Strona główna Duchowość Św. Radegunda: branka, królowa Franków i założycielka wspólnoty zakonnej

Św. Radegunda: branka, królowa Franków i założycielka wspólnoty zakonnej

0
9
Witraż przedstawiający św. Radegundę w koronie i zakonnym welonie, w królewskim płaszczu z motywem lilii, trzymającą berło i złoty relikwiarz
Św. Radegunda na witrażu — królowa Franków i zakonnica. Autor witraża oraz autor zdjęcia nieustaleni.

Św. Radegunda — królowa ciałem, lecz zakonnica duchem — zamieniła dwór w miejsce pokuty: rozdała swoje bogactwa, zakładała szpitale, własnymi rękami opatrywała chorych na trąd i spędzała noce na czuwaniu przed Ukrzyżowanym.

Redakcja – Gaudiumpress – Latem roku 531 turyngijska dziewczynka z przerażeniem patrzyła, jak ogień pożera jej zamek, podczas gdy frankijscy wojownicy — pod dowództwem Teuderyka i Chlotara, synów Chlodwiga — pustoszyli jej ojczyznę. Wśród branek znalazła się św. Radegunda, córka zamordowanego króla, której sieroctwo przypieczętowała teraz niewola.

Urzeczony jej urodą i powodowany rachunkiem politycznym, Chlotar postanowił, że kiedyś uczyni ją swoją żoną. Dopóki żyła prawowita królowa, dziewczyna miała być wychowywana w Athies, daleko od dworskich intryg, pod opieką św. Medarda i pod wpływem św. Klotyldy. Tam Pismo Święte i żywoty świętych zasiały w jej duszy coraz mocniejsze pragnienie: poświęcić się całkowicie Bogu.

Gdy w 536 roku umarła królowa Ingunda, Radegunda pozostała jedyną kandydatką do królewskiego łoża. Małżeństwo z tym właśnie człowiekiem, który zrujnował jej ojczyznę, napełniało ją przerażeniem, i tej samej nocy postanowiła uciec w dół rzeki. Trzy dni wiosłowania — raz przeciw prądowi, raz z łodzią na własnych barkach — nie wystarczyły, by się wyrwać: mylny zakręt przywiódł ją, wyczerpaną, z powrotem w ręce Chlotara. W tej klęsce dostrzegła znak Opatrzności i przyjęła małżeństwo. Minęło sześć lat, w których Bóg nie dał jej dzieci.

Królowa ciałem, lecz zakonnica duchem, św. Radegunda zamieniła dwór w miejsce pokuty: rozdała swoje bogactwa, zakładała szpitale, własnymi rękami opatrywała chorych na trąd i spędzała noce na czuwaniu przed Ukrzyżowanym. „Poślubiłem zakonnicę, a nie królową” — skarżył się Chlotar.

Zamordowanie własnego brata Radegundy, który stanął na czele powstania w Turyngii, dokonane na rozkaz samego króla, jej męża, zerwało ostatnią więź łączącą ją z życiem małżeńskim.

Zabójstwo ostatniego ogniwa, które łączyło ją z rodziną, było straszliwym bólem.

Jak mogła pozostać przy tym, kto był przyczyną jej ruiny i który nie przestawał prześladować jej swoimi zbrodniami? Podjęła decyzję: poświęci się ostatecznie życiu zakonnemu. Świadoma nierozerwalnego węzła małżeńskiego, nie brała pod uwagę rozwodu. Należało uzyskać prawną separację co do ciała, zgodnie z nauczaniem Kościoła. Ale jak tego dokonać?

Natychmiast złożyła nadzieję w tym, który wychował ją w wierze chrześcijańskiej — w św. Medardzie. Święty, już dziewięćdziesięcioletni i cieszący się opinią świętości, z pewnością zostanie uszanowany przez Chlotara. Zawsze uległa i posłuszna, poprosiła męża o pozwolenie, by spędzić pewien czas u biskupa, i pozwolenie otrzymała. Zadanie okazało się jednak bardzo trudne. Biskup lękał się wtrącać w królewskie postanowienia, co mogło zaszkodzić pokojowi Kościoła w krajach Franków.

Ponadto bez zgody Chlotara separacja nie byłaby zgodna z prawem i obyczajem kościelnym. Nieobecność żony przeciągała się już zbyt długo i Chlotar wysłał swoich ludzi, by ją sprowadzili. Czy skażą ją ponownie na straszliwą niewolę? Radegunda nie była na to gotowa. Wśród krzyków i pogróżek królewscy wysłannicy wdarli się pewnego dnia do kościoła, żądając, aby św. Medard ją wydał.

Królowa, świadoma, że nie ma czasu do stracenia, wsunęła się cicho do zakrystii i przyodziała znaleziony tam zakonny habit. Ukryta pod szorstką włosiennicą, przeszła przez tłum aż do ołtarza, gdzie święty przygotowywał się do odprawienia Mszy. Zdumienie ogarnęło zebranych, gdy przez grube płótno dostrzegli delikatne oblicze Radegundy. Wtedy stanowczym głosem powiedziała do biskupa: „Jeśli wciąż wahasz się mnie konsekrować, to dlatego, że bardziej boisz się człowieka niż Boga… Pamiętaj, pasterzu, że kiedyś odpowiesz za dusze swoich owiec”. „Bóg jest tym, którego wybieram” — odpowiedział św. Medard, usłyszawszy głos tej kobiety, który dla niego był głosem Boga.

Św. Radegunda — założycielka pierwszego żeńskiego opactwa we Francji

Wieść o wydarzeniu szybko rozeszła się po miastach królestwa, a znaków poparcia było wiele. Początkowo niechętny, król Franków kilkakrotnie próbował ją odzyskać. W końcu ustąpił przed stanowczą postawą św. Germana, biskupa Paryża, który stanął w obronie konsekrowanej: miał zostawić żonę w pokoju, aby mogła oddać się życiu zakonnemu, i przestać nękać ją groźbami.

Wolna wreszcie, św. Radegunda założyła w Poitiers pierwszy żeński klasztor we Francji, pod wezwaniem Świętego Krzyża, gdzie żyła oddana modlitwie, pokucie i wprowadzaniu pokoju między królami Franków. Zmarła 13 sierpnia 587 roku wśród płaczu swoich dwustu zakonnic; niewidomy odzyskał wzrok, dotykając jej mar. Ukoronowana królewskim diademem nałożonym na zakonny habit, ta, która była niewolnicą, królową i założycielką, weszła w ten sposób na wieczną ucztę weselną.

Opracował Gustavo Kralj