Na kongresie SIGNIS 2026 w Rwandzie abp Nwachukwu wzywa katolickich komunikatorów, by przedkładali uczniostwo, prawdę i godność człowieka.
Redakcja (10 sierpnia 2026, Gaudium Press ) Katoliccy komunikatorzy muszą rozumieć siebie przede wszystkim jako uczniów Chrystusa, a nie jako cyfrowych influencerów — powiedział abp Fortunatus Nwachukwu do uczestników otwarcia Światowego Kongresu SIGNIS, przedstawiając zdecydowaną refleksję nad szansami i zagrożeniami komunikacji w epoce cyfrowej.
Przemawiając 4 sierpnia podczas światowego zgromadzenia SIGNIS, Światowego Stowarzyszenia Katolickiego, sekretarz Dykasterii ds. Ewangelizacji przedstawił wizję pracy w mediach zakorzenioną nie w technologicznym entuzjazmie czy sukcesie algorytmów, lecz w chrześcijańskim świadectwie, wierności prawdzie i służbie najbardziej bezbronnym.
Kongres, który odbywał się w Kigali do 8 sierpnia, zgromadził katolickich pracowników mediów z ponad 100 krajów pod hasłem „Komunikacja cyfrowa dla harmonii kulturowej i dobrostanu środowiska”.
W centrum przemówienia abp. Nwachukwu znalazło się przypomnienie, że misyjny nakaz Chrystusa dotyczy wszystkich wierzących. Przywołując polecenie Jezusa: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody”, podkreślił, że misja nie była skierowana przede wszystkim do specjalistów od mediów, lecz do wszystkich uczniów.
W tym kontekście przekonywał, że katoliccy komunikatorzy nigdy nie powinni określać siebie w pierwszej kolejności przez swoją obecność w mediach czy zawodowe wpływy.
„Katoliccy komunikatorzy są przede wszystkim uczniami, zanim staną się influencerami” — powiedział, podkreślając, że „cywilizacja miłości”, której wizję przedstawił papież Paweł VI i którą echem powtarza nauczanie papieża Leona XIV, nie zostanie zbudowana wyłącznie dzięki postępowi technologicznemu. Zbudują ją raczej wierzący, którzy korzystają z nowoczesnych narzędzi, pozostając zakorzenionymi w chrześcijańskim uczniostwie.
Zdaniem arcybiskupa kamery, mikrofony i laptopy są cennymi narzędziami, ale muszą pozostawać drugorzędne wobec głębszego powołania do naśladowania Chrystusa.
Poza cyfrowym optymizmem i cyfrowym pesymizmem
Odnosząc się do tego, co określił jako rywalizujące narracje o nowych technologiach, Nwachukwu wezwał komunikatorów, by unikali zarówno katastrofizmu, jak i przesadnego optymizmu wokół sztucznej inteligencji i mediów cyfrowych.
Czerpiąc z przemyśleń zawartych w encyklice papieża Leona XIV Magnifica Humanitas, przekonywał, że technologie komunikacyjne przekształcają samą rzeczywistość.
„Żyjemy w epoce, w której komunikacja nie tylko opisuje świat, ale go kształtuje” — zauważył.
Wskazał na bezprecedensową szybkość i zasięg współczesnej komunikacji, zauważając, że film nagrany w Kigali może zostać obejrzany w Manili w ciągu kilku minut, a homilia wygłoszona w odległej afrykańskiej parafii może dotrzeć do wspólnot diaspory w Europie, zanim zakończy się Msza święta.
Internet, jak powiedział, praktycznie zniósł odległości geograficzne, oddając w ręce jednego pokolenia niezwykłe narzędzie — służące zarówno spotkaniu, jak i podziałowi.
Nwachukwu przestrzegł jednak przed postrzeganiem technologii jako czegoś neutralnego lub zbawczego.
„Technologia w istocie nigdy nie jest neutralnym narzędziem” — powiedział, przekonując, że systemy cyfrowe często nagradzają to, co głośne, prowokacyjne i dzielące, a nie to, co prawdziwe czy jednające.
