują, że blokady na obu wjazdach do Taybeh mogą zostać zamknięte bez uprzedzenia, powodując długie opóźnienia. 16 sierpnia pojazdy próbujące wyjechać wschodnim wjazdem czekały blisko dwie godziny, a korek ciągnął się wzdłuż głównej drogi.
Ucierpiała także działalność gospodarcza. Roland Bassir, mieszkaniec Taybeh, powiedział, że od marca on i jego brat nie mogą dostać się do swojego kamieniołomu i betoniarni.
Dla wielu rodzin największym zmartwieniem pozostają jednak zbliżające się zbiory oliwek.
38-letni Ramiz Al-Khoury obawia się, że mieszkańcy znów mogą mieć trudności z dotarciem do swoich gajów. W ubiegłym roku – jak powiedział – ataki uniemożliwiły jego rodzinie zebranie większości plonów.
„W normalnych czasach” – wyjaśnił – „nasze gaje dawały około 200 galonów oliwy z oliwek”. W ubiegłym sezonie rodzina zdołała zebrać oliwki wystarczające na zaledwie pięć galonów.
Al-Khoury powiedział, że zbiory to coś więcej niż kwestia ekonomiczna. Praca na roli umacnia więzi wspólnoty i poczucie trwałego zakorzenienia. Zaniepokojony przyszłością swoich dzieci przyznaje, że zaczął rozważać wyjazd za granicę.
„To bardzo przerażające” – powiedział. „Tu nie jest bezpiecznie dla naszych dzieci”.
Strach stał się częścią codzienności w Taybeh
Wielu mieszkańców od dawna związanych z wsią mówi, że atmosfera w Taybeh zmieniła się diametralnie.
76-letni Suheil Nazzal wspominał, jak w młodości spędzał letnie noce śpiąc pod gołym niebem wśród drzew oliwnych. Dziś, jak mówi, mieszkańcy często niechętnie chodzą samotnie, nawet w ciągu dnia.
„W dzisiejszych czasach nie wiemy, co się wydarzy” – powiedział.
Niepokój dzielą także młodsze rodziny. Victor Barakat, obywatel amerykańsko-palestyński, który prowadzi w Taybeh destylarnię, martwi się o dowożenie trojga swoich dzieci do szkoły w pobliskim Ramallah. Ponieważ już wcześniej natknął się na osadników, jadąc z dziećmi, obawia się powtórki tego doświadczenia.
„Sytuacja z dnia na dzień się pogarsza” – powiedział Barakat. „Jest niebezpiecznie i groźnie”.
Według danych przytaczanych za Biurem Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej do 11 czerwca 2026 roku na Zachodnim Brzegu odnotowano ponad 1000 ataków osadników, które dotknęły ponad 230 społeczności. Raporty przytaczane przez izraelskich urzędników odpowiedzialnych za bezpieczeństwo również wskazują na znaczny wzrost liczby ataków ekstremistycznych osadników w pierwszej połowie 2026 roku.
Wolontariusze trwają przy rodzinie w Taybeh
Przy zabudowaniach rodziny Kaabnah wolontariusze izraelskiej organizacji praw człowieka Torat Cedek nadal monitorują sytuację i wspierają rodzinę podczas konfrontacji.
Wśród nich jest 68-letni Dani Livney z kibucu Gezer, który przyznaje, że każda wizyta wiąże się z osobistym ryzykiem.
„Za każdym razem, gdy tu przyjeżdżam, boję się” – powiedział Livney. „Ale nie mógłbym z sobą żyć, gdybym nie przyjechał”.
Wolontariusz Moishele Alfonso, niedawny konwertyta na judaizm z Nowego Jorku, opisał zdarzenia, w których osadnicy mieli zniszczyć ogrodzenie posesji, przyłącze elektryczne i toaletę, wpuszczając jednocześnie zwierzęta gospodarskie na teren nieruchomości.
„Jako konwertycie trudno mi czasem zajmować stanowisko przeciwko temu, co robi Izrael, ale to nie są żydowskie wartości” – powiedział Alfonso.
Podczas incydentu 16 sierpnia członkowie rodziny schronili się w środku, a 26-letnia Ekhlas Kaabnah wielokrotnie dzwoniła na policję i nagrywała przebieg zdarzeń.
„Tutaj się urodziłam” – powiedziała. „Zanim przyszli osadnicy, żyliśmy całkiem dobrze. Niech oni odejdą, nie my. Jesteśmy tym tak bardzo zmęczeni”.
Mimo tych trudności Najef Kaabnah mówi, że czerpie otuchę z postawy Izraelczyków, którzy zdecydowali się stanąć po stronie jego rodziny.
Potępiając tych, którzy – jak mówi – wywrócili ich życie do góry nogami, wyraził nadzieję, że sprawiedliwość ostatecznie zwycięży.
„Wszyscy prorocy – Jezus, Mojżesz, Mahomet – mówili, że sprawiedliwy zwycięży” – powiedział. „Nadal uważam, że sprawiedliwość weźmie górę”.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów OSV News

























