Strona główna Duchowość Matka Boża Bolesna: Nauczycielka Krzyża, Matka naszego Męstwa

Matka Boża Bolesna: Nauczycielka Krzyża, Matka naszego Męstwa

0
8
Figura Matki Bożej ze łzą na policzku, z dłońmi złożonymi do modlitwy, w białej szacie i koronkowej mantyli, ze złotą koroną (Virgen de la Esperanza)
Figura Matki Bożej Nadziei (Virgen de la Esperanza) — zdjęcie ilustracyjne, źródło i licencja nieznane.

Matka Boża Bolesna: Kościół rozważa dziś w szczególny sposób siedem boleści Matki Bożej. Niech pomoże nam nieść krzyże naszego życia.

Redakcja (17 września 2026, Gaudium Press)Matka Boża Bolesna: Matka Zbawiciela była także Królową Boleści. Uczciwszy kilka dni wcześniej Krzyż w uroczystość Podwyższenia Krzyża Świętego, na którym Odkupiciel wylał za nas swoją krew, dziś Kościół wzywa nas, byśmy kontemplowali wierną i niezłomną Dziewicę, która nie opuściła swego Syna w Jego cierpieniu i przez to stała się Współodkupicielką rodzaju ludzkiego.

Nikt nigdy nie był bardziej zjednoczony z Bogiem niż Najświętsza Maryja Panna. Taka była od pierwszej chwili swego istnienia. Lecz jeśli Bóg, który stał się Człowiekiem, chciał złączyć Ją ze swoją chwałą, pragnął też zjednoczyć Ją ze swoim cierpieniem. I od chwili, gdy przyjęła bycie Matką Mesjasza, przewidywała chwałę Odkupiciela, ale także Jego nieskończony ból, i zgodziła się unieść część tego bólu. To zdumiewające, bo w tej dolinie łez wielkość jest proporcjonalna do cierpienia, i dlatego Ona jest tak wielka, ponieważ i Ona wiele wycierpiała.

Matka Boża Bolesna: Bóg bardzo Ją umiłował i dał Jej wiele krzyży

Prorok Symeon zapowiedział Jej już na początku, że miecz boleści przeniknie Jej serce. Pobożność katolicka mówi o siedmiu boleściach Najświętszej Maryi Panny. W rzeczywistości jednak Jej boleści było znacznie więcej.

Jak zwykł mawiać profesor Plinio Corrêa de Oliveira, Bóg bardzo umiłował Dziewicę i dlatego obdarzył Ją niezmierzoną liczbą krzyży, które niosła wspaniale, stając się w ten sposób Współodkupicielką rodzaju ludzkiego.

Ten przykład Dziewicy powinien budzić w nas odwagę: gdy w naszym życiu pojawia się cierpienie, powinniśmy widzieć w nim znak miłości Boga. To cierpienie znoszone z chrześcijańską rezygnacją, z ufnością w Bogu, daje stałość, daje „nutę racjonalności, wzniosłość, którą posiada tylko ten, kto cierpiał”, mówił dr Plinio.

„Musimy to zrozumieć: kiedy zaczynają się pojawiać niepowodzenia, trudności w naszym apostolacie, nieporozumienia z przyjaciółmi, nieporozumienia z przełożonymi, zdrowie, które szwankuje, interesy, które idą źle, problemy w domu, nie powinniśmy traktować tego jako siedmiogłowego potwora, który pojawił się w naszym życiu — tak, jak chciałby tego duch hollywoodzki — to znaczy jako czegoś, co nie powinno się wydarzyć. Nie, proszę pana”, nauczał dr Plinio.

To normalne, że się cierpi, i normalne jest, że człowiek przechodzi w życiu przez próby wszelkiego rodzaju. Oczywiście można, a niekiedy nawet powinno się prosić Boga, aby przeminęły, abyśmy zostali uwolnieni od tych prób; lecz jeśli nie mijają, musimy przyjąć wolę Bożą i wciąż prosić, gdyż ta droga będzie stopniowo kształtować sylwetkę wysokiej wartości moralnej, wielkiego człowieka, którym jesteśmy powołani być — drogę boleści, która jednoczy nas z Bogiem.

Przygotowanie na atak diabła

Istnieje cierpienie właściwe temu, kto pragnie iść drogami Bożymi, gdyż ściągnie ono na niego szczególną nienawiść potężnego wroga: diabła.

Mężczyzna czy kobieta, którzy pragną być wierni Bogu, stają się utrapieniem dla diabła i jego zwolenników, którzy będą starali się postawić przed nimi wszelkiego rodzaju próby. Trzeba to przyjąć z odwagą, prosząc Boga o męstwo — prosząc o cierpienie związane ze staniem się utrapieniem dla zła i dziękując za nie.

Wszystkie te rozważania, zrodzone z dnia Matki Bożej Bolesnej, powinny również skłonić nas do oddania się Jej, która z Nieba spogląda z miłością na wszystkich, swoje dzieci, pragnące zjednoczyć się z Nią także w tym wzniosłym aspekcie Jej istoty, jakim jest Jej godne przyjęcie cierpienia.

Dr Plinio Corrêa de Oliveira często powtarzał, że prawdziwa chwała rodzi się jedynie z boleści. Ona, Królowa Boleści i Chwały, pomoże nam w cierpieniu i doprowadzi nas do chwały. Nie powinniśmy nieść naszych boleści sami: powinniśmy nieść je razem z Dziewicą, wiedząc również, że jest Ona kanałem wszelkiej łaski Bożej, wszelkiego dobrodziejstwa, gdyż jest Powszechną Pośredniczką wszystkich łask.

  • Redakcja