Pozostawiona wyłącznie logice algorytmów — ostrzegał — komunikacja cyfrowa grozi umacnianiem plemienności zamiast komunii i solidarności.
Katoliccy komunikatorzy w cyfrowej misji
Zwracając uwagę na te obawy, arcybiskup podkreślił zarazem, że Kościół nie może ignorować przestrzeni cyfrowych, w których miliony ludzi poszukują dziś prawdy, sensu i przynależności.
„Narody”, o których mowa w misyjnym nakazie Chrystusa, gromadzą się dziś — jak zauważył — na platformach takich jak Instagram, TikTok i YouTube.
Z tego powodu katoliccy komunikatorzy muszą być obecni w tych środowiskach — nie po to, by zabiegać o popularność czy uwagę, lecz by dawać świadectwo z mądrością i miłością.
Świadectwo, jakie dają katoliccy komunikatorzy — przekonywał — zależy w mniejszym stopniu od wiedzy technicznej, a w większym od chrześcijańskiego rozumienia rzeczywistości i człowieka.
Nwachukwu odrzucił pogląd, jakoby harmonię kulturową mogły tworzyć algorytmy sprowadzające ludzką różnorodność do jednolitej treści. Wskazał natomiast na biblijną wizję stworzenia jako dowód, że różnice są częścią Bożego zamysłu.
Odwołując się do Księgi Rodzaju, powiedział, że Boże upodobanie w różnorodności odzwierciedla się w całym stworzeniu, a prawdziwą harmonię osiąga się nie przez zacieranie różnic, lecz przez ich poszanowanie i docenianie.
Komunikatorzy jako głos ubogich
Centralnym wątkiem przesłania arcybiskupa była odpowiedzialność, jaką katoliccy komunikatorzy ponoszą za wzmacnianie głosu tych, których często się pomija.
Powiązał tę misję z prorocką tradycją Izraela i z utożsamieniem się Chrystusa z „najmniejszymi”.
Katoliccy dziennikarze, filmowcy i nadawcy — jak powiedział — dziedziczą powołanie, które wykracza poza kompetencje zawodowe. Ich zadanie obejmuje reprezentowanie tych, których społeczeństwo zepchnęło na margines.
Wśród nich wymienił w szczególności migrantów bez dokumentów, odizolowane wspólnoty wiejskie, osoby, które przeżyły przemoc, pracowników pozbawionych reprezentacji oraz dzieci niemające obrońców.
Zadanie to staje się coraz trudniejsze w środowisku cyfrowym napędzanym przez widoczność i wpływy.
„Każdy algorytm na każdej platformie, z której korzystacie” — powiedział — „jest nastawiony na wzmacnianie możnych, bogatych i już sławnych”.
Wybór, by skupić się zamiast tego na pomijanych osobach i wspólnotach, wymaga świadomej odwagi i często wiąże się z zawodowymi kosztami — dodał.
Komunikacja, ekologia i sprawiedliwość
Nawiązując do tematu kongresu, abp Nwachukwu powtórzył nauczanie papieża Franciszka z encykliki Laudato Si’, podkreślając, że troski o środowisko nie można oddzielać od kwestii sprawiedliwości.
Komunikacja cyfrowa — jak powiedział — ma zdolność zarówno ukazywania, jak i ukrywania rzeczywistości społecznej i środowiskowej.
Może ujawniać susze, powodzie i wspólnoty wysiedlone przez projekty wydobywcze. Zarazem może grzebać taką rzeczywistość pod nieustannym potokiem rozrywki i tego, co odwraca uwagę.
Katoliccy komunikatorzy ponoszą zatem moralną odpowiedzialność za zwracanie uwagi na sprawy dotyczące zarówno ludzi, jak i środowiska.
Chrystus jako wzór komunikacji
Najgłębszy fundament katolickiej komunikacji — przekonywał Nwachukwu — leży nie w strategiach medialnych, lecz w upodobnieniu do Chrystusa.
„Katolickość nie jest etykietą, którą nosimy, lecz tożsamością, którą wcielamy” — powiedział.
Chrystus, odwieczne Słowo, które stało się ciałem, pozostaje najdoskonalszym wzorem każdego aktu komunikacji, ponieważ objawił prawdę nie tylko przez słowa, lecz przez samą swoją osobę.
W rezultacie każdy artykuł, zdjęcie, wywiad, film dokumentalny czy wpis w mediach społecznościowych ma znaczenie moralne.
Nawiązując do wątków z Magnifica Humanitas, arcybiskup powiedział, że każdy akt komunikacji przyczynia się albo do podziału, albo do prawdziwej komunii międzyludzkiej. W tym sensie żaden projekt komunikacyjny nie jest naprawdę neutralny.
Cztery zadania katolickich komunikatorów
Chcąc przełożyć zasady na działanie, Nwachukwu zaproponował cztery priorytety dla tych, których nazwał „cyfrowymi misjonarzami”.
Po pierwsze, wezwał młodych komunikatorów, by rozwijali formację intelektualną, zanim zaczną zabiegać o wpływy w sieci.
„Budujcie swój umysł, zanim zbudujecie swoją platformę” — powiedział, zachęcając do pogłębionej lektury i uważnego słuchania.
Po drugie, wezwał komunikatorów, by wykorzystywali przestrzenie cyfrowe do budowania spotkania, a nie podziału, podkreślając, że opowiadanie historii powinno bronić godności człowieka, a nie sprowadzać ludzi do stereotypów.
Po trzecie, zaapelował, by troska o środowisko stała się integralną częścią komunikacji, a nie dodatkiem na marginesie.
Po czwarte, przestrzegł przed nadmiernym poleganiem na sztucznej inteligencji.
Choć sztuczna inteligencja może wspierać badania i produkcję — powiedział — nie może zastąpić ludzkiego świadectwa ani osądu moralnego.
„Niech technologia służy waszej misji. Nigdy nie pozwólcie, by zastąpiła wasze sumienie”.
Głos Afryki w Kościele powszechnym
Arcybiskup zwrócił także uwagę na znaczenie tego, że Afryka po raz pierwszy gości Światowy Kongres SIGNIS.
Wydarzenie to — jak powiedział — odzwierciedla rosnącą dojrzałość i znaczenie Kościoła w Afryce w ramach światowej wspólnoty katolickiej.
„Kościół w Afryce osiągnął dojrzałość” — powiedział, przekonując, że jego doświadczenie, energia i nadzieja stanowią istotny wkład w Kościół powszechny.
Dodał, że Kościołów afrykańskich nie należy już postrzegać jako zależnych odbiorców wsparcia ze strony starszych tradycji chrześcijańskich. Powinny one raczej coraz częściej działać z pewnością i odpowiedzialnością, zdolne zaspokajać wiele własnych potrzeb.
Odnosząc się do kraju gospodarza, Nwachukwu pochwalił Rwandę jako państwo, które rozumie konsekwencje komunikacji używanej jako narzędzie podziału oraz wartość pojednania po konflikcie.
Jej historia — jak powiedział — pokazuje zarówno spustoszenie, jakie powoduje komunikacja podsycająca nienawiść, jak i możliwości, które otwierają się, gdy społeczeństwa świadomie wybierają prawdę, uzdrowienie i jedność.
W epoce cyfrowej coraz mocniej kształtowanej przez algorytmy i sztuczną inteligencję przesłanie arcybiskupa do katolickich komunikatorów było jasne: technologia może przekształcać środki komunikacji, ale misja Kościoła pozostaje zakorzeniona w uczniostwie, prawdzie, godności człowieka i świadectwie o Chrystusie.
- Raju Hasmukh na podstawie materiałów Fides News

